

Przez spór polityków zagrożona jest budowa monumentu Ignacego Daszyńskiego w Warszawie.
Daszyński to jedyny z ojców polskiej niepodległości, który nie ma pomnika przy warszawskim Trakcie Królewskim. Na ten brak podczas marszu z okazji 11 listopada zwrócił uwagę w 2012 roku Bronisław Komorowski.
W reakcji na słowa prezydenta powstały aż dwa komitety, które chcą zbudować pomnik - informuje "Rzeczpospolita". Pierwszy - pod koniec 2012 roku - założył wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich z SLD. Drugi komitet, prawie rok później, powołał marszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO.
Pod koniec 2014 roku komitet Wenderlicha przeforsował w warszawskiej Radzie Miasta uchwałę w sprawie budowy pomnika u wylotu al. Szucha przy pl. Na Rozdrożu.
Po uchwale doszło do rozmowy Borusewicza z Wenderlichem, po której ten pierwszy postanowił zawiesić swój komitet. "Uznałem, że skoro on się upiera, nie ma sensu ścigać się na pomniki" - relacjonuje Borusewicz.
"Chcemy, by pomnik stanął w 2016 roku, w okrągłą rocznicę urodzin i śmierci Daszyńskiego. Zapraszamy pana marszałka Borusewicza do współdziałania" - mówi Tomasz Kalita, polityk SLD.
Więcej na http://www.rp.pl
(PAP)
tpo/


























































