Kilkanaście procent zamówień w restauracjach klienci odbierają i zabierają do domów, a przychody w tym segmencie rosną szybciej niż na całym rynku - czytamy we wtorkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.


Jak podaje dziennik, ponad 16 proc. ogółu zamówień w gastronomii stanowią posiłki na wynos. Z danych firmy POSbistro przygotowanych dla „Rz” wynika, że w tym kanale przychody wzrosły o 13,2 proc. przy stabilnej liczbie rachunków. Z kolei w przypadku konsumpcji na miejscu utrzymały się na zbliżonym poziomie - ze wzrostem o zaledwie 0,6 proc., mimo wzrostu średniej wartości rachunku. Liczba transakcji w lokalu spadła natomiast o 11,2 proc.
To zachowanie konsumentów, według dziennika, ma proste wyjaśnienie - dzięki samodzielnemu odbiorowi zamówienia w lokalu nie muszą płacić za dostawę, ani czekać na kuriera realizującego kilka dostaw jednocześnie.
Jak wskazuje gazeta, rosnące znaczenie sprzedaży na wynos widać szczególnie w większych miastach, gdzie pracownicy firm i korporacji zamawiają posiłki z odbiorem osobistym i jedzą w biurach.
Według dziennika w praktyce taki model przynosi wiele korzyści również lokalom – zamówienia na wynos mniej angażują obsługę i zwiększają przepustowość stolików.
„Rzeczpospolita” podaje, że w przypadku zamówień z odbiorem osobistym mediana wartości rachunku wynosi około 79 zł i w ostatnich miesiącach utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Dla zamówień składanych na miejscu przekracza ona 88,6 zł, „ale wiąże się z dodatkowymi kosztami, choćby sprzątania czy zmywania naczyń więc w efekcie przychód z nich jest podobny” - pisze „Rz”.(PAP)

kpr/ piu/




























































