Czy wiesz co jesz?
Według przepisów Unii Europejskiej wartość kaloryczna produktu light musi być mniejsza od standardowej o co najmniej 30%. Łatwą metodą na “odchudzenie” żywności jest pozbawienie jej cukrów prostych lub tłuszczów. W ten sposób powstają np. artykuły bez glukozy czy miodu, dosładzane aspartamem – sztucznym środkiem słodzącym. Teoretycznie, jeśli na produkcie jest hasło “lekki”, “light”, producent musi podać, jakie ulepszenie uprawnia go do nadania serowi, margarynie czy czekoladzie tej nazwy, ale w praktyce nie ma instytucji, która mogłaby ten nakaz egzekwować – tłumaczy dr inż. Elżbieta Sygnowska, specjalista ds. żywienia.
Dla przykładu – z testu jogurtów truskawkowych o obniżonej kaloryczności, który został przeprowadzony przez niemiecką fundację Warentest, wynika, że jogurty te zawierają do 85 kcal w 100 g. To niewiele mniej niż w owocowym jogurcie pełnotłustym, który zawiera około 100 kcal w 100 g. Produkty takie nie pomagają w odchudzaniu, zawierają bowiem często bardzo dużo cukru lub innych przemysłowo przetworzonych węglowodanów. To podnosi ich kaloryczność. Bywa, że niekiedy mają one wyższą kaloryczność niż zwykłe produkty.
W przypadku artykułów spożywczych oznaczonych jako light, należałoby się spodziewać obniżenia zawartości składników wysokoenergetycznych, najczęściej tłuszczów (1 g tłuszczu dostarcza 9 kcal), a także cukru (1 g cukru to 4 kcal). Są jednak produkty, które podkreślają zerową zawartość tłuszczu, ale mają wyższą kaloryczność, ponieważ dla poprawy smaku dodano cukru. Dlatego jedyne, co nam pozostaje, jeśli chcemy kupić towar o obniżonej kaloryczności, to dokładne studiowanie informacji zawartych na etykiecie. Porównujmy mleczne produkty light, w szczególności o obniżonej zawartości tłuszczu, z ich tradycyjnymi odpowiednikami – radzi Elżbieta Sygnowska.
Lekkie nie znaczy zdrowe
Alicja Kalińska z Centrum Dietetycznego SetPoint twierdzi, że wśród konsumentów panuje opinia, że produkty light to żywność dietetyczna, czyli zdrowa. Tymczasem żywności light nie powinniśmy traktować jako “zdrowej”, ponieważ zawiera dużo sztucznych dodatków. Wykorzystywana jest przez dietetyków w opracowywaniu np. diet odchudzających, jednak nie stanowi ich bazy. Produkty light stosujemy przede wszystkim po to, aby nie pozbawiać pacjenta smaków, na których mu zależy – dodaje.Często prawdą jest, że niektóre produkty light zawierają mniej tłuszczu, ale więcej kalorii. Przykładem są słodycze, które mają obniżoną zawartość jednego wysokoenergetycznego składnika na korzyść drugiego – nie mniej kalorycznego. Przy porównaniu czekolady standardowej i light odkryjemy, że ich wartość kaloryczna bardzo się nie różni. – Jeśli zabierzemy ze składu jakiś smakowo strukturotwórczy czynnik, to musimy w jego miejsce dodać inny, który dostarcza kalorii. Substancje zastępujące cukier dzielą się na tzw. poliole i intensywne środki słodzące. Obie te grupy dodawane są do żywności zgodnie z tzw. dobrą praktyką produkcyjną, czyli zgodnie z dotychczasową wiedzą i w dopuszczalnej ilości nie stanowią zagrożenia dla zdrowia człowieka. Należy jednak pamiętać, że ich nadmierne spożycie daje efekt przeczyszczający, powoduje też nadpobudliwość i bóle głowy – ostrzega specjalistka Set Point.

Uwaga na dzieci
Eksperci przestrzegają też przed spożywaniem produktów light przez dzieci, kobiety w ciąży i karmiące piersią. Dla przykładu aspartam (środek intensywnie słodzący) nie powinien być stosowany przez kobiety ciężarne i karmiące, ze względu na negatywne oddziaływanie na dziecko. Produktów light nie powinny spożywać także osoby starsze. – Przykładowo ser light nie dość, że nie zawiera odpowiedniej ilości witamin (np. witaminy D), to dodatkowo może powodować problemy trawienne z powodu jego fermentacji w jelitach. Jeżeli chcemy zdrowo się odżywiać, musimy zwrócić uwagę na ilość i jakość spożywanych produktów, urozmaicić codzienną dietę warzywami, owocami, produktami pełnoziarnistymi. Najlepiej spożywać regularnie 4–5 mniejszych posiłków każdego dnia. Powinniśmy ograniczyć dosalanie potraw oraz ilość spożywanego cukru i słodyczy. Do przyrządzania dań najlepiej używać tłuszczy roślinnych, np. oliwy z oliwek – radzi Alicja Kalińska.tekst: Magdalena Okoń



























































