REKLAMA

Powiększamy dług publiczny

Jacek Maliszewski2002-02-17 20:34
publikacja
2002-02-17 20:34

Powiększamy dług publiczny


Pierwsze tygodnie roku 2002 były okresem rolowania długu publicznego. Każde kolejne przetargi obligacji oraz bonów skarbowych miały wartość nominalną niemal dokładnie odpowiadającą wartości wykupywanych w tym czasie papierów starych emisji. Nadszedł jednak chyba czas powiększenia tego długu. W okresie 20-27 lutego MF musi przygotować dwa miliardy złote, by wykupić bony skarbowe (jeden miliard na 20 lutego i jeden miliard na 27 lutego) starych emisji. W tym czasie (przetargi odbywają się z reguły dwa dni przed dniem wykupu papierów poprzednich emisji) w dniu 18 i 25 lutego odbędą się przetargi, na których MF ma zamiar sprzedać bony o wartości nominalnej 2,9 miliarda złotych (1,3 miliard 18 lutego i 1,6 miliarda 25 lutego). Zapłata za sprzedane bony nastąpi dwa dni po dniu przetargu, co dokładnie się pokrywa z potrzebami MF na wykup starych bonów. Tym samym nasz dług krajowy skarbu państwa ulegnie zwiększeniu o 900 milionów złotych.

Od dłuższego czasu na bieżąco przedstawiam w swych komentarzach zmieniającą się wartość krajowego długu skarbu państwa, który w chwili obecnej wynosi około 159,3 miliarda złotych. To jednak tylko część naszego całkowitego zadłużenia publicznego, który według danych MF na koniec czerwca 2001 roku wynosił 285,715 miliarda złotych. Czy to znaczna suma, czy mała? Zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej dług publiczny należy przyrównywać do wartości PKB. Jeśli dług ten nie przekracza 60% PKB można uznać, iż jest on na bezpiecznym poziomie. Pamiętajmy jednak, iż ta norma (60%) odnosi się do krajów o wysokiej renomie na rynkach finansowych. Kraje te mogą sobie pozwolić na tak wysoki poziom zadłużenia, gdyż w każdej chwili mogą zrolować swój dług i w ten sposób przesunąć termin spłaty na dalszy okres. Polska póki co nie należy do krajów renomowanych na rynku długu (już raz podarowano nam połowę długu zagranicznego) i musi liczyć się z tym, iż nie będzie tak łatwo przesunąć w czasie terminu spłaty swego zadłużenia względem wierzycieli.

Chyba właśnie na taki opór materii natrafia ministerstwo finansów. Po raz kolejny inwestorzy nie zgodzili się zapłacić wyższych cen za sprzedawane im obligacje oraz bony skarbowe w ramach przetargu (patrz: bony 26-tygodniowe oraz bony 52-tygodniowe) Oczywiście MF chętnie widziałoby poziom stóp rynkowych na wysokości 6% (czyli nieco powyżej rentowności 30-letnich obligacji amerykańskich), lecz jak widzimy "w tym największy jest ambaras, aby dwoje chciało na raz". Inwestorzy zgadzają się pożyczać pieniądze naszemu rządowi, lecz żądają w zamian około 10% odsetek w skali roku za tak pożyczone pieniądze. I tak zapewne pozostanie przez dłuższy czas, nawet gdyby Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy krótkoterminowe (pożyczek do jednego miesiąca) do zera, to i tak o wysokości stóp długoterminowych decydować będzie relacja popytu (ze strony inwestorów) oraz podaży (ze strony rządu) na rynku papierów skarbowych. A dopóki nie spadną rentowności papierów skarbowych, dopóty banki komercyjne nie będą się kwapiły z obniżaniem oprocentowania kredytów. Nie ma takiej potrzeby - mają bowiem nienasyconego klienta, który niedługo może być gotowy płacić większe procenty, byle tylko móc pożyczyć pieniądze potrzebne na spłatę starych pożyczek.

W świetle tego co się dzieje na rynku pieniężnym nad wyraz dobrze spisuje się złotówka. Koszyk złożony po połowie z dolara i euro stracił na wartości po informacji GUS o nadspodziewanie niskiej inflacji w styczniu (3,5% w relacji styczeń 2001 - styczeń 2002). W piątek przerwany został nawet krótkoterminowy trend wzrostowy na tym rynku. Lecz ważniejsza wydaje się być na razie linia wsparcia umieszczona na wysokości 3,8 złotego. Jeśli ktoś jest w gorącej wodzie kąpany, to zapewne w piątek po przebiciu linii trendu wzrostowego zamykał długie pozycje i realizował zyski osiągnięte od początku stycznia. Sądzę jednak, iż warto jeszcze się wstrzymać z zamykaniem pozycji, gdyż zarobek może się zwiększyć. Jeśli jednak dojdzie do przebicia 3,88 złotego na koszyku, to bezpieczniej będzie opuścić rynek. Zobaczymy, co przyniesie nam poniedziałek.

W poniedziałek i wtorek wydawało się, iż na rynku eur/usd dojdzie do przełamania na dłużej trendu spadkowego i powrotu ponad ważną linię 0,875 dolara za euro. Niestety w czwartek i piątek doszło do ponownego spadku poniżej wspomnianej linii. Jest jeszcze szansa na zrealizowanie się mojej ulubionej formacji 1-2-3. W takim układzie środowy spadek należałoby traktować jako powrót do przebitej linii trendu (2). Jeśli w następnych dniach doszłoby do pokonania lokalnego szczytu z poniedziałku (1), to mielibyśmy właśnie do czynienia z 1-2-3. Spadek do poprzedniego dołka zanegowałby tę formację. Nadal brak jest podstaw, by ryzykować grę na tym rynku (no chyba, że ktoś jest wielkim specem od day tradingu i ma dostęp do kasowego rynku spot). Na zakup euro jest jeszcze za wcześnie. Utrzymywanie krótkich pozycji na euro jest natomiast bardzo ryzykowne z uwagi na bliskość wieloletniego dna (0,8250).

Na skutek zmian zachodzących na rynku dolar-euro, u nas w podobny sposób wahały się kursy obydwu tych walut w relacji do złotego. Dolar nadal przebywa nad linią wsparcia 4,17-4,18 złotego, a euro nad krótkoterminową linią trendu. Warto więc zachować spokój i nie wykonywać na razie żadnych nerwowych ruchów.

Na koniec jedna mała uwaga. Do niedawna mogliśmy korzystać z dobrodziejstwa wysokich stóp procentowych uzyskiwanych w internetowych bankach (na przykład w mBanku). Niestety ELDORADO powoli się kończy. Ostatnie obniżki oprocentowania wraz z nadchodzącym wielkimi krokami "podatkiem Belki" zmniejszą dochody odsetkowe do około 7% (z uwzględnieniem kapitalizacji miesięcznej i 20% podatku). Jeśli w okresie marzec 2002 - marzec 2003 inflacja roczna wzrośnie do 5% (prognozy większości analityków i ekonomistów), to realne zyski z lokat bankowych spadną do 2% i to w bankach internetowych. W bankach marmurowych zyski te mogą być jeszcze niższe - no chyba, że ktoś zablokuje pieniądze na dłuższy okres. Czy wobec tego należy powoli szukać alternatywnych miejsc inwestycji? Akcje? Nieruchomości? A może po prostu waluty? A może wymienione trzy inwestycje w proporcji 1/3? Chyba nadszedł czas, by poważnie się nad tym zastanowić. Byłaby to pierwsza tego typu poważna decyzja w ciągu ostatnich dwóch lat.

Jacek Maliszewski

Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki