Nowelizacja ustawy zwiększająca limit przychodów przy kasowym PIT podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego - poinformowała w czwartek kancelaria prezydenta. Ustawa podnosi limit przychodów uprawniający do kasowego rozliczenia PIT przez przedsiębiorców z 1 mln do 2 mln zł.


Celem nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych jest podniesienie limitu przychodów uprawniających przedsiębiorcę do wyboru kasowej metody rozliczenia podatku dochodowego z 1 mln do 2 mln zł.
– Podniesienie limitu przychodów do 2 mln zł zdecydowanie rozszerza grono uprawnionych. Do tej pory wielu przedsiębiorców nie mogło skorzystać z tej preferencji, gdyż obroty były powyżej 1 mln zł. To szczególnie istotne w branżach usługowych i handlowych, w których liczba faktur i przychody są wyższe – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.
Zobacz także
Kasowy PIT z wyższym limitem, ale bez przełomu
Kasowy PIT to nowa forma rozliczania podatku dochodowego, obowiązująca od stycznia 2025 r. Umożliwia ona podatnikom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą wykazanie dochodu do opodatkowania i zapłacenie podatku dopiero po otrzymaniu zapłaty za sprzedane towary i usługi, a nie z datą wystawienia faktury. Dzięki temu przedsiębiorcy nie muszą płacić podatku od nierozliczonych faktur. Podobne zasady obowiązują przy zaliczaniu do kosztów uzyskania przychodów faktur zakupowych otrzymanych od kontrahentów. Można je uwzględnić w kosztach dopiero po zapłaceniu za towar lub usługę.
Wyższy limit niewątpliwie otwiera drzwi większej grupie przedsiębiorców, ale nie rozwiązuje podstawowych wad kasowego PIT. Kluczowym problemem nadal jest to, że po 2 latach podatek trzeba zapłacić niezależnie od otrzymania zapłaty, a do tego przedsiębiorca musi prowadzić dodatkowe ewidencje i skrupulatnie monitorować wpływy. Dlatego nie spodziewam się radykalnego wzrostu popularności tej metody, może poprawić statystyki, ale nie zmieni ogólnego obrazu. W wielu przypadkach nadal korzystniejsza i prostsza może okazać się ulga na złe długi – komentuje Piotr Juszczyk.
W ocenie doradcy podatkowego, barierą nie jest sam limit, lecz złożoność rozliczeń i ryzyka związane z wyborem nieoptymalnej formy podatku. Rozmówca podkreśla, że obecnie przedsiębiorcy niejednokrotnie borykają się z wyborem odpowiedniej formy opodatkowania, a kasowy PIT zwiększa jeszcze bardziej ryzyko.
Ekspert przywołuje przykład kumulacji przychodów (płatności) na skali podatkowej, która może spowodować wejście w drugi próg podatkowy, a więc w stawkę 32 proc. W praktyce o wyborze decydować będzie więc nie tyle limit, ile charakter rozliczeń oraz stabilność płatności w danej branży.
Niewielkie zainteresowanie metodą kasową wśród przedsiębiorców
– Zmiana limitu przychodów to krok w stronę zwiększenia dostępności kasowego PIT, ale nadal brak jest przesłanek, by oczekiwać masowego zainteresowania. Pierwsze dane z 2025 r. okazały się marginalne. Jeżeli celem ustawodawcy jest realne wsparcie płynności przedsiębiorców, wiele wskazuje na to, że zniesienie ograniczeń w uldze na złe długi (...) mogłoby przynieść bardziej wymierne i systemowe efekty – ocenia Juszczyk.
Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w pierwszym roku obowiązywania (2025 r.) metodę kasową do 20 lutego wybrało zaledwie 1673 przedsiębiorców, co stanowi około 0,001 proc. wszystkich prowadzących JDG. "Tak niewielkie zainteresowanie potwierdza analizowany rok temu trend, gdy po upływie terminu zgłoszeń okazało się, że kasowy PIT nie stał się, jak zapowiadano, realnym wsparciem dla płynności firm" - podsumowuje doradca podatkowy.
Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2026 r.
PAP: bpk/ drag/
oprac. DF
























































