REKLAMA
ASY BANKIERA 2026

Paradoks Morawieckiego

Ignacy Morawski2018-09-03 08:29główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2018-09-03 08:29

Polska gospodarka rozwija się dużo szybciej, niż oczekiwał jakikolwiek ekonomista, mimo że filar strategii gospodarczej rządu i tzw. Planu Morawieckiego – wysokie inwestycje – leży w gruzach. Jak to możliwe?

Paradoks Morawieckiego
Paradoks Morawieckiego
fot. Michał Dyjuk / / FORUM

Polski PKB utrzymuje się na ścieżce wzrostu ponad 5 proc. W drugim kwartale było to dokładnie 5,1 proc. rok do roku – podał w piątek GUS. A przypomnijmy, że jeszcze przed rokiem, a już na pewno przed dwoma laty, 5-procentowy wzrost gospodarczy wydawał się zupełnie poza zasięgiem. Za optymistów uchodzili ci, którzy twierdzili, że jesteśmy w stanie osiągnąć 4-procentowy wzrost. Jeszcze w zeszłym roku można było tłumaczyć, że nadzwyczaj dobra koniunktura w Polsce to wynik nadzwyczaj dobrej koniunktury w Unii Europejskiej. Ale w tym roku PKB w UE spowolnił, a w Polsce nie.

Jednocześnie Polska, będąc europejskim liderem wzrostu gospodarczego, jest europejskim outsiderem pod względem stopy inwestycji, czyli udziału inwestycji w PKB (nie licząc tak słabych krajów jak Grecja). W drugim kwartale inwestycje wzrosły zaledwie o 4,5 proc. rok do roku, czyli wolniej niż PKB. To oznacza, że stopa inwestycji utrzymała się na bardzo niskim poziomie, nie przekraczającym 18 proc. GUS tłumaczył, że słabość inwestycji w drugim kwartale to efekt przekwalifikowania inwestycji militarnych. Ale one stanowią ułamek procenta gospodarki i bardzo wątpliwe jest, by jakiekolwiek zmiany mogły znacząco zmienić obraz fundamentalnych trendów inwestycyjnych.

Przypomnijmy, że tzw. Plan Morawieckiego zakładał wzrost stopy inwestycji w Polsce do 25 proc. (!). Inwestycje, szczególnie polskich firm, miały być filarem rozwoju. Tymczasem inwestycje „leżą”, a można też domniemywać, że niemała w tym „zasługa” właśnie polskich firm, ponieważ dane za wcześniejsze kwartały pokazywały, że dynamika inwestycji polskich firm jest wyraźnie niższa niż zagranicznych.

Błędna polityka gospodarcza może doprowadzić nas do recesji

W dość zgodnej opinii ekonomistów Polska osiągnęła szczyt cyklu koniunkturalnego. To właśnie jest (był?) czas na podniesienie stóp procentowych lub wygenerowanie nadwyżki fiskalnej. Tyle że rząd i bank centralny tego nie robią - pisze Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Dwa pytania w związku z tą zaskakującą kompozycją dobrej koniunktury i słabych inwestycji wysuwają się na pierwszy plan. Z czego wynikają słabe inwestycje? I czy możliwe jest, by ze słabymi inwestycjami utrzymał się solidny wzrost gospodarczy? Odpowiedź na oba pytania jest bardzo trudna i na pewno wykracza poza możliwości tego tekstu. W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o przyczynę niskich inwestycji, na pewno warto skierować uwagę na rynek pracy – trudność w dostępie do wykwalifikowanych pracowników i konieczność znacznego podnoszenia płac może ograniczać chęć niektórych firm do inwestowania. A jeżeli nie można znaleźć dobrego operatora maszyny, to się nie kupuje maszyny. Odpowiedź na drugie pytanie jest jeszcze trudniejsza. Generalnie na świecie stopa inwestycji jest bardzo wysoko skorelowana z tempem wzrostu gospodarczego, co można albo wyjaśnić wpływem inwestycji na wzrost (więcej kapitału, wyższy potencjał rozwojowy), albo wpływem wzrostu na inwestycje (wyższy postęp wydajności, więcej nakładów na majątek produkcyjny). Bez względu na wyjaśnienie, współwystępowanie wysokiej dynamiki PKB i niskiej stopy inwestycji jest czymś bardzo rzadkim. Przy dużej awersji do inwestycji polskich małych i średnich przedsiębiorstw trudno będzie utrzymać solidny wzrost gospodarczy.

Jeszcze jedna lekcja wypływa z opisanego zjawiska. Polityka gospodarcza ma w krajach wolnorynkowych znacznie mniejszy wpływ na gospodarkę niż się powszechnie wydaje. Politycy mają wpływ na podatki, wydatki budżetowe, czasem na inflację. Ale ich wpływ na kluczowe zmienne makroekonomiczne jest niski. A stopa inwestycji znajduje się prawdopodobnie zupełnie poza ich zasięgiem.

fot. / / SpotData

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
AI weszła do przetargów. Polskie start-upy mają chrapkę na rynek wart setki miliardów
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (58)

dodaj komentarz
mark_54
Przez lata małe i średnie firmy wykonywały zamówienia publiczne za "najniższą cenę".
.... i jeszcze oczekuje sie by inwestowały!!! Z czego?
jacek-19
Zeby zwiekszyc inwestycje , to trzeba "pokazac" firmie ze inwestycja sie zwroci w ciagu kilku lat
i firma zarobi na i przez taj inwestycje . A do tej pory to wiadomo jest tylko to , ze rzad z dnia na dzien moze uchwalic nowe ustawy , ktore nie musza byc dobre dla inwestora . Kto bedzie inwestowal nie bedac do tego zmuszony ?
pogo0
A czy przypadkiem pewnym dodatkowym ograniczeniem jest niepewność stanowionego prawa?
Może przynajmniej część firm boi się inwestować, bo woli powiększać poduszkę bezpieczeństwa na wypadek jakichś dziwnych ruchów fiskusa?
Zagraniczne firmy mogą nieco intensywniej inwestować, bo mają większą poduszkę, w dodatku ukrytą w bezpieczniejszych
A czy przypadkiem pewnym dodatkowym ograniczeniem jest niepewność stanowionego prawa?
Może przynajmniej część firm boi się inwestować, bo woli powiększać poduszkę bezpieczeństwa na wypadek jakichś dziwnych ruchów fiskusa?
Zagraniczne firmy mogą nieco intensywniej inwestować, bo mają większą poduszkę, w dodatku ukrytą w bezpieczniejszych miejscach... A w razie czego zamkną działalność w Polsce, wpiszą w straty i działają dalej gdzie indziej.
silvio_gesell
Inwestycje leżą z dwóch powodów. Po pierwsze nie ma inflacji, więc opłaca się inwestować tylko w dobra o najniższej stopie amortyzacji jak nieruchomości i oprogramowanie. Po drugie po prostu fizycznie brakuje rąk do pracy, więc nie opłaca się inwestować w tworzenie nowych miejsc. Jedno i drugie ma podłoże Inwestycje leżą z dwóch powodów. Po pierwsze nie ma inflacji, więc opłaca się inwestować tylko w dobra o najniższej stopie amortyzacji jak nieruchomości i oprogramowanie. Po drugie po prostu fizycznie brakuje rąk do pracy, więc nie opłaca się inwestować w tworzenie nowych miejsc. Jedno i drugie ma podłoże demograficzne.
_jasko
W latach 2014 i 2015 mieliśmy bardzo niską inflację lub wręcz deflację, a jednak inwestycje były ważną składową produktu narodowego brutto.
A czy aktualnie wysoka inflacja w Turcji ma też bezpośrednie podłoże demograficzne?
niewygodne_pytania
Inwestycje nie są po to, aby tworzyć nowe miejsca pracy, tylko po to, aby zamieniać WIELE mało produktywnych i nie wymagających profesjonalnej obsługi miejsc pracy na NIEWIELE, ale bardzo produktywnych i wymagających wysokich kompetencji miejsc pracy. I dlatego polskie firmy nie inwestują, ponieważ brak jest specjalistów na takie Inwestycje nie są po to, aby tworzyć nowe miejsca pracy, tylko po to, aby zamieniać WIELE mało produktywnych i nie wymagających profesjonalnej obsługi miejsc pracy na NIEWIELE, ale bardzo produktywnych i wymagających wysokich kompetencji miejsc pracy. I dlatego polskie firmy nie inwestują, ponieważ brak jest specjalistów na takie miejsca pracy, a poza tym polscy przedsiębiorcy, mając bardzo krótkowzroczne plany dot. swoich firm, w sytuacji pogarszającej się koniunktury wolą wywalić z pracy połowę załogi.
czeslaw_mucha
PiS pompuje bańkę konsumpcyjną, jednocześnie swoją arogancją i fiskalizacją odstrasza inwestorów. Bardziej polskich, bo duzi zagraniczni mają swoje rządy które się za nimi wstawią w razie czego. Inwestorzy najbardzie się boją brutalnych kontroli i bezprawia które PiS wprowadza. Jeszcze parę kroków w tę stronę i zacznie się ucieczka PiS pompuje bańkę konsumpcyjną, jednocześnie swoją arogancją i fiskalizacją odstrasza inwestorów. Bardziej polskich, bo duzi zagraniczni mają swoje rządy które się za nimi wstawią w razie czego. Inwestorzy najbardzie się boją brutalnych kontroli i bezprawia które PiS wprowadza. Jeszcze parę kroków w tę stronę i zacznie się ucieczka rodzimego kapitału za granicę, tak jak z Rosji. A potem zastój. To jest normalny scenariusz w autorytarnych krajach.
samsonn
Wyplacajmy zywa gotowke na dzieci a nie ulatwiajmy zycia biznesowi szczegolnie malemu -I NIEDLUGO ZOBACZYMY JAK DALEKO ZAJEDZIEMY. NIEUDACZNIKI Z PIS JESZCZE BARDZIEJ ROZWALILI SLUZBE ZDROWIA NIZ PO- SZCZEGONIE NA WSI
samsonn
A PRZECIEZ TO PROSTE- te sukcesy maja firmy zagraniczne- polskie szczegolnie male borykaja sie z roznymi problemami- sluzba zdrowia totalnie lezy (90 mld co roku) . Niektóre firmy w sluzbie zdrowia doplacaja do biznesu- szczegolnie rehabilitacja.
GDY PRZYJDZIE MALY KRYZYS TO SKONAMY
john-eire
Polska gospodarka, najmocniejszy w historia. Ale bedzie deficyt i PiS muszą pożyczyć 160 miliard zł w 2018 i 164 miliardy zł w 2019.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki