RPP

Netflix padł od "friendly fire". Chciał podkręcić wyniki, ale przedobrzył

Agata Wojciechowska2022-12-07 09:40, akt.2022-12-07 11:01redaktor
publikacja
2022-12-07 09:40
aktualizacja
2022-12-07 11:01

295 tys. przeciw, tylko 20 tys. za - takich statystyk lajków pod trailerami swojej najnowszej produkcji Netflix się zapewne nie spodziewał. "Jak dobrze, że zrezygnowałam z subskrypcji" - takich komentarzy także nie brakuje. Czyżby platforma padła właśnie od "friendly fire" podczas ostrzału brytyjskiej rodziny królewskiej? Na to wygląda.

Netflix padł od "friendly fire". Chciał podkręcić wyniki, ale przedobrzył
Netflix padł od "friendly fire". Chciał podkręcić wyniki, ale przedobrzył
/ Netflix

Netflix najwyraźniej chciał poprawić swoje wyniki na koniec roku, zostawiając sobie na grudzień i okres -okołoświąteczny, kiedy oglądalność zazwyczaj zalicza wzrost, premierę paradokumentu o księciu Harrym i jego żonie Meghan Markle. Nic dziwnego. Po pesymistycznych wynikach, które zaliczał w pierwszej połowie 2022 roku, chce pozostawić inwestorów choćby z miłym wrażeniem i liczbami, którym nikt nie może nic zarzucić. Niestety, najwyraźniej przestrzelił, zupełnie mijając się z gustami widzów. 

"Uwielbiam oglądać narzekanie uprzywilejowanych ludzi, którzy płaczą nad kolejnym nieprzychylnym artykułem w prasie, mając z tyłu kocyk kosztujący bagatela 1,6 tys. funtów", "To będzie już 5. prawda, którą przedstawiają nam w ciągu trzech lat", "Odchodzimy od rodziny królewskiej, bo chcemy prywatności, którą później sprzedamy Netflixowi" - to tylko niektóre z wyważonych komentarzy, pojawiające się pod dwoma trailerami przedstawionym przez Netflix. Nic dziwnego zarówno para książęca, jak i showrunnerzy dopuścili się co najmniej pięciu manipulacji w samych trailerach.

Użyte w trailerach zdjęcia są... zdjęciami stockowymi, które nawet nie zostały zrobione na wydarzeniach związanych z rodziną królewską. Tłumy fotografów pochodzą m.in.:

- z premiery ostatniej części serii "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci" w 2011 roku (a więc zanim Harry w ogóle poznał Meghan),

- z odprowadzania do więzienia byłego adwokata Donalda Trumpa Michaela Cohena,

- pościgu za brytyjską gwiazdą znaną m.in. z pokaźnego biustu Katie Price.

Użyte zdjęcie, na którym Harry broni się przed fotografem, ucięto w połowie, by zakryć jego towarzyszkę, a była nią była dziewczyna Chelsy Davy.

Co więcej, użyto zdjęć pogoni paparazzi, ale za, wtedy jeszcze, Kate Middleton, a dziś księżną Walii, montując je tak, żeby zasłonić gonioną. Gdy padają słowa o polowaniu na parę przez fotografów i widać obiektyw, uchwycając od tyłu ujęcia rodziny z małym Archiem w RPA, okazało się, że była to sytuacja w pełni zaakceptowana przez Harry'ego i Meghan, bo robiący to zdjęcie w liczbie jeden fotograf został przez nich akredytowany. 

Użycie stockowych zdjęć nie jest niczym dziwnym w przygotowywaniu dokumentu, ale... w trailerach nie ma ani jednego zdjęcia pary Sussex otoczonej przez fotografów (jak np. było w przypadku użytych w tym samym materiale zdjęć księżnej Diany czy Kate Middleton), co sugeruje, że oskarżenia Sussexów wobec mediów mogą być podkoloryzowane (łagodniej mówiąc). To podważa ich wiarygodność także w innych kwestiach. 

Co więc będzie w sześciu odcinkach ich reality show? Można się tylko spodziewać dalszych przeinaczeń. W kuluarach mówi się o pilnie zwołanych spotkaniach szefostwa Netflixa i Archewell Productions, firmy należącej do Harry'ego i Meghan, by zaradzić temu kryzysowi. Jednak mleko już się rozlało. Pracownicy cywilni Rodziny Królewskiej mieli zgłosić się do króla Karola III z prośbą o zwolnienie ich z dyskrecji. Chcą móc bronić i siebie i swoich pracodawców przed "bezczelnymi kłamstwami" jak to określili.

Zresztą nie trzeba było daleko szukać, by móc przypuszczać, że megahitu z tego nie będzie, obserwując choćby statystyki serii podcastów o stereotypach, które księżna Sussex wyprodukowała dla Spotify. Liczba słuchających miała spadać z odcinka na odcinek, a zainteresowani woleli przeczytać streszczenia w prasie niż wsłuchiwać się w godzinne rozmowy byłej aktorki. Czy i tak będzie w tym przypadku, że przez show przebrną jedynie dziennikarze? To nie wywinduje statystyk platformy streamingowej.

Co zrobi Netflix? Jeszcze nie wiadomo. W grę nie wchodzi raczej przesunięcie premiery, by przeedytować show. Nie ma wówczas bowiem szans na poprawę wyników przed końcem roku. Poza tym stosunki między platformą a Sussexami stają się coraz bardziej napięte, więc Netflix zapewne będzie szybko chciał spieniężyć tę nieudaną inwestycję. Przypomnijmy, że sama gaża dla pary książęcej wyniosła bowiem 100 mln dolarów. 

***

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windosorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie. Telefon: 71 748 9511

Tematy
iKonto Biznes w Alior Banku to do 1500 zł premii i 10% zwrotu za paliwo. Sprawdź

iKonto Biznes w Alior Banku to do 1500 zł premii i 10% zwrotu za paliwo. Sprawdź

Komentarze (12)

dodaj komentarz
and00
100mln $ dla nich?
Po prostu nie wierzę
za co do .... wafla?

i nie pojmuje kto chce ich słuchać w jakimś filmie o niczym
bigbadwolf
Kto to będzie oglądać????
marclim
Gaża 100 mln dolarów? To chyba jakiś żart. Musieliby mi zapłacić, żebym chciał oglądać takie pustaki.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
_aj_waj_ odpowiada (usunięty)
Właśnie. Taki Netflix to raptem równowartość dwóch flaszek miesięcznie. Przy czym oglądać go na trzeźwo coraz trudniej.
szprotkafinansjery
Sophronia, znowu każdego, kto odtworzył 5 sekund, policzą jako tego, który obejrzał całość.

Powiązane: Królowa Elżbieta II i brytyjska rodzina królewska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki