REKLAMA

Odroczono ogłoszenie wyroku ws. "króla dopalaczy"

2016-11-14 15:24
publikacja
2016-11-14 15:24
fot. Krzysztof Wojciewski / FORUM

Do 24 listopada Sąd Okręgowy w Łodzi odroczył w poniedziałek ogłoszenie wyroku w procesie odwoławczym ws. 29- letniego Dawida B. zwanego królem dopalaczy, którego sąd I instancji skazał w marcu tego na karę dwóch lat więzienia.

Prokuratura oskarżyła go m.in. o uprowadzenie mężczyzny i próbę wymuszenia od niego kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dawid B. ma również zapłacić 6 tys. zł grzywny oraz ma obowiązek częściowego naprawienia szkody. Wraz z nim sąd skazał również dwóch innych oskarżonych w tej sprawie - Jacka C. na dwa i pół roku więzienia, a Łukasza K. na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć.

Apelację od wyroku wnieśli obrońcy oskarżonych oraz prokuratura. Obrońcy Dawida B. oraz Jacka C. m.in. zakwestionowali wyrok w całości, domagali się jego zmiany, uniewinnienia oskarżonego C., ewentualnie uchylenia wyroku i skierowania do ponownego rozpoznania. Także zmiany kwalifikacji prawnej, bo według obrony, nie doszło do rozboju. Obrona Łukasza K. wnioskowała o utrzymanie w mocy zaskarżonego wyroku.

Z kolei zdaniem prokuratury wyrok sądu I instancji dla B. i C. był rażąco niewspółmierny do zarzucanych im czynów.

Podczas poniedziałkowej rozprawy sąd poinformował, że wpłynęło pismo od oskarżonego Dawida B. i pokrzywdzonego mężczyzny, z którego wynika, że w październiku tego roku doszło do pojednania obu stron. B. przeprosił za swoje zachowanie oraz za zdarzenie i jego konsekwencje dla pokrzywdzonego. Jednocześnie zobowiązał się do naprawienia szkody finansowej do marca 2017 roku. Pokrzywdzony przyjął przeprosiny.

Sąd Okręgowy, m.in. ze względu na zawiłość sprawy, postanowił odroczyć ogłoszenie wyroku do czwartku 24 listopada.

Do zdarzenia doszło latem 2014 roku, a jego tłem były rozliczenia finansowe. Z ustaleń śledczych wynika, że prowadzący działalność gospodarczą pokrzywdzony miał pośredniczyć w zakupie, poza granicami Polski, substancji zamówionych przez Dawida B., które prawdopodobnie miały posłużyć do produkcji tzw. dopalaczy.

Według prokuratury, Dawid B. przekazał mu w związku z tym 81 tys. zł. Ponieważ nie otrzymał ani zamówionych produktów, ani pieniędzy, postanowił je odzyskać. Zlecił to innym młodym mężczyznom. Doszło do spotkania pokrzywdzonego z B. i towarzyszącymi mu mężczyznami. Sprawcy obezwładnili ofiarę, a następnie, wożąc mężczyznę kilka godzin samochodem, grozili pozbawieniem życia w przypadku odmowy wydania im kilkudziesięciu tysięcy zł.

Dziewczyna pokrzywdzonego przekazała napastnikom 15 tys. zł. Bandyci, jako zabezpieczenie pozostałej kwoty, zabrali dokumenty jego jeepa cherokee. Sprawa dotarła do policji. Kilka dni później Dawid B. został zatrzymany.

W grudniu ub. roku przed łódzkim sądem okręgowym rozpoczął się proces B. w innej sprawie. Prokuratura oskarżyła o sprzedaż dopalaczy i sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób. Grozi mu kara do ośmiu lat więzienia.

Oprócz Dawida B. na ławie oskarżenia usiadło jeszcze trzech mężczyzn: 52-letni Ireneusz C., 26-letni Piotr P. oraz 27-letni Łukasz K. Według prokuratury pierwsi dwaj mieli m.in. produkować dopalacze, przez co również sprowadzili niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia wielu osób. Podobnie jak Dawidowi B., grozi im do ośmiu lat więzienia.

Natomiast Łukasz K. miał wbrew decyzji głównego inspektora sanitarnego wprowadzić do obrotu "wyroby wskazane, jako podobne do wyrobu o nazwie Tajfun", mogące zagrozić zdrowiu lub życiu. Mężczyźnie grozi kara do dwóch lat więzienia. (PAP)

jaw/ karo/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Hehe
Pewnie pozyczył mu we frankach

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki