Premier Węgier Viktor Orban, zwracając się w czwartek do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, określił go „człowiekiem w rozpaczliwej sytuacji, który czwarty rok nie może lub nie chce zakończyć wojny”. Zełenski sugerował wcześniej w Davos, że Orban „sprzedaje europejskie interesy”.


„Szanowny prezydencie Wołodymyrze Zełenski, wydaje mi się, że nie uda nam się dojść do porozumienia. Jestem wolnym człowiekiem, który służy narodowi węgierskiemu. Pan jest człowiekiem w rozpaczliwej sytuacji, który już czwarty rok nie jest w stanie lub nie chce zakończyć wojny – pomimo tego, że prezydent USA udzielił wszelkiej możliwej pomocy, by to osiągnąć” - napisał na platformie X Orban.
Dlatego, bez względu na to, jak bardzo mi Pan schlebia, nie możemy poprzeć Pańskiego wysiłku wojennego. Naród ukraiński, oczywiście – pomimo Pańskich starannie dobranych obelg – nadal może liczyć na to, że będziemy dostarczać mu energię elektryczną i paliwo, a także będziemy nadal wspierać uchodźców przybywających z Ukrainy - dodał węgierski premier.
Na zakończenie wpisu stwierdził, że „samo życie rozstrzygnie resztę i każdy dostanie to, na co zasługuje”.
Ukraina od prawie czterech lat odpiera rosyjską inwazję. Podczas czwartkowego przemówienia w Davos prezydent Zełenski zauważył, że „siły, które próbują zniszczyć Europę, nie tracą ani jednego dnia, działają swobodnie, nawet w obrębie Europy”.
- Każdy Viktor, który żyje z europejskich pieniędzy, a jednocześnie próbuje sprzedać europejskie interesy, zasługuje na policzek. A jeśli czuje się komfortowo w Moskwie, nie oznacza to, że powinniśmy pozwolić europejskim stolicom udawać małe Moskwy. Powinniśmy pamiętać, co dzieli Rosję od nas wszystkich - zaznaczył ukraiński przywódca.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ ap/




























































