REKLAMA

PIT ósmoklasisty, czyli egzamin z podatków

Krzysztof Kolany2021-05-28 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2021-05-28 06:00
PIT ósmoklasisty, czyli egzamin z podatków
PIT ósmoklasisty, czyli egzamin z podatków
fot. Mattz90 / / Shutterstock

Jakby mało było dyskusji o zasadach opodatkowania pracy, to jeszcze na tegorocznym egzaminie ósmoklasisty pojawiło się zadanie, w którym trzeba było obliczyć wymiar podatku PIT.

Poniższą tabelkę zapewne dobrze zna każdy, kto przynajmniej kilkukrotnie rozliczył swój PIT. Jeśli znamy podstawę opodatkowania (uwaga – to nie to samo co kwota brutto albo zarobione pieniądze!), to sprawa jest w zasadzie banalna. W pierwszym progu odliczamy 18% (teraz już 17%, ale zadanie bazuje na rozliczeniu za rok 2016) i odejmujemy już niemal mistyczne 556,02 zł wynikające z niskiej i praktycznie niezmienianej od 14 lat kwoty wolnej dla miażdżącej większości podatników wynoszącej 3 091 zł. W zadaniu był tylko prosty haczyk – trzeba było umieć odróżnić zmniejszenie podatku od zmniejszenia podstawy opodatkowania (poprawna jest odpowiedź A).

Druga część zadania dotyczyła obliczenia wysokości podatku od przychodów z drugiego progu. Tu również rzecz nie była specjalnie skomplikowana. Wystarczyło wiedzieć (lub poprawnie zrozumieć treść powyższej tabelki), że stawką 32% opodatkowany jest jedynie przychód powyżej kwoty 85 528 zł, a nie całość podstawy opodatkowania. Stąd też poprawną odpowiedzią jest opcja D – czyli pani Zofia ma do zapłacenia 18 606 zł PIT-u.

Egzamin pitowski – wersja rozszerzona

Uważam, że dobrze się stało, że tego typu „praktyczna” matematyka znalazła się na egzaminie ósmoklasisty. Niech się młodzi ludzie oswajają z tym, co ich czeka w dorosłym życiu (aczkolwiek od niedawna wolnizna od PIT-u obowiązuje do ukończenia 26. roku życia). Szkoda tylko, że na egzaminie kończącym podstawówkę nie ma wersji rozszerzonej. Tam można by ubogacić powyższe zadanie o nieodzowne elementy pitowskiego formularza. Czyli o „składki na ubezpieczenia społeczne”, które potrącane są od kwoty brutto i odliczane od podstawy opodatkowania (w przypadku „składek” na ZUS) oraz od samego podatku (w przypadku „składki” zdrowotnej).

Weźmy dla przykładu osobę, która przez cały rok na etacie zarabiała 4 000 zł brutto miesięcznie, czyli osiągnęła 48 000 zł przychodu brutto z tytuły umowy o pracę. Ale od tego zapłaciła (za pośrednictwem pracodawcy, który w Polsce występuje w roli poborcy podatkowego) 4 684,80 zł „składki emerytalnej”, 720 zł „składki rentowej” oraz 1176 zł „składki chorobowej”. Oraz 3 727,68 zł „składki zdrowotnej”, z której jednak 3 210 zł została odliczona od zaliczki na podatek PIT (czyli tak, jakby w większości jej nie było). Dopiero po odjęciu „składek” na ZUS otrzymujemy podstawę opodatkowania, z której wyliczamy podatek. Następnie odliczany od niego „składkę” zdrowotną i dopiero wtedy wychodzi nam „czysty” PIT.

Ale to nie koniec. Są przecież rozmaite ulgi i zwolnienia. Część z nich umniejsza nam podstawę opodatkowania (np. ulga na IKZE), ale niektóre umniejszają sam podatek (np. ulga na dziecko). To wszystko mogłoby się znaleźć w egzaminie dla zaawansowanych. Pole popisu dla egzaminatorów układających pytania byłoby ograniczone jedynie wyobraźnią urzędników Ministerstwa Finansów.

Wersja „Polski Ład” – poziom dla ekspertów

To samo zadanie po wejściu w życie propozycji z Polskiego Ładu stałoby się wyzwaniem dla prawdziwych ekspertów. Po pierwsze, przy znacznie wyższej kwocie wolnej (postulowane 30 000 zł rocznie) można by dać przykład podatnika, którego zobowiązanie wyniosłoby zero (i w ramach „podpuchy” zasugerować w odpowiedzi ujemny podatek).

Po drugie, zmieni się zasada naliczania składki zdrowotnej. O ile dobrze rozumiem, to od kwoty powstałej po odjęciu „składek” na ZUS odliczałoby się 9-procentową daninę dla NFZ-u. Dopiero od tak obniżonej podstawy opodatkowania liczyłoby się PIT pomniejszony o kwotę obniżającą podatek o 5 100 zł.

Ale to nie wszystko! Bo dla podatników zarabiających w granicach 70-130 tys. zł rocznie resort finansów ma przygotować specjalną ulgę. - Dla osoby, która zarabia 100 tys. zł brutto rocznie (niecałe 8,4 tys. zł miesięcznie), system wyliczy ulgę, przemnażając pensję z całego roku przez wskaźnik w wysokości 0,3932 i odejmując od wyniku kwotę 26,9 tys. zł. Z odpisu będą mogli skorzystać tylko ci, których przychód mieścić się będzie w dwóch przedziałach: między 68,6 tys. a 102,6 tys. zł oraz od 102,6 tys. do 133,6 tys. zł. Dla każdego z tych przedziałów stosowane wskaźniki będą się różnić – informował „Dziennik Gazeta Prawna”. Przecież to idealne zadanie dla bardziej ambitnych ósmoklasistów.

Wszystkie kłamstwa pitowskie

Na tym możemy zakończyć część matematyczną i rozpocząć treść „humanistyczną”. Marzy mi się taki oto tytuł rozprawki: na podstawie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych udowodnij, że nie jest to podatek dochodowy tylko przychodowy. Bo tak naprawdę, to etatowcy opłacą PIT od przychodów netto  z pracy, a nie od uzyskiwanych dochodów.

A to dlatego, że koszty uzyskania przychodu w przypadku 99% etatowców  wynoszą raptem 250 zł miesięcznie. Są więc śmiesznie niskie i o jakimkolwiek „dochodzie” (czyli przychód – koszty jego uzyskania) nie może być mowy. Stawka 17% od przychodów jest stawką zaporową. Na tym poziomie państwa opodatkowują alkohol, tytoń, hazard – oficjalnie po to, aby do tego ludzi zniechęcić. Rozumiem, że w takim razie PIT ma zniechęcać ludzi do podejmowania legalnej pracy.

Mamy też pomysł na esej bardziej filozoficzny. Czyli dlaczego cały sposób kalkulacji i odprowadzania podatku od pracy jest po prostu... idiotyczny. Sprowadza się on do rytualnej spowiedzi z każdego uzyskanego dochodu, mimo że o przeważającej większości z nich aparat skarbowy od dawna wie i już dawno go opodatkował (pobierając zaliczkę na PIT).

Może więc autorzy pytań z CKE powinni mocniej czerpać z twórczości kolegów z Ministerstwa Finansów? A co gdyby na maturze pojawiła się akcyza, albo, nie daj Boże, ustawa o VAT? Konfrontacji z tą ostatnią nie życzę nawet największym wrogom, ale jakaś mała próbka zadania, w ramach którego podobne produkty obłożono różnymi stawkami VAT, byłoby ciekawym wyzwaniem intelektualnym nie tylko dla maturzystów.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Advertisement

Komentarze (5)

dodaj komentarz
zenonn
Bardzo ciekawy artykuł.
Dziwi mnie niezmiennie, że miliony polskojęzycznego funkcyjnego ścierwa to popiera.
szymon_xyz
Gdy zbiornik hektolitrowy ma małą dziurkę to jest nieszczelny. Mimo że mała dziurka to "śmiesznie mało", jednak Pan Krzysztof się myli i nie można mówić o szczelności. Szczelność uzyskamy wówczas, gdy dziur nie będzie żadnych... Ani "raptem 250" mikrometrowych... ani "raptem 250" milimetrowych Gdy zbiornik hektolitrowy ma małą dziurkę to jest nieszczelny. Mimo że mała dziurka to "śmiesznie mało", jednak Pan Krzysztof się myli i nie można mówić o szczelności. Szczelność uzyskamy wówczas, gdy dziur nie będzie żadnych... Ani "raptem 250" mikrometrowych... ani "raptem 250" milimetrowych itd...
Rytualna spowiedź "z każdego uzyskanego dochodu, mimo że o przeważającej większości z nich aparat skarbowy od dawna wie" sprowadza się do kilku kliknięć. Nawet ich brak do 30.04 skutkuje automatycznym złożeniem deklaracji, zatem Pan Krzysztof znowu się myli. Nieco więcej roboty ma ktoś, kto nie mieści się w "przeważającej większości". Tutaj jego interwencja jest niezbędna. I słusznie, bo US trzeba poinformować (także np. o przeznaczeniu 1% podatku na konkretny cel).
jackus
Panie Krzysztofie, bardzo fajnie że napisał Pan otwarcie co myśli. Podzielam takie stanowisko i ubolewam nad faktem że tematy złożoności podatkowej nie przebijają się do opinii publicznej.
Nigdy nie myślałem o PIT od umowy o pracę jako o podatku od przychodu ale rzeczywiście, tak właśnie jest!
qwertas
Większość dorosłych Polaków miałaby problem ze zaznaczeniem poprawnej odpowiedzi. Jestem za wprowadzeniem przedmiotu Pieniądze i Podatki do nauczania w szkołach podstawowych od 4 klasy zamiast jednej lekcji religii lub historii.
artur_wu
jak najwiecej wiedzy finansowej w szkolach, bo inaczej nic sie nie zmieni i rzad bedzie robil z narodem co chce! Dzisiaj wiekszosc nie rozroznia VAT od PIT, i nie wie dokladnie co to jest i po co.

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki