Podobnie jak w całym roku tak i w kwietniu rynek oscylował wokół jednego poziomu. Dlatego też ostateczne zmiany wartości głównych indeksów na koniec miesiąca okazały się jedynie kosmetyczne. Indeksy największych spółek, szerokiego rynku oraz średnich firm wzrosły po prostu o symboliczne 2 proc. w skali miesiąca. Relatywnie najsłabiej spisywał się sWIG80, który wzrósł tylko o 0,5 proc., ale nie jest to różnica, na podstawie której można doszukiwać się głębszych zależności w analizowanym okresie.
Na rynek nie miała wpływu katastrofa pod Smoleńskiem, pod tym względem giełda okazała się nieczuła. Również doniesienia z Grecji nie odcisnęły na wartości akcji w kwietniu takiego piętna jak na początku maja. Dużo bardziej spektakularnie rzeczy dzieją się na rynku walutowym, gdzie zmienność przypomina tą z najgorszych czasów ostatniego kryzysu. O ile w kwietniu złoty pozostawał stabilny, o tyle już na początku maja skokowo się osłabił, co zmniejszy wartość akcji w portfelach zagranicznych inwestorów i może zmusić część z nich do zredukowania ekspozycji na polskie akcje.
Byłaby to zła wiadomość np. dla posiadaczy akcji banków, które uchodzą za najczęściej wybieraną formę lokaty w polskie akcje inwestorów zagranicznych. A w kwietniu posiadacze akcji właśnie z tego sektora mogli cieszyć się najbardziej, ponieważ banki wyróżniły się na tle reszty rynku, tak naprawdę odpowiadając za większość obserwowanych w zeszłym miesiącu skromnych wzrostów i generując prawie dwie piąte obrotów na całym rynku. Subindeks bankowy wzrósł o 4,5 proc., zyskując słabiej tylko od spółek spożywczych które podrożały średnio o 5,7 proc. Najsłabiej wypadł sektor chemiczny, którego akcje potaniały o 3,5 proc. Pozostałe indeksy branżowe nie odnotowały zmienności większej niż 1,5 proc.
75 proc. wszystkich obrotów w kwietniu odbyła się na akcjach z WIG20 (wobec 65 proc. w marcu). Zawarto również znacznie mniej transakcji niż miesiąc wcześniej - niecałe 900 tys. wobec 1,25 mln w marcu. Związane jest to z mniejszą aktywnością drobnych inwestorów, którzy z reguły jako pierwsi rezygnują z handlu w okresach pogorszenia koniunktury. Nie bez wpływu na aktywność graczy pozostała tygodniowa żałoba narodowa. Swoje zrobiła również oferta PZU, która związała w portfelach już obecnych na rynku inwestorów detalicznych sumę ponad 1,5 mld zł. A przecież blisko 9 tys. zł, czyli tyle ile wynosił kwotowy limit zapisów na akcje ubezpieczyciela, to istotna suma w portfelu większości graczy. Nota bene pod tym względem akcje PZU mogą okazać się bezpieczną przystanią, która uchroniła część kapitału drobnych graczy przed gwałtowną przeceną ostatniego tygodnia.
Jarosław Ryba
Bankier.pl
























































