Mój kryzys jest większy niż twój

Krzysztof Kolany2020-05-22 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2020-05-22 06:00

Od dwóch miesięcy trwa zapaść światowej gospodarki. Kryzys ten porównywany jest do Wielkiej Recesji z lat 2008-09. Ale czy to jest nowy kryzys, czy ciągle ten sam?

W marcu 2020 roku wielu inwestorów i analityków miało wrażenie déjà vu. Ci, którzy na własnej skórze (czy raczej na własnym portfelu) odczuli skutki krachu z 2008 roku, dostrzegali zdumiewające podobieństwa. Giełdowe indeksy dzień w dzień spadające po kilka lub nawet kilkanaście procent. Run na obligacje rządu USA i niezaspokojony popyt na dolara amerykańskiego. Dołujące notowania surowców i załamanie walut krajów rozwijających się. Paniczne działania banków centralnych, tnących stopy procentowe i pompujących w rynki finansowe biliony dolarów, euro czy jenów. Złoto fizycznie praktycznie niedostępne pomimo zniżkujących cen kontraktów terminowych.

Marzec 2020 jak wrzesień 2008?

To wszystko sprawiało, że w połowie marca mogło się nam zdawać, że przerabiamy powtórkę z jesieni 2008 roku. Ale potem zaczęły się pojawiać dane z realnej gospodarki. I wszyscy zobaczyli, że jest znacznie, ale to znacznie gorzej niż po upadku Lehmana. Wtedy pracę masowo tracili bankierzy i budowlańcy, ale reakcja całej gospodarki nie była aż tak drastyczna. W marcu 2020 rządy mniej lub bardziej skutecznie pozamykały nas w domach i milionom ludzi zabroniły prowadzenia działalności gospodarczej, uniemożliwiając im zarabianie pieniędzy.

/ fot. Manuchi / Shutterstock

To uruchomiło zjawiska recesyjne, jakich w Europie nie widzieliśmy od zakończenia II wojny światowej. Amerykanie czegoś takiego nie doświadczyli od Wielkiego Kryzysu sprzed 90 lat. Puste ulice, pozamykane sklepy, punkty usługowe i lotniska, a w wielu krajach także fabryki i place budów. Widoki znane z filmów apokaliptycznych stały się codziennością. I to nie koronawirus sparaliżował gospodarkę. Zrobił to strach ludzi i decyzje polityków, którzy zamknęli gospodarkę z powodu choroby o śmiertelności poniżej 1%.

Koronawirusowa panika sprawiła, że tylko w kwietniu w Stanach Zjednoczonych pracę straciło ponad 20 milionów ludzi. Przez dwa miesiące po zasiłki dla bezrobotnych zgłosiło się ponad 38 milionów Amerykanów, a stopa bezrobocia wystrzeliła z 4,4% do 14,7%, przewyższając wszelkie powojenne rekordy. W Polsce odnotowaliśmy spadek produkcji przemysłowej o ¼, rekordową redukcję zatrudnieni i spodziewamy się skoku stopy bezrobocia do dwucyfrowych poziomów w najbliższych miesiącach. Skala i gwałtowność załamania gospodarczego jest więc nieporównywalnie większa od tej z przełomu lat 2008/09.

Represja objawem kryzysu

Drastyczne załamanie aktywności gospodarczej to tylko jedna strona medalu. Gołym okiem widać, że gospodarka stanęła, że ludzie masowo tracą pracę lub przechodzą na zasiłki. Trudniej jest dostrzec, co dzieje się po drugiej stronie lustra. Czyli w szeroko pojętym sektorze finansowym. Tu w ciągu kilku tygodni przeszliśmy z gospodarki rynkowej na gospodarkę wojenną, centralnie sterowaną przez państwo. Teraz to premierzy, ministrowie i prezesi banków centralnych decydują, które biznesy utrzymać przy życiu, a którym pozwolić upaść. Pod tym względem nie różni się to od tajnych narad z 2008 roku, na których decydowano o bailoucie AIG czy Bear Sternsa i plajcie Lehman Brothers.

Drugim podobieństwem jest postępująca represyjność organów państwa. Po 2008 roku była to przede wszystkim represja finansowa – czyli sztuczne zaniżanie stóp procentowych wyraźnie poniżej poziomu inflacji cenowej. Był to proceder dotowania dłużników kosztem oszczędzających. Wszystkie te fala „ilościowego poluzowania”, zerowych lub wręcz ujemnych stóp procentowych miały jedną, zasadniczą konsekwencję: niszczyły siłę nabywczą pieniądza i trzymanych w nich oszczędności.

Teraz do bezprecedensowej skali monetarnej represji dołączyła represja bezpośrednia, w postaci zamkniętych granic, zakazów przemieszczania się (a nawet wychodzenia z domu), spotykania się czy trzymania „dystansu społecznego”. Wystarczyły dwa miesiące tego stanu nadzwyczajnego, aby ludzie przestali się dziwić, że to jakiś minister decyduje, gdzie i z kim wolno im pojechać na wakacje. Pod tym względem Wielki Kryzys Finansowy sprzed dekady stał się wręcz miłym wspomnieniem.

Co łączy oba kryzysy?

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Nawet koronawirusowe szaleństwo nie doprowadziłoby do takich szkód ekonomicznych, gdyby światowa gospodarka nie była tak mocno zadłużona. Dwumiesięczny lockdown nie wywołałby takiej paniki i kryzysu finansowego, gdyby przedsiębiorstwa, państwa i gospodarstwa domowe nie byłyby tak mocno zadłużone. Gdy dysponujesz odpowiednią poduszką finansową i gdy nie wisi nad tobą widmo spłaty kolejnej raty kredytu (czy wykupu obligacji), to działasz znacznie spokojniej.

W tym sensie obecny kryzys jest tylko kontynuacją kryzysu rozpoczętego w 2007 roku. Wspólnym mianownikiem obu kryzysów jest bowiem nadmierne zadłużenie. Żeby było jasne – sam dług nie jest niczym złym. Gdy przedsiębiorstwa zadłuża się, aby postawić fabrykę lub sfinansować zakup surowca, to taki dług przyczynia się do zwiększenia potencjału produkcyjnego i trwałego wzrostu gospodarki. Tak samo, gdy ktoś zaciąga pożyczkę, aby założyć firmę czy zapłacić za szkolenie zwiększające kompetencje zawodowe. Takie długi mają sens, choć też wiążą się z ryzykiem.

Ale gdy giełdowa korporacja emituje obligacje po to, aby skupić od inwestorów własne akcje (buyback), to już jest ekonomiczna patologia. Taka sama jak, gdy gospodarstwo domowe pożycza pieniądze na konsumpcję. Albo gdy rząd generuje deficyty budżetowe, by mieć pieniądze na nowe transfery socjalne. Niestety, w ostatnich latach na świecie dominowały te złe długi. Długi zaciągane na buybacki, na coraz droższe samochody, na zagraniczne wojaże czy na programy typu 500+.

Fala taniego kredytu przez ostatnie lata wywołała tzw. bańkę wszystkiego. Wyceny akcji na Wall Street powróciły do poziomów widzianych tylko w czasach hossy internetowej. Ceny nieruchomości (i to nie tylko w Ameryce) osiągnęły absurdalnie wysokie poziomy. Obligacje – zarówno skarbowe jak i korporacyjne – były skrajnie przewartościowane, oferując inwestorom śmiesznie niskie rentowności. Koronawirusowe lockdowny były więc tylko szpilką, która przebiła balon nadmuchany przez banki centralne w poprzedniej dekadzie.

To dopiero początek końca

Zasadniczo mamy więc do czynienia z kolejną fazą tego samego kryzysu. Kryzysu nadmiernego zadłużenia, napompowanych wycen aktywów i tysięcy bezproduktywnych inwestycji (np. w postaci generujących same straty „innowacyjnych” start-upów). W tym ujęciu pandemia Covid-19 była wręcz szansą, aby szybko (choć boleśnie) przywrócić właściwy porządek rzeczy.

Ale tak się nie stało. Banki centralne i rządy kolejny raz wkroczyły do akcji i zaczęły robić wszystko, aby tylko podtrzymać kredytową bańkę i hurtowo ratować niewypłacalne korporacje. Jak to wszystko się skończy, tego nikt nie wie. Być może jeszcze raz uda się wykreować iluzję prosperity tak, jak to się udało w latach 2010-19. Ale być może jesteśmy już o jeden most za daleko. O jeden kryzys za dużo. System oparty o nieograniczoną kreację fiducjarnego pieniądza może tego po prostu nie wytrzymać. Jeśli te biliony USD, EUR czy JPY (a także niestety dziesiątki miliardów PLN) szerokim strumieniem popłyną do realnej gospodarki (a nie tylko na rynki finansowe), to przy spustoszeniach po stronie podaży dóbr może nas czekać potężna fala inflacji. A może wcześniej tzw. szok popytowy okaże się tak silny, że wywoła gwałtowną deflację jak 90 lat temu? W to wątpię, ale wykluczyć tego nie mogę.

Kliknij, żeby zapisać się na webinar / Bankier.pl

Przez ostatnie lata wszyscy sceptycy (w tym i ja) mówili, że następny kryzys będzie gorszy od poprzedniego. I chyba mieliśmy rację, choć chyba nikt z nas nie przewidział, co go spowoduje. Teraz czeka nas prawdopodobnie kilka lat turbulencji na rynkach finansowych i znacznie słabszej dynamiki gospodarczej. To nie jest kryzys, który skończy się wraz ze zniesieniem epidemicznych restrykcji. On się dopiero zacznie, gdy ludzie uświadomią sobie, jak poważne zniszczenia już się dokonały i jak silne procesy recesyjne zostały zainicjowane. Niestety, ale znów żyjemy w ciekawych czasach.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Jak zyskać do 160 zł za otwarcie konta osobistego?

Jak zyskać do 160 zł za otwarcie konta osobistego?

Komentarze (73)

dodaj komentarz
kitkitowiwciska
trzeba realnie dołożyć bezobiawowców
analizy
Spółka PKP CARGO S.A. opublikowała 21.05.2020r. raport za I kwartał 2020r. Z raportu tego wynika, że spółka ta za I kw. 2020r. ma stratę w wysokości 114 mln zł!!!! Tak, ma tak ogromną stratę. Przewozy spadły w tym kwartale o kilkanaście %. Brakuje kasy na wynagrodzenia. Obniżone zostaną więc od 1 czerwca o 10% wynagrodzenia Spółka PKP CARGO S.A. opublikowała 21.05.2020r. raport za I kwartał 2020r. Z raportu tego wynika, że spółka ta za I kw. 2020r. ma stratę w wysokości 114 mln zł!!!! Tak, ma tak ogromną stratę. Przewozy spadły w tym kwartale o kilkanaście %. Brakuje kasy na wynagrodzenia. Obniżone zostaną więc od 1 czerwca o 10% wynagrodzenia pracowników. Prognoza przewozów w najbliższej przyszłości jest kiepska – będą dalej spadać. Związkowcy żądaja odwołania prezesa spółki. A cena akcji dziś mocno wzrosła!!! Czy tu na Giełdzie ktoś analizuje spółki, w które inwestuje???!!! Czy są tu sami kamikadze?? Spółka idzie w dół po równi pochyłej.

http://infokolej.pl/docs/cargo/pismo.pdf

Przy czym strata tej spółki nie ma nic wspólnego w pandemią, bo to I kwartał i to przewozy towarowe. Początek tego fatalnego stanu sięga już roku poprzedniego - piszą o tym związkowcy w tym w/w linku. Trzeba też tu dodać, że teraz i skutki pandemii się się dołożą w następnych miesiącach, bo kopalnie stanęły i nie wozi się węgla. A przecież szczepionka może być wynaleziona dopiero za rok albo za 10 lat. Nikt tego nie wie. Po wyborach więcej będzie rzetelnych informacji w mediach.
rimet1
Sądząc po tytule artykułu....To nie jest protest,,,portal polityczny.
pewex32
Do open mind wszystko się zgadza tylko jest jedno ale ? jeśli pan Latkowski pomówił tych aktorów , celebrytów itd nie mając dowodów tylko dlatego że chodzili do tego klubu to jest słabe i zrobić z kogoś pedofila bez dowodu no to niech się przygotuje na procesy bo mu tego nie popuszczą a jak ma dowody to powinni iść Do open mind wszystko się zgadza tylko jest jedno ale ? jeśli pan Latkowski pomówił tych aktorów , celebrytów itd nie mając dowodów tylko dlatego że chodzili do tego klubu to jest słabe i zrobić z kogoś pedofila bez dowodu no to niech się przygotuje na procesy bo mu tego nie popuszczą a jak ma dowody to powinni iść do pierdla a tam wiadomo jak się sprawy będą miały .
open_mind
Zwiń swój komentarz - LEPIEJ: Jeffrey Epstein z tym całym wianuszkiem aktorów i polityków oraz wyspą rozpusty też był niewinny a jak się adwokaci i społeczeństwo w jego obronie ujęło. Jak żywo ta historia przypomina naszą ZATOKĘ SZTUKI. Aż ring pedofilski w USA z najwyższych sfer musiał się zająć nim w więzieniu,Zwiń swój komentarz - LEPIEJ: Jeffrey Epstein z tym całym wianuszkiem aktorów i polityków oraz wyspą rozpusty też był niewinny a jak się adwokaci i społeczeństwo w jego obronie ujęło. Jak żywo ta historia przypomina naszą ZATOKĘ SZTUKI. Aż ring pedofilski w USA z najwyższych sfer musiał się zająć nim w więzieniu, aby pomoc mu w samobóju. Tak jak piszę jest przyzwolenie społeczne na zboczenie pod każda postacią i to jest chore oraz zaczyna obracać się przeciwko społeczeństwom, Tak - karma zawsze wraca. I nie pomogą tu czerwone łapki. Niestety Latkowski sam nie wygra ze zdegenerowanym i zepsutym społeczeństwem, które toleruje pedofilie. A reguluje kasa jaka wpływa do kiejdy adwokatów. Ot cała nasza dzisiejsza moralność.
zygi44
Światowa gospodarka to taki pacjent na oddziale intensywnej. Żaden lekarz nie chce się podjąć jego leczenie, a zamiast tego ładują mu w żyłe stymulanty (czyli dług). Dostał taką końską dawkę w 2008 i się okazało, że bez tego to w zasadzie nie przeżyje, więc mu ją ładują bez przerwy. Ostatnio zaczął kaszleć,Światowa gospodarka to taki pacjent na oddziale intensywnej. Żaden lekarz nie chce się podjąć jego leczenie, a zamiast tego ładują mu w żyłe stymulanty (czyli dług). Dostał taką końską dawkę w 2008 i się okazało, że bez tego to w zasadzie nie przeżyje, więc mu ją ładują bez przerwy. Ostatnio zaczął kaszleć, ale nikt nawet nie docieka czy to przez chorobę czy to przez te stymulanty. Od razu zaaplikowali mu super-końską dawkę stymulantów i czekamy... Będzie lepiej czy nie? Co jeśli on jest chory od tych stymulantów? No teraz to trochę już za późno bo odłączyć od nich pacjenta już się nie da.
jklebaniuk
Kryteria są różne w różnych krajach. Jednak zdecydowana większość zdiagnozowanych przypadków stanowią te z objawami, a więc chorzy, a nie - nosiciele. Podany odsetek dotyczy więc raczej śmiertelności wśród chorych, a nie - nosicieli. Tak jak w przypadku innych koronawirusów, także i w przypadku tego większość Kryteria są różne w różnych krajach. Jednak zdecydowana większość zdiagnozowanych przypadków stanowią te z objawami, a więc chorzy, a nie - nosiciele. Podany odsetek dotyczy więc raczej śmiertelności wśród chorych, a nie - nosicieli. Tak jak w przypadku innych koronawirusów, także i w przypadku tego większość zarażonych prawdopodobnie wykształca odporność bez objawów lub z objawami, z którymi nawet nie zgłaszają się do lekarza.
czarny_kuskus
obserwujcie uważnie komentarze i ich ocenę - bankier.pl coraz częściej zaczyna promować nie wartościowe treści, a komentarze mu przychylne i wychwalające.
jklebaniuk
Zgadzam się z większością tez Autora. Jeden fakt chciałbym jednak sprostować. Śmiertelność COVID-19 nie wynosi "poniżej 1 procenta", a 6,5 procent: 338 tys. zgonów na 5214 tys. potwierdzonych zachorowań w skali świata (dane na 23 maja 2020).

Źródło: https://www.arcgis.com/apps/opsdashboard/index.
Zgadzam się z większością tez Autora. Jeden fakt chciałbym jednak sprostować. Śmiertelność COVID-19 nie wynosi "poniżej 1 procenta", a 6,5 procent: 338 tys. zgonów na 5214 tys. potwierdzonych zachorowań w skali świata (dane na 23 maja 2020).

Źródło: https://www.arcgis.com/apps/opsdashboard/index.html#/bda7594740fd40299423467b48e9ecf6?mod=article_inline&mod=article_inline

Powiązane: Kryzys finansowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki