Nic nie zostało po poniedziałkowym optymizmie. Dzień później nowojorskie indeksy runęły w dół, tracąc po przeszło 3%. Zabawne jest, że wtorkowe spadki tłumaczono tym samym, czym uzasadniano poniedziałkową zwyżkę.


Jeszcze 24 godziny wcześniej giełdowe komentarze były pełne wręcz entuzjastycznych tonów, choć przecież nie za bardzo było się z czego cieszyć. I chyba właśnie ten fakt inwestorzy uświadomili sobie we wtorek. Bo przecież wiemy tylko, że za 90 dni Amerykanie i tak mogą podnieść cła na chińskie towary, ponownie eskalując wojnę handlową.
Obawy te podsycił sam Donald Trump. "Jestem Celnikiem (ang. Tariff Man). Gdy ludzie lub kraje przybywają plądrować wielkie bogactwo naszego Narodu, chcę, aby zapłacili za ten przywilej. To zawsze będzie najlepszy sposób maksymalizacji naszej potęgi ekonomicznej. Teraz rozmawiamy o zainkasowaniu miliardów dolarów w ramach ceł. UCZYŃMY AMERYKĘ ZNÓW BOGATĄ" - napisał na Twiterze prezydent USA.
ReklamaZobacz także
....I am a Tariff Man. When people or countries come in to raid the great wealth of our Nation, I want them to pay for the privilege of doing so. It will always be the best way to max out our economic power. We are right now taking in $billions in Tariffs. MAKE AMERICA RICH AGAIN
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 4 grudnia 2018
Seria "jastrzębich" tweetów prezydenta Trumpa przypomniała rynkowi, jak delikatna i napięta jest sytuacja na froncie handlowym. Wtorkowa sesja na Wall Street zaczęła się od spadków. Ale wyprzedaż akcji gwałtownie przyspieszyła dopiero po przeszło dwóch godzinach handlu. Tak naprawdę nie wiadomo, co spowodowało tak ostrą reakcję rynku.
Giełdowe byki nie mogły się pozbierać przez resztę dnia, do samego końca sesji cofając się na całej linii. W rezultacie na wykresach dziennych powstały wielkie, czarne świece. Dow Jones zaliczył spadek o 3,09%. S&P500 poszedł w dół o 3,22%, a Nasdaq zniżkował aż o 3,80%. Były to najsilniejsze spadki od sześciu tygodni.
Sporo mówiło się też o tym, co wczoraj przeszło prawie niezauważone. Czyli o istotnych zmianach na rynku długu. We wtorek mocno podrożały amerykańskie obligacje skarbowe. Rentowność papierów 10-letnich spadła do 2,91%, osiągając najniższy poziom od września. Rentowność obligacji maleje, gdy jej cena rośnie. Przypomniano sobie też o fakcie, że dzień wcześniej doszło do mini-inwersji na jednym z odcinków krzywej terminowej - rentowność obligacji 3-letnich przewyższyła rentowność 5-letnich. "Normalnie" nachylona krzywa terminowa cechuje się coraz wyższymi rentownościami obligacji o dłuższej zapadalności.
Spadek długoterminowych stóp procentowych uderzył w notowania amerykańskich banków. Akcje Bank of America i Citigroup przeceniono po 4-5%. Mocno w kość dostały też walory wrażliwych na cła spółek przemysłowych. Kurs Boeinga spadł o 4,8%, a Caterpillara o 6,9%. Nie było też litości dla FANG-ów. Akcje Amazona przeceniono o ponad 6%, a walory Apple'a straciły 4,4%.
Amerykańskie giełdy będą zamknięte w środę z powodu żałoby narodowej po śmierci byłego prezydenta George H.W. Busha.
Krzysztof Kolany




























































