Darmowy program do rozliczania PIT

wersja na Windows

Przycisk pobierania programu e-pity

lub uruchom online TERAZ

Redakcja poleca

Sprawdzony i prosty w obsłudze program do rozliczania PIT-ów to oszczędność czasu i nerwów. Naszym czytelnikom po raz kolejny polecamy wysłanie zeznania podatkowego do urzędu skarbowego przez internet, przy użyciu programu e-pity.

Malwina Wrotniak

Malwina Wrotniak redaktor naczelna Bankier.pl

OdPITować emerytów? Ale czemu tylko ich?!

główny analityk Bankier.pl

Co jakiś czas wraca pomysł zwolnienia emerytur z „podatku dochodowego”. Zwolennicy tego pomysłu argumentują, że bezsensem jest opodatkowanie pieniędzy pochodzących z kasy państwa. Tyle że bezsensowność PIT-u sięga znacznie dalej i nie dotyczy tylko emerytur.

(fot. maximma / YAY Foto)

Polska wchodzi w coroczny okres "pitowego" szaleństwa. „A teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu” – zasada sformułowana przez filmowego Króla Juliana najwyraźniej przyświecała twórcom "pitowskiego" absurdu. Absurdu, w ramach którego aparat państwa co roku zmusza nas to rytualnego autodonosu z uzyskanych przychodów, o których wie i które zostały już opodatkowane. Składanie PIT-ów jest czynnością tak idiotyczną, że na ogół umyka nam rozmiar jej bezsensowności.

Absurdalność "autoopitowania" się jest najlepiej widoczna w przypadku osób, które 100% swoich dochodów uzyskują od… państwa. Dotyczy to nie tylko 7,6-milionowej armii emerytów i rencistów z ZUS-u (dane za marzec 2018), ale także emerytów rolniczych (KRUS), mundurowych (MON, MSWiA, MS) oraz urzędników, poborców podatkowych, nauczycieli, lekarzy, bibliotekarzy, pracowników muzeów, sądów, prokuratur czy cywilnych etatowców w policji, wojsku, służbie więziennej etc. Łącznie to prawie 11 milionów ludzi, którzy płacą podatek od pieniędzy wypłaconych im przez rząd.

Jest to absurd w czystej postaci i nie dziwią głosy, aby znieść "opitowanie" emerytur czy wynagrodzeń w sferze budżetowej. Jednak w tym momencie pojawia się dość istotny problem. Zwolennicy takiego "odpitowania" proponują, aby np. emerytom wypłacać kwotę brutto (ubruttowioną, czyli razem z podatkiem), co oznaczałoby podniesienie wszystkich świadczeń o blisko 22% (tak, to nie błąd). Takie rozwiązanie skutkowałoby ubytkiem dochodów w kasie państwa rzędu 34,5 mld zł rocznie (szacunki z OSR).

Kontrargumentem na rzecz utrzymania objęcia emerytur podatkiem PIT jest postulat powszechności tej daniny. Że wszyscy w ten sposób "zrzucamy się" na wspólne państwo i że każdy robi to proporcjonalnie do swoich możliwości (zarabiający więcej nominalnie płaci wyższy podatek). Zatem zwolnienie z PIT-u jednej grupy byłoby aktem niesprawiedliwości społecznej i odbyłoby się kosztem reszty podatników. Ponadto PIT jest jedynym podatkiem, o którego istnieniu wie większość podatników. Wielu Polaków nie uświadamia sobie, że płaci VAT, akcyzę, składki na ZUS i wiele innych danin na rzecz państwa. Za to prawie każdy wie, że płaci PIT. A wie, ponieważ co roku musi składać deklarację podatkową.

Wszyscy obywatele są równi wobec prawa*

*nie dotyczy emerytur

Biorąc pod uwagę dane za 2016 r. (…) przeciętna miesięczna emerytura z ZUS wyniosła 2.131,70 zł brutto, zaś z KRUS – 1.210.30 zł brutto, o tyle przeciętna miesięczna emerytura wypłacana ze środków MS wyniosła w 2016 r. 3.719,34 zł brutto, MSWiA – 3.570,55 zł brutto, zaś MON – 3.431,76 zł brutto – podaje Biuro Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu.

„Ubruttowienie” emerytur oznaczałoby konieczność istotnego obniżenia wydatków państwa. Prawie o kwotę, jaką wydajemy na armię (tj. wydatki na wojsko – 44,6 mld zł w 2019 r. - pomniejszone o 7,05 mld zł przeznaczonych na emerytury dla mundurowych). Drugą opcją jest podniesienie podatków innym grupom społecznym (mówiąc wprost: sektorowi prywatnemu) lub nałożenie nowych podatków (np. od majątku). Rzecz jasna możliwa jest też kombinacja cięć budżetowych, podwyżek podatków i powiększenia deficytu fiskalnego. Oczywiście całą sprawę można rozwiązać znacznie prościej, obniżając emerytury i płace brutto do poziomu netto. Ale taka zmiana zapewne tylko rozwścieczy wyborców, często nieświadomych faktu, ile naprawdę oddają państwu w podatkach.

To jednak nie koniec problemów. Skoro emeryci i „budżetówka” zostałaby zwolniona z PIT-u, to pracownicy sektora prywatnego i przedsiębiorcy podnieśliby słuszny skądinąd postulat, aby ich także uwolnić od tej daniny. Przecież żyjemy w demokracji, gdzie ponoć każdy jest równy wobec prawa. (Choć niektórzy są równiejsi – jak np. żołnierze, policjanci czy prokuratorzy zwolnieni z płacenia na ZUS). Zatem byłoby sprawiedliwe, aby także pracownicy „niepaństwowi” zaczęli otrzymywać pensje brutto, zamiast netto. 

„Opodatkowanie dochodów z pracy jest równoznaczne z pracą przymusową. Odbieranie owoców czyjejś pracy jest ekwiwalentem odbierania komuś czasu i kazania mu robić czegoś innego” – Robert Nozick.

I tu napotykamy na kolejny problem. O ile zniesienie „podatku od dochodów osobistych” – czyli w praktyce podatku od pracy – jest jak najbardziej wykonalne (można go np. zastąpić równym dla wszystkich podatkiem pogłównym), to „ubruttowienie” wszystkich płac odsłoniłoby kolejny absurd państwa polskiego, jakim są tzw. składki na ubezpieczenie społeczne.

Absurdy państwa opiekuńczego

- Jeżeli tzw. składka ZUS jest składką, to dlaczego później, wypłacając nam uzbierane składki, rząd bierze od nich podatek jak od dochodu? (Dochody ze świadczeń ubezpieczeniowych są w Polsce zwolnione z podatku – przyp. red.). Jeżeli zaś składka ZUS jest podatkiem od pracy, to dlaczego przy wypłacie emerytury rząd znów pobiera podatek od opodatkowanego wcześniej dochodu? – pyta Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

Jakakolwiek odpowiedź na te pytania oznacza przyznanie, że system podatkowy obowiązujący w Polsce jest nielogiczny i bezprawny. I że od ponad 25 lat nikt nic sobie z tego nie robi! Dlatego z pozoru oczywisty postulat „odpitowania” emerytur skutkowałby powstaniem dysonansu poznawczego, który zagroziłby głównym źródłom dochodów państwa. Bo wbrew pozorom, to nie podatek VAT jest najważniejszym źródłem wpływów do kasy państwa. Są nim tzw. składki na ZUS, w ramach których tylko w 2018 rok władza zabrała nam ok.180 miliardów złotych.

W tym miejscu po raz kolejny musimy przypomnieć, że praca w Polsce opodatkowana jest horrendalnie wysoką stawką 40%. Tyle wynosi tzw. klin podatkowy – czyli różnica między tym, ile pracodawca płaci za pracę, a tym, co za nią otrzymuje pracownik. Na opodatkowanie pracy składa się suma tzw. składek na ubezpieczenia społeczne - formalnie dzielnych pomiędzy pracownika i pracodawcę - oraz PIT-u.

- Wystarczy nie kraść – hasło rzucone przez ówczesną premier Beatę Szydło stało się sloganem zwolenników obecnej władzy. A skoro tak, to drogo władzo po prostu przestań kraść! Bo zabieranie ludziom 40% zarobionych pieniędzy jest zwykłym rabunkiem. Co gorsza, państwo zarzyna tym podatkiem nawet zarabiających płacę minimalną. Pracownikowi otrzymującemu „najniższą krajową” co miesiąc zabiera się ponad tysiąc złotych! Jeśli to nie jest rozbój, to już nie wiem, co nim jest.

Sama likwidacja opodatkowania emerytur byłaby czymś bardzo nieuczciwym i dodatkowo podważałaby iluzję „sprawiedliwości społecznej” realizowanej przez państwo na mocy Konstytucji RP. Jeśli chcemy, aby podatki w Polsce były choć trochę bardziej sprawiedliwe, to PIT powinien zostać zniesiony w całości i ewentualnie zastąpiony innym podatkiem. Podatkiem, który nie byłby tak absurdalny, tak drogi w poborze i który nie byłby w swej istocie karą za podjęcie legalnej pracy.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 9 adikmar

Twierdzenie, że dochodowy od emerytur jest niesprawiedliwy, bo jest to drugie opodatkowanie dochodu, jest błędne. Składki na ubezpieczenie społeczne pomniejszą podstawę opodatkowania podatkiem dochodowym, dlatego PITu nie płacimy od kwoty brutto, ale od jakichś 80% tej kwoty.
Szczerze - autor tekstu nie dowiódł żadnej absurdalności tego podatku. Używa słowa "absurd" i "bezsens" chyba tylko po to, aby nacechować tekst emocjonalnie i spowodować, by ludzie przyklasnęli, bo pisze w sposób dość populistyczny. Reformy ubezpieczeń społecznych nie da się przeprowadzić w 5 lat, potrzebne jest minimum 50 lat. Gdy 20 lat temu była robiona reforma emerytalna i wprowadzono OFE, aby wprowadzić jakiś bardziej realny kapitałowy element przyszłej emerytury, to poprzednia koalicja rządząca połowę tych środków umorzyła - i to było złodziejstwo w czystej postaci, a jakoś mało kto o tym pisze, również na bankierze.
Jeśli chodzi o klin podatkowy - warto popatrzeć na dane OECD:
http://www.oecd.org/tax/tax-policy/taxing-wages-poland.pdf
Polska nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym w porównaniu do innych krajów w zestawieniu. Jest tam też fajny wykres pokazujący, jak zmienił się klin w Polsce na przestrzeni ostatnich 17 lat. Warto na ten wykres nałożyć sobie, kto wtedy rządził. Podsuwam pomysł na kolejny artykuł.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 18 jes

Przypomnę niektórym, którzy spali na matematyce kiedy omawiano procenty. 10% od 1000zł to 100zł a od 10000 to 1000zł. To nie to samo i dla twierdzących, że lepiej zarabiający powinni płacić więcej przez progi podatkowe ponownie przypomnę, że zarabiając więcej płacisz więcej podatków, przy tej samej skali procentowej. Demagogia pisowska i lewacka, że progi są po to by bogatsi płacili więcej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 25 dr_zweig

Podatek dochodowy oprócz dostarczania pieniędzy państwu pełni również ważniejszą rolę. Rolę, którą zauważyli już współcześni po wprowadzeniu podatku dochodowego w Anglii w 1799 r. w czasie wojny z Francją.
Otóż podatek ten pełni funkcję kontrolną. Urzędnik państwowy wie ILE podatnik zarobił, KIEDY zarobił, JAK zarobił i U KOGO zarobił. Po zakończeniu wojen napoleońskich zeznania podatkowe w 1816 r. uroczyście spalono tyle, że... wcześniej zrobiono kopie do królewskiego archiwum

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 32 jendreka

pytanie zasadnicze, dlaczego państwo opodatkowuje obywatela 2,3,4,5,6,.... razy. bo ciągle mu mało. A co do emerytur to akurat jestem za. za zniesieniem podatku. całe życie człowiek płaci podatki, za to że pracuje. no bo płaci podatek za wykonaną pracę. oczywiście ktoś może powiedzieć, że płaci podatek od wynagrodzenia za pracę. Ale to wynagrodzenie jest obciążone podatkiem. z tego obciążonego wynagrodzenia płacę daninę na składkę emerytalną, po czym państwo po 43 latach składania tych pieniędzy już opodatkowanych każe mi znów płacić podatek. Od moich opodatkowanych już pieniędzy. I tu mam pytanie. Dlaczego państwo nie płaci podatku od moich składanych, przekazanych państwu pieniędzy? Odpowiedź jest prosta, pomimo tego że emerytom to się po prostu należy. Państwo to organ nacisku, ucisku i wyzysku. Tak mnie kiedyś uczono w szkole. Dzisiaj wciskają wszystkim nową interpretację. Państwo to organ opiekuńczy. A skoro tak to dlaczego z biednego emeryta wyciska ostatnie soki?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 25 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
13 75 onurb

Doskonały artykuł pokazujący absurdy państwa polskiego, zwłaszcza jeżeli chodzi o grupy uprzywilejowane. Ktoś kto głośniej krzyczał -górnicy, lub znał lepiej przepisy -prokuratorzy uzyskali patologiczne przywileje. Oczywiście żadna władza nie potrafi, nie próbuje nic z tym zrobić, bo przecież straci wyborców! Dodatkowo powtórzę się kolejny raz, ale nie zgadzam się z powtórką z rozrywki jaką ten uczciwy, wspaniały rząd tak dbający o nasze dobro chce nam zaaplikować czyli Pracownicze Plany Kapitałowe. Doskonale autor artykułu zauważył, że " wbrew pozorom, to nie podatek VAT jest najważniejszym źródłem wpływów do kasy państwa. Są nim tzw. składki na ZUS, w ramach których tylko w 2018 rok władza zabrała nam ok.180 miliardów złotych." Czym są PPK jak nie kolejną składką bardzo podobną do ZUS z której tak naprawdę korzyści rok w rok (ok. 11 mld) będzie czerpało Państwo nie wpłacający!
Oby znalazła się odważna osoba, która otwarcie powie o zmianie PIT na inny podatek i o likwidacji wszystkich przywilejów dla grup społecznych. Mam tu na myśli np. takich "biednych" nauczycieli. Mam w rodzinie kilku i wiem jak to w rzeczywistości wygląda. Dlaczego ja np. muszę być dostępny ponad 12 godzin pod telefonem. Nauczyciel nie ma takiej presji. Za to moja firma liczy 200 osób i nie ma takiej siły przebicia, żeby wyjść na ulicę i protestować. Co jednak najważniejsze nie wiedzieć dlaczego ja podlegam pod Kodeks Pracy, a nauczyciel pod Kartę Nauczyciela, która jest nieporównywalnie korzystniejsza od Kodeksu Pracy (np. roczny urlop na podreperowanie zdrowia). Dopóki nie zlikwiduje się tych wszystkich absurdów podatkowych, składkowych i przywilejów nigdy w tym kraju nie będzie dobrze. Może ktoś się jednak odważy? Oby!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
26 25 glos_rozsadku

ja się odważę tylko zrób mnie premierem i załatw wojsko do ochrony mnie przez Niemcami, którzy zaraz wpadną z bratnią pomocą i Żydami, którzy zrobią ze mnie potwora w mediach i na rynkach finansowych.

! Odpowiedz
6 17 onurb odpowiada glos_rozsadku

Odważnych by się pewnie więcej znalazło. Miałem na myśli jednak tych, którzy bawią się w krajową politykę. Nie chcę nikogo obrażać stwierdzeniem bawią się, ale niestety w większości przypadków tak to wygląda. Niestety nie mam takiej siły sprawczej, żeby zrobić cię premierem, czy prezydentem. Ty z kolei chyba nie masz takiego poparcia, żebyś nim został. Z pozostała treścią twojej wypowiedzi nie dyskutuję, ponieważ moim zdaniem jest nie na miejscu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 13 sztos1

FAKT SKANDALEM jest , że emeryci mający 5000 , 10000 czy nawet 20000 świadczenie emerytalne płaca od niego podatem . Ot taki generał FLASZKA MIAŁBY SPORO PONAD 2000 pln w kieszonce więcej co miech .

! Odpowiedz
7 45 hubertbelchatow

Bardzo dobry artykuł

! Odpowiedz

Do rozliczenia PIT 2018 zostało:

WCZYTAJ TWÓJ E-PIT

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 1,7% III 2019
PKB rdr 4,9% IV kw. 2018
Stopa bezrobocia 6,1% I 2019
Przeciętne wynagrodzenie 4 931,8 zł I 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% III 2019

Znajdź profil