Nadchodzi kres smrodzących knajp

Barbara Sielicka2011-05-17 06:02
publikacja
2011-05-17 06:02

Duże fermy, stacje paliw, smażalnie, liczne bary, kebaby i restauracje – to tylko część firm, które emitują nieprzyjemne zapachy. Wielu sąsiadujących z nimi mieszkańców może tylko marzyć o otwarciu okien. Już niedługo ta sytuacja powinna się zmienić.

Prawie każda działalność gospodarcza wiąże się z pewnym wpływem na środowisko: odprowadzaniem ścieków, wytwarzaniem odpadów czy chociażby emisją uciążliwych zapachów. Za te ostatnie oddziaływanie zabrało się Ministerstwo Środowiska.


Przy ściekach i śmieciach sprawa jest dosyć prosta, ponieważ na podstawie obiektywnych kryteriów, zamieszczonych w powszechnie obowiązujących przepisach, można określić, kiedy dane oddziaływanie (jego intensywność) jest już niekorzystne dla środowiska. Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku nieprzyjemnych zapachów. Ich emisję jesteśmy w stanie stwierdzić organoleptycznie, jednak znacznie trudniej określić ich szkodliwość dla środowiska.

 

Brak przepisów regulujących zapachy

Problem uciążliwości zapachowej nie był dotąd uregulowany w żadnym akcie prawnym. Dopiero w 2007 roku Ministerstwo Środowiska rozpoczęło prace nad projektem stosownej ustawy. Przyznano w nim szerokie kompetencje radzie gminy i wójtowi, którzy dostali możliwość zamknięcia bez odszkodowania lub wstrzymania działalności zakładu powodującego uciążliwość zapachową. W dodatku decyzję o zamknięciu firmy pozostawiono całkowicie do uznania organu decyzyjnego.

Projekt spotkał się z głośną krytyką przede wszystkim przedsiębiorców oraz znawców prawa. W 2008 roku pojawiły się nowe założenia do projektu ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej. Postanowiono zrezygnować z rygorystycznych sposobów walki z uciążliwymi zapachami, a w zamian za to wprowadzić kary finansowe. Mają one wymóc na przedsiębiorcach ograniczenie emisji uciążliwych zapachów. Chodzi przede wszystkim o wprowadzenie obowiązku uszczelniania pomieszczeń i kontenerów, budowania szczelnych linii produkcyjnych, podwyższania kominów itp.

Walka ze smrodem

Z najnowszych założeń do projektu ustawy wynika, że postępowanie w sprawie zmniejszenia ilości emitowanych uciążliwych zapachów będzie można przeprowadzać:

  • z urzędu,
  • na wniosek sołtysa,
  • na wniosek co najmniej 10 proc. mieszkańców sołectwa.

Przeprowadzi je wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Z kolei postępowanie w sprawie uciążliwości zapachowej w innym zakresie będzie prowadzone przez starostę, marszałka lub regionalnego dyrektora ochrony środowiska, czyli organ zezwalający na wprowadzanie substancji lub energii do środowiska.

Zanim jednak zostanie wykonana ocena zapachowa powietrza, konieczność jej przeprowadzenia stwierdzi w czasie wizji lokalnej grupa pomiarowa złożona z zainteresowanych stron i ekspertów. Jeżeli podejmą oni decyzję o dalszych pomiarach, nastąpi ocena jakości zapachowej z wykorzystaniem metody sensorycznej (za pomocą zmysłu węchu) zgodnie z wytycznymi zawartymi w normie PN-EN 13725:2007 Jakość powietrza - Oznaczanie stężenia zapachowego metodą olfaktometrii dynamicznej.

Jak zmierzyć, czy zapach jest uciążliwy

Pomiaru dokonywać mają wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska prowadzące pomiary z wykorzystaniem odpowiednich narzędzi, tzw. olfaktometrów.

- Główna metoda badania uciążliwości zapachowej  będzie oparta na olfaktometrii dynamicznej z wykorzystaniem ludzkiego nosa jako sensora służącego do pomiaru. Natomiast w przypadku dużych zakładów wykorzystywana będzie chromatografia gazowa – wyjaśnia Roman Głaz, naczelnik Wydziału ds. Ochrony Atmosfery w Ministerstwie Środowiska.

Zobacz cały wywiad z Romanem Głazem: Czy to koniec budek z kebabami?

Nasz rozmówca zapewnia, że wymienione metody wyeliminują czynnik subiektywności z przeprowadzanych pomiarów i pomogą obiektywnie stwierdzić, czy dana firma emituje uciążliwe zapachy.

Nie założysz filtrów – dostaniesz wysoką karę

W przypadku stwierdzenia, że zapachy emitowane przez firmę są uciążliwe, zostanie wydawana decyzja z zaproponowanymi działaniami ograniczającymi owe zapachy. Chodzi m.in. o hermetyzację pomieszczeń produkcyjnych czy też stosowanie urządzeń eliminujących odory (filtry, płuczki, katalizatory, techniki plazmowe, sorbenty).

Na przedsiębiorcę, który nie dostosuje się do wydanej decyzji, będą nakładane wysokie kary administracyjne. Za każdy dzień zwłoki kara ma wynosić:

  • 50 zł w przypadku podmiotu, którego powszechne albo zwykłe korzystanie ze środowiska powoduje uciążliwość zapachową,
  • w przypadku małych i mikrofirm – 500 zł,
  • pozostałe podmioty - 1000 zł.

Jak uniknąć kary za smrodzenie? Odpowiada Marcin Mykowski, radca prawny, Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna

Zestaw sankcji ma być szeroki. Nakładanie finansowych kar administracyjnych ma być najbardziej drastycznym środkiem przymuszającym. Poszczególne sankcje winny mieć kryteria, a ich zastosowanie należy pisemnie uzasadnić w decyzji. W szczególności dotyczy to kar pieniężnych. Dowolność sięgania po kary można wychwycić i zarzucić organowi w toku postępowania odwoławczego oraz w sądzie.

Decyzja nie jest od razu ostateczna. Kontrolowanemu przysługuje odwołanie, które nie wymaga uzasadnienia. Wystarczające jest wyrażenie niezadowolenia z rozstrzygnięcia. Co więcej – wysłanie odwołania do niewłaściwego organu nie powoduje odrzucenia odwołania. Jeśli organ odwoławczy znowu orzeknie nie po naszej myśli, można złożyć skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, a następnie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Przeczytaj całą opinię prawnika

Nowa ustawa zrodzi wiele konfliktów

Ograniczenie uciążliwych zapachów zwiększy komfort życia osób sąsiadujących z przedsiębiorstwami je emitującymi - w tym sensie należy pozytywnie ocenić przygotowane założenia. Z drugiej jednak strony, spowoduje to zwiększenie kosztów prowadzenia działalności gospodarczej dla przedsiębiorców oraz narażenie ich na wysokie kary finansowe.

O ile w przypadku innych oddziaływań na środowisko kara jest uzależniona od stopnia uciążliwości, o tyle w przypadku zapachów, jeżeli ustawa nie wprowadzi obiektywnych metod pomiaru i ustalenia uciążliwości zapachowej, będzie pewien problem w wymierzaniu odpowiednich kar.

Eksperci już wskazują, że nowe założenia zawierają chociażby zbyt szeroką definicję uciążliwości zapachowej czy też zbyt dużą władzę pozostawiają urzędnikom do badania uciążliwości i nakładania kar na przedsiębiorców. W przyszłości może to skutkować licznymi nadużyciami z ich strony.

Ujęcie wrażeń zapachowych w formę jak najbardziej obiektywną jest zadaniem społecznie pożądanym, ale jednocześnie bardzo złożonym. Bardzo rzadko Firmy emitują nieprzyjemne zapachy przez całą dobę. Wielokrotnie uciążliwe zapachy czuć tylko przy złej pogodzie i podczas przeprowadzania okresowej dezynfekcji.

Komentuje redaktor Bankier.pl, Krzysztof Kolany

Nasze wspaniałe państwo przy pomocy swych dzielnych urzędników znów chce nas przed czymś ochronić. Tym razem przed smrodem. Smród będzie zakazany. Dziś zaczynamy od przedsiębiorców: 500 złotych dziennie za nieładnie pachnącego kebaba. Przepisy poradzą sobie też ze zbyt intensywnym grillowaniem: 50 złotych kary za smażenie kiełbaski wywołujące u sąsiada „uciążliwość zapachową”.

To dopiero początek. Bo czemu nie wprowadzić 20 złotych kary za śmierdzący podkoszulek? Albo 10 zł za brak porannej toalety? Wszakże to przecież dla „naszego dobra”. A przy okazji ilu urzędników znajdzie zatrudnienie, co doprowadzi do spadku bezrobocia. Ruszy też gospodarka, napędzana rządowymi zamówieniami na olfaktometry wytwarzane przez firmę kolegi ministra.

Przeczytaj założenia do projektu ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Źródło:
Tematy

Firmy mogą zapłacić nawet 1 mln PLN kary

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~smród
jaja ktoś sobie robi z normalnych lokatorów.I co gościu robi mi smród w mieszkaniu,a ja mu oznajmiam włącz wyciągi wentylacyjne, bo jutro masz komisję.
~sd
Zapraszamy do Staszowa. Smród siarkowodoru jest ODRAŻAJĄCY. Od 40 lat kiedy siarka jest wydobywana. ZAPRASZAMY URZDASÓW.
~AS
Należałoby tez nałozyć kary na wszystkie hipermakety, gdzie unoszą się jakieś dziwne zapachy kosmetyczne, od nadmiaru których boli głowa i dostaje się mdłości, a także za zapachy wypieków piekarniczych.
koniar79
Ile to już razy słyszałem jak przyjeżdżam do stolicy, czy do Krakowa i obserwuje budy z kebabami, czy innymi tego rodzaju śmierdzącymi interesami to się zastanawiam czy w ogóle jakkolwiek da się to zmienić. Po prostu folklor. Polski folklor.
~zenek
osobiscie jestem przeciwny jakimkolwiek ograniczeniom dla przedsiebiorcow ale z drugiej strony sa ludzie ktorzy tez chca normalnie zyc i doprawdy nie wiem jak mozna by te dwie kwestie pogodzic, a wprowadzone przepisy beda krzywdzic jedna ze stron
~Karol
Proponowane kary to śmiech na sali. Jakiś żart. Zabrakło kilku zer aby mogło to mieć JAKIKOLWIEK wpływ na śmierdzące fermy drobiu
~Krzysztof
Panu redaktorowi Krzysztofowi Kolanemu zaproponowałbym pomieszkanie kilka dni w domach obok fermy drobiu czy ubojni, wtedy mógłby się wypowiadać. Nie mówię tu o przypadkach kiedy obok działającej firmy ktoś buduje dom, tylko o sytuacji kiedy firma rozpoczyna działalność na zamieszkanych terenach.
Sam znam temat z
Panu redaktorowi Krzysztofowi Kolanemu zaproponowałbym pomieszkanie kilka dni w domach obok fermy drobiu czy ubojni, wtedy mógłby się wypowiadać. Nie mówię tu o przypadkach kiedy obok działającej firmy ktoś buduje dom, tylko o sytuacji kiedy firma rozpoczyna działalność na zamieszkanych terenach.
Sam znam temat z autopsji kiedy przedsiębiorca który wybudował ubojnię w odległości ok. 300 m od domów na skargi mieszkańców odpowiadał: "Smrodzić sobie mogę bo mi nic nikt za to nie zrobi, a wy możecie sobie tylko ponarzekać".

Oczywiście problem brzydkich zapachów bardzo trudno jest uregulować prawnie, chociażby z powodu trudności w określeniu co jest brzydkim zapachem.
Być może obecna ustawa nie jest najlepsza i trzeba będzie ją zmienić, ale ważne jest aby cokolwiek się działo w tym temacie.

~Zbigniew
Najlepiej pozostawić tylko restauracje w hotelach od 3* w górę. Już widzę rzesze studentów i ludzików po pracy, które codziennie zjedzą sobie tam coś w drodze na uczelnię lub do pracy. Autorzy ustawy powinni się do Chin lub w okolice przejechać - tam jakoś każdy taki temat olewa, a za grosze można się najeść.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki