Nowi ministrowie są tylko na chwilę. Nie dojdzie do żadnej rewolucji. Na większą uwagę zasługuje nowy szef resortu skarbu. Andrzej Czerwiński uchodzi za osobę rozumiejącą gospodarkę, a także jednego z najbardziej merytorycznych posłów. Nie ma on zbyt wiele czasu na poważne zmiany w SP, ale daje gwarancję, że nie dojdzie do żadnej katastrofy.


W ministerstwie zdrowia nowym szefem został lekarz - prof. Marian Zembala, który - co jest nowością na tym stanowisku - ma równocześnie doświadczenie menedżerskie. Resort zdrowia sam potrzebuje uzdrowienia, szczególnie wyjaśnienia kto gra pierwsze skrzypce w polityce ochrony zdrowia Polaków - ministerstwo czy NFZ? Bez wsparcia rządu nowego ministra czeka tylko i wyłącznie praca administracyjna - tak ambitny i utytułowany człowiek to poważna nobilitacja dla urzędu, ale z drugiej strony - przez te kilka miesięcy do wyborów to raczej będzie on tylko marnować swój czas.
Nowym ministrem sportu został Adam Korol - sportowiec, medalista Igrzysk Olimpijskich i jak to się mówi - "człowiek z powerem". W tym resorcie dobrze chociaż odrobinę znać się na problemach polskich sportowców. Im nie są potrzebne piękne sale konferencyjne i sute bankiety tylko stypendia, stypendia i jeszcze raz stypendia!
Zobacz także
Co symptomatyczne - PO w dziwny sposób kształtuje swoją politykę kadrową w tym urzędzie. Najpierw przedsiębiorca, potem ekonomista, następnie ekonomistka, nauczyciel i teraz sportowiec. Rządowy selekcjoner wyraźnie nie ma pomysłu na ten resort, a szkoda bo osiągnięcia sportowe to jedno z najlepszych form promocji marki Polska. Druga sprawa to poważne wyzwania związane z poprawą kondycji i zdrowia Polaków - sponsorowane przez banki maratony biegowe to za mało. Gospodarka potrzebuje silnych obywateli - w zdrowym ciele zdrowy duch!



























































