Gwałtowne wzrosty kursu euro do dolara nie sprowokowały istotnych zmian na parze euro-złoty. Za to notowania amerykańskiej waluty względem złotego spadły do najniższego poziomu od października.


W czwartek o 9:49 kurs euro kształtował się na poziomie 4,1665 zł i był o 1,5 grosza wyższy niż w środę wieczorem. Po gwałtownym odreagowaniu sprzed tygodnia (gdy w zeszły czwartek i piątek kurs EUR/PLN poszedł w górę o ok. 8 groszy) na rynku złotego zapanował względny spokój. Notowania wspólnotowej waluty poruszały się w przedziale 4,14-4,18 zł.
Ta stabilizacja kontrastuje z bardzo dynamiczną sytuacją na najważniejszej parze walutowej świata. Od początku miesiąca kurs EUR/USD wzrósł już z niespełna 1,04 do przeszło 1,08 w czwartek o poranku. Tak nagłą woltę na „eurodolarze” najczęściej tłumaczono rewolucyjną zmianą w polityce fiskalnej Niemiec oraz rewizji priorytetów Komisji Europejskiej.
ReklamaZobacz także
- Polityczne manewry Trumpa popchnęły Unię Europejską do porzucenia priorytetów, takich jak regulacje dotyczące słomek i nakrętek, na rzecz ambitnego programu masowego zbrojenia - będącego odpowiedzią na trzy lata trwającej wojny. Zaś Niemcy zdecydowały się rozluźnić żelazne zasady fiskalne – napisał w komentarzu Daniel Kostecki, analityk CMC Market.
Liderzy dwóch największych niemieckich partii politycznych doszli do porozumienia w kwestii wyłączenia wydatków militarnych z reguły fiskalnej ograniczającej (ale tylko na papierze) roczny deficyt budżetowy do 0,35% PKB. Podobny krok poczyniła Komisja Europejska, zezwalająca krajom unijnym na wyłączenie wydatków na wojsko z unijnych limitów deficytu fiskalnego. Ponadto zarówno Berlin, jak i Bruksela zapowiedziały istotne zwiększenie wydatków na zakup uzbrojenia.
Perspektywy wzrostu zadłużenia Europy sprawiły, że mocno w dół poszły ceny niemieckiego długu. Rentowność 10-letnich obligacji rządu RFN w efekcie podskoczyła z 2,5% do 2,9%, podczas gdy dochodowość analogicznych papierów rządu USA utrzymała się na poziomie ok. 4,3%. W rezultacie zmniejszył się dysparytet długoterminowych stóp procentowych po obu stronach Atlantyku, co premiowało euro kosztem dolara.
Na krajowym rynku kurs dolara spadł do 3,8441 zł. Wcześniej w nocy „zielony” był notowany nawet po 3,8327 zł i był najtańszy od października.
Ostry ruch w dół widoczny był z kolei na notowaniach franka szwajcarskiego. W obliczu planów zmasowanego uzbrojenia Europy „bezpieczna przystań” mogła nieco stracić na atrakcyjności. Względem euro frank był dzisiaj najsłabszy od lipca 2024 roku. Na polskim rynku w czwartek o poranku za helwecką walutę płacono 4,3395 zł. To wprawdzie o 2,5 grosza powyżej środowego kursu odniesienia, ale ten ostatni znalazł się na poziomie 4,31 zł i był najniższy od maja ubiegłego roku.
W pobliżu tegorocznych minimów znalazły się także notowania funta brytyjskiego. Szterling wyceniany był na 4,9729 zł, czyli o 1,5 grosza wyżej niż w środę wieczorem, kiedy to był najtańszy od 11 miesięcy.
KK




























































