Polski dług publiczny
Wczorajszy przetarg
na obligacje skarbowe o stałej stopie procentowej zakończył się
olbrzymia
przewagą popytu nad wystawioną podażą. Szczególnie duży
popyt pojawił się w
zleceniach kupna obligacji dwuletnich zero kuponowych. W sumie na obydwa
rodzaje
obligacji (dwuletnie oraz pięcioletnie) zgłoszono popyt
przekraczający 11
miliardów złotych. Widać, że po okresie mniejszego
zainteresowania papierami
skarbowymi o stałej stopie procentowej, ponownie pojawili się
kupujący i to z
wypchanymi gotówką portfelami. Jak sądzę oprócz inwestorów
zagranicznych dużą
rolę odgrywają nasze fundusze emerytalne. Pojawiają się nawet
głosy, iż dzięki
istnieniu OFE Skarb Pastwa może bez obaw finansować deficyt
budżetowy coraz to
większą emisja papierów dłużnych. Nie wiem, czy taki był
zamysł podczas
tworzenia zrębów reformy emerytalnej, ale to co się dzieje obecnie
nie napawa
optymizmem przyszłych emerytów. Zobaczymy jak to będzie
wyglądało za parę
lat.
Na
razie
Ministerstwo Finansów ma duża swobodę, gdyż wszystkie papiery
skarbowe
sprzedawane są jak ciepłe bułeczki. Szkoda tylko, że nasz dług
publiczny zamiast
maleć rośnie tempem 10% rocznie. Chciałbym zobaczyć miny
urzędników gdy
łańcuszek szczęścia, który wymyślono, kiedyś pęknie.
Wystarczy jakaś większa
recesja na świecie, by zabrakło kupujących nowo emitowanych
obligacji i bonów
skarbowych. W Stanach Zjednoczonych do tej pory na porządku dziennym
było
otwieranie umowy na kartę kredytową w kolejnych bankach, by z
uzyskanego kredytu
spłacać karty wcześniej otrzymane. Niestety jak każda tego typu
historia kiedyś
musi się skończyć. Wielu moich znajomych mieszkających w USA
zaczyna mieć
problem w uzyskaniu kredytu na spłatę starego zadłużenia. Czy i
nam to grozi?
Myślę o naszym długu publicznym. Może jeszcze parę lat
potrwać obecny stan
rzeczy. Jednak koniec jest według mnie łatwy do przewidzenia.
Jeśli nasz dług
publiczny nie zacznie maleć w ciągu najbliższych 2-3 lat, to za 5
lat wydatki na
obsługę tego długu (wykup papierów krajowych oraz spłata
zadłużenia
zagranicznego) może przekroczyć nawet 20% wydatków
budżetowych. Jak na
razie "karawana jedzie dalej"...
Spójrzmy jednak na
bieżące wydarzenia. U nas w dalszym ciągu trwa stabilizacja
oprocentowania lokat
na rynku międzybankowym. Wydaje się, że po ostatniej obniżce
stóp procentowych
ze strony Rady Polityki Pieniężnej rynek znalazł solidny punkt
równowagi ceny
pieniądza. Taka sytuacja wskazuje na brak oczekiwania na następna
obniżkę stóp w
ciągu najbliższego miesiąca. I tak chyba faktycznie powinno się
stać. Następna
obniżka stóp zostanie dokonana dopiero w maju.
Teraz
zobaczmy na
ruchy ceny pieniądza euro oraz dolara (nie mylić z wzajemnym kursem
tych walut;
cena pieniądza krajowego wyrażona jest stopa procentową - im
wyższa stopa
procentowa, tym trudniej dostępny pieniądz, czyli wyższa jego
cena). W USA
oprocentowanie lokat dolarowych utrzymuje się na stabilnym niskim
poziomie. w
strefie euro oprocentowanie lokat nieznacznie poszło w górę i
różnica pomiędzy
oprocentowaniem lokat dolarowych i eurowych ponownie zmalała na
odległości
kilkunastu punktów bazowych. Na rynku amerykańskich papierów
skarbowych wzrosła
wczoraj cena obligacji dziesięcioletnich (spadła rentowność)
oraz spadła cena
obligacji 30 letnich (wzrosła rentowność). W przypadku podobnych
obligacji
niemieckich zanotowano stabilizację cen w stosunku do dnia
poprzedniego.
Rynek
pieniężny jest
spokojny i nie widać jakiś większych ruchów wywołanych
gwałtowną przeceną akcji
na giełdach światowych. (JM)
























































