Indra Nooyi pochodzi z tamilskiej rodziny, wychowała się i wykształciła w Indiach. Nie przeszkodziło jej to jednak zostać szefową jednej z największych firm na świecie.
Dla większości amerykańskich firm Indie to kraj taniej siły roboczej. Ale nie dla Pepsi – w 2006 roku na fotel prezesa wybrano wywodzącą się z tego kraju Indrę Nooyi. W jej karierze niesamowite jest właściwie wszystko.
Stanowisko prezesa otrzymała po zaledwie 12 latach spędzonych w firmie. Na szczyt korporacyjnej drabiny wspinała się szybko, jednocześnie z powodzeniem wychowując dwójkę dzieci.
Na szczyt wbrew rodzinie
Jej awans w samej firmie nie był zaskoczeniem. Przed objęciem stanowiska prezesa doskonale sprawdzała się jako dyrektor finansowy w PepsiCo. Większość świata wielkiego biznesu była jednak zdziwiona wyborem Nooyi na prezesa. W końcu dla kobiet drzwi do najbardziej prestiżowych stanowisk były jeszcze nie tak dawno temu zupełnie zamknięte. A jak już się w końcu zaczęły otwierać – to głównie dla doskonale urodzonych i wykształconych córek przedsiębiorców i polityków.
Tymczasem Indra Nooyi urodziła się w niezbyt zamożnej tamilskiej rodzinie i ukończyła chemię na uniwersytecie w indyjskim mieście Chennai. To jej jednak nie wystarczyło. Marzyła o studiach MBA. By na nie zarobić, pracowała jako recepcjonistka. Z czasem jednak rzuciła posadę recepcjonistki i zaczęła pracować przy cmentarzu. Tam za godzinę zarabiała o 50 centów więcej. Ten trud się opłacił i Indra Nooyi ukończyła prestiżowe studia na legendarnym Uniwersytecie Yale. Rodzice jednak nie pochwalali jej decyzji i ciągle namawiali ją do powrotu w rodzinne strony. „Zawsze mocno pragnęłam osiedlić się w USA i na pewno z tego nie zrezygnuję” odpowiadała przyszła szefowa PepsiCo.

Skuteczna i etyczna
Gdy Nooyi przyszła do Pepsi, miała już kilkuletnie doświadczenie w wielkich firmach, m.in. w Motoroli. Ale dopiero w PepsiCo naprawdę rozwinęła skrzydła. Dała się poznać nie tylko jako skuteczny menedżer, ale również jako promotor zdrowej żywności i etycznego biznesu. Eksperci chwalą ją za to, że w porę dostrzegła to, iż konsumenci będą się odwracać od niezdrowych i kalorycznych napojów i potraw. Udało jej się między innymi przeforsować zakup przez Pepsi producenta zdrowych soków Tropicana, doprowadziła też do fuzji swojej firmy z producentem napojów sportowych. Ciągle mówi, że jej ambicją jest stworzenie z Pepsi firmy, która bardziej stawia na zdrowe potrawy niż na chipsy i przedkłada soki owocowe nad niezdrowe napoje z kofeiną. Pod jej rządami Pepsi zaczęło też znacznie więcej inwestować w programy społecznej odpowiedzialności biznesu. Światowa prasa od wielu lat chwali Nooyi. „Business- Week” twierdzi, że odkąd objęła stanowisko dyrektora finansowego Pepsi, dochody firmy podskoczyły o ponad 70%. Tygodnik „Time” dwukrotnie uznał ją za jedną ze 100 najbardziej wpływowych osób na świecie. Gazeta „U.S. News & World Report” zamieściła ją na liście „największych liderów Ameryki”. A magazyn „Forbes” uznał ją za trzecią najbardziej wpływową kobietę świata. Awans Hinduski doceniły też największe organizacje pozarządowe. „Większość ludzi pracujących w fabrykach to imigranci, więc to, że imigrantka zajęła tak wysokie stanowisko, to demonstracja uczciwości”– powiedziała szefowa amerykańskiej organizacji zrzeszającej kobiety biznesu.
Cenią Indrę i sami pracownicy, bo nie przypisuje zasług tylko sobie i docenia pracę tysięcy ludzi zatrudnionych w Pepsi na całym świecie. „Mam świetnych współpracowników. I nie mówię tu tylko o zarządzie i głównych menedżerach, ale też o 185 tysiącach utalentowanych, wspaniałych ludzi na wszystkich kontynentach, którzy pracują na nasz sukces” – powiedziała kiedyś Nooyi.
Szefowa śpiewająca karaoke
Kobiety na szczytach hierarchii wielkich firm to ciągle rzadkość. Tylko w przypadku 2% pięciuset największych firm w Stanach Zjednoczonych na czele stoi kobieta. Ale Nooyi wyróżnia się i na tle większości bizneswomen. Do pracy ciągle zdarza jej się przychodzić w tradycyjnym sari. Wciąż też praktykuje hinduizm. Stale kontaktuje się z rodziną, która została w Indiach. „Dzwonię do mamy co najmniej dwa razy dziennie” – opowiadała w wywiadzie dla BBC. Wolny czas też spędza inaczej niż większość prezesów. Od ekskluzywnych bankietów i spotkań woli śpiewanie karaoke. Jak dotąd jako szefowa koncernu zbiera niemal wyłącznie pochwały. A za swoją pracę jest wynagradzana wyjątkowo dobrze. Tylko w 2008 roku zarobiła ponad 14 milionów dolarów. Ale nikt nie ma wątpliwości, że przed nią jeszcze mnóstwo wyzwań. Podczas badań konsumenckich, gdy etykiety napojów są zasłonięte, większość badanych twierdzi, że Pepsi-Cola smakuje zdecydowanie lepiej niż jej główny rywal – czyli Coca-Cola. A jednak ta druga sprzedaje się na całym świecie znacznie lepiej. I nie da się ukryć, że trzy lata rządów Nooyi wiele tu nie zmieniły. Większość znawców tego rynku jest jednak przekonana, że jeśli ktoś jest w stanie zmienić układ sił na rynku coli, to tą osobą jest właśnie Indra Nooyi. A co z nią będzie, gdy wypełni już swoją misję jako prezes PepsiCo? Wielu widziałoby w niej – jako ucieleśnieniu „amerykańskiego snu” – znaczącego polityka.
Ale sama Nooyi nie jest zainteresowana taką karierą. Odpowiada, że zamiast jechać do Waszyngtonu, będzie chciała się zająć pracą charytatywną, by „oddać z powrotem to, co dostała od życia”.
Tekst Mateusz Madejski
fot. mat. pras. PepsiCo Inc.




























































