Coraz więcej prognoz pojawiających się na rynku zakłada bardzo optymistyczny scenariusz dla gospodarki globalnej w nadchodzących latach. Wciąż poruszamy się jak we mgle i ryzyka związane z epidemią nie mijają, ale istotny może być fakt, że tzw. rozkład ryzyk się wyrównał. Nie patrzymy już na przyszłość wyłącznie przez pryzmat scenariuszy bazowych, złych i bardzo złych, ale też dobrych i bardzo dobrych.


Kilka dni temu bank Goldman Sachs opublikował prognozy, z których wynika, że polska gospodarka może urosnąć w nadchodzących dwóch latach (2021 i 2022) łącznie o ponad 10 proc., co oznacza, że wróci na ścieżkę przedepidemiczną – za dwa lata będziemy pod względem dochodu tam, gdzie bylibyśmy bez epidemii. To jedna z najbardziej optymistycznych prognoz na rynku – dużo wyższa niż np. prognozy Narodowego Banku Polskiego, czy tzw. konsensusu analityków.
Pojawiły się też ciekawe prognozy banku Morgan Stanley dla całej światowej gospodarki. Ekonomiści banku twierdzą, że w 2022 roku globalne PKB będzie już wyżej niż byłoby gdyby nie epidemia.
Ten optymizm to efekt nieoczekiwanie pozytywnych wyników badań nad szczepionkami. Badania firm Pfizer i Moderna wskazały, że ich szczepionki mają 90 proc. skuteczność w redukcji ryzyka zachorowania. Wcześniej oczekiwano, że jeżeli szczepionki okażą się skuteczne to z ok. 60 proc. efektywnością. Ostatnie dni przyniosły zatem duży krok naprzód – potwierdzono, że efektywne szczepionki istnieją oraz osiągnięto w fazie badań klinicznych doskonałe wyniki.
To sprawia, że istnieje realna perspektywa powrotu do normalności w perspektywie kilku kwartałów. A przypominam już po raz kolejny, że oczekiwania mają ogromne znaczenie dla bieżącej aktywności gospodarczej. Na giełdach już mocno drożeją akcje spółek w sektorach dotkniętych przez epidemię – banków, firm odzieżowych, firm motoryzacyjnych. Innymi słowy, na kontrataku optymizmu korzysta tradycyjna gospodarka.
Ale czy przypadkiem ten optymizm nie zaszedł za daleko?
Na pewno jest kilka czynników, które mogą sprawić, że najbliższy rok będzie w gospodarce bardzo bolesny. Po pierwsze, jesienno-zimowa fala może okazać się dłuższa i ostrzejsza niż wiosenna – zanim doczekamy się szczepionki, część firm może po prostu zniknąć. Po drugie, szczepienie kilku miliardów ludzi może potrwać długo – nawet szczepienie miliarda osób w krajach rozwiniętych może trwać kilka kwartałów. W tym czasie kolejne firmy mogą znikać z rynku. Po trzecie, na razie informacje o skuteczności szczepionek pochodzą z komunikatów firm – żadna szczepionka nie otrzymała jeszcze regulacyjnej aprobaty. Tutaj też pewnie zaszyta jest jakaś mała niepewność. Po czwarte, są też ryzyka, które ujawnią się dopiero po rozpoczęciu szczepień setek milionów ludzi, a których nie widać w próbach opartych o kilkadziesiąt tysięcy uczestników – tu są ukryte tzw. niewiadome niewiadome (czyli nie wiemy jaki rodzaj ryzyka może się pojawić).
Jednak nawet biorąc pod uwagę te zastrzeżenia, bilans informacji z ostatnich dwóch tygodni jest z ekonomicznego punktu widzenia zdecydowanie pozytywny. Sądzę, że nikt nie oczekiwał, że pojawią się instrumenty wygaszenia epidemii w perspektywie paru miesięcy. Walka toczy się o to, czy odzyskamy wiarę w przyszłość – wiarę w to, że wrócimy do normy w takiej perspektywie, w której możemy podtrzymać fundamenty stabilnej gospodarki. Na froncie tej walki sytuacja się poprawiła.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

























































