Indeks PMI chińskiej branży przemysłowej osłabił się w grudniu do 54,4 p. wobec 55,3 p. w poprzednim miesiącu. W kontekście coraz większych trudności gospodarczych, jakie dotykają Państwo Środka, tak nieznaczny spadek należy traktować jako dobrą informację.
Chiny zmagają się dotkliwym wzrostem cen. Inflacja CPI wzrosła do 5,1 proc. a PPI do 6,1 proc. Z tego powodu Ludowy Bank Chin zaostrza politykę pieniężną, starając się ograniczyć akcję kredytową. W minioną sobotę władze monetarne podniosły stopy procentowe. Był to drugi w tym roku wzrost ceny pieniądza oraz kolejna z rzędu decyzja w kierunku zmniejszenia podaży kredytu. Wcześniej podwyższano stopę rezerw obowiązkowych.
Działania LBC negatywnie wpływają na sytuację przedsiębiorstw, finansujących się do tej pory niezwykle tanim kredytem. Problemy firm potęgują roszczenia pracowników, domagających się coraz większych wynagrodzeń. Na domiar złego w ostatnim czasie pojawiły się spekulacje o podniesieniu pensji minimalnej. W dodatku juan ulega aprecjacji do dolara, zabierając chińskim produktom ich największy atut na światowych rynkach, czyli konkurencyjność cenową.
W tej sytuacji stosunkowo wysoki odczyt indeksu PMI należy uznać za dobry prognostyk na przyszłość, co pozwoliło na wzrost notowań miedzi. Cenę czerwonego metalu winduje również słaby dolar, taniejący przed publikacjami danych o wnioskach o pomoc socjalną oraz koniunkturze w przemyśle. Oczekiwania wobec publikacji są wymagające, co zwiększa szansę na rozczarowanie.
Przed 12.10 za tonę miedzi płacono 9.550 dolarów.
P.L.























































