Lekarz: w transplantologii nie ma miejsca na łapówki

26 października obchodzony jest Światowy Dzień Donacji i Transplantacji. Największym hamulcem dla rozwoju tej metody leczenia jest strach i opór przed zgodą na pobranie organów - a do tego przyczyniają się podejrzenia o nieuczciwość lekarzy.

O tym, że w transplantologii nie ma miejsca na łapówki, opowiada dr med. Krzysztof Pabisiak z Kliniki Nefrologii Transplantologii i Chorób Wewnętrznych w Szczecinie, regionalny koordynator Poltransplant.

Krzysztof Pabisiak na XVII Przystanku Woodstock,
foto: www.przeszczep.pl

Ile i komu trzeba zapłacić, żeby mieć przeszczep?

Uważam, że to niepotrzebne i źle postawione pytanie. Mogłoby ono brzmieć: "Czy za przeszczep trzeba płacić?" I na takie pytanie odpowiadam - nie, nie trzeba. W zespole transplantacyjnym, który kwalifikuje pacjentów do przeszczepienia, pracuję już od dziesięciu lat i nigdy z taką sytuacją i takim pytaniem się nie spotkałem.

W naszym ośrodku dzieje się to w sposób zgodny z procedurami NFZ. To znaczy: jeśli ktoś jest na dializie (bo jesteśmy ośrodkiem, który przeszczepia nerki), niezależnie od tego, czy jest z rodzimej stacji dializ, czy z regionu, pytamy go, czy zgadza się, by go zgłosić na listę oczekujących.


Jeśli pacjent taką zgodę wyraża, to w następnym kroku my, lekarze, sprawdzamy, czy jego stan zdrowia pozwala na wpisanie na listę. Jeśli taką kwalifikację medyczną przejdzie, to automatycznie jest zgłaszany. Tak się dzieje w naszym województwie, czyli w zachodniopomorskim - i mogę mówić tylko o tym, co się dzieje u nas.

Z wypowiedzi profesora Wojciecha Rowińskiego, krajowego konsultanta do spraw transplantologii, wynikało, że często stacje dializ opóźniają zgłaszanie, albo wręcz nie zgłaszają osób do przeszczepienia. Z wątrobą sytuacja jest zupełnie inna. Jest to narząd, który musi działać i jeśli jego funkcja się pogarsza, to taka osoba jest od razu rozważana do przeszczepienia, to się dzieje najczęściej w bardzo szybkim tempie.

Nasz system opieki medycznej nie przewiduje, żeby po drodze trzeba było komuś zapłacić?

Nasz system ochrony zdrowia zapewnia każdemu taką metodę leczenia, jaką jest transplantacja. Ale wszystko opiera się na ludziach. Dlatego jest zależne od poziomu naszej empatii, naszego podejścia, zrozumienia człowieka i choroby. To bardzo ludzki, indywidualny czynnik, czy ktoś widzi tu możliwość, by żerować na cudzym nieszczęściu. W moim aparacie pojęciowym to się nie mieści i nie akceptuję tego w żaden sposób. Dla każdego, kto by mnie o to zapytał, moja odpowiedź będzie jasna. My to robimy, ponieważ tego wymaga nasza praca.

przeszczep
"Nie akceptuję tego (łapówek, przyp. red.) w żaden sposób. Dla każdego, kto by mnie o to zapytał, moja odpowiedź będzie jasna. [...] A jeśli nawet (takie rzeczy mają miejsce), musimy reagować i je natychmiast eliminować.",
fot. Ingram Image

Zdarzają się jednak sytuacje, w których lekarz żąda łapówki i grozi, że jeśli jej nie dostanie, nie wpisze pacjenta na listę oczekujących na przeszczep. Czy tylko jeden lekarz o tym decyduje?

To jest bardzo ważna decyzja dla pacjenta i zespołu, który bierze odpowiedzialność za powodzenie operacji. Jednoosobowo takich decyzji się nie podejmuje. Są zespoły kwalifikujące, które składają się z kilku lekarzy o różnej specjalności, w przypadku wątroby szczególnie. W przypadku nerki jest to zespół nefrologów. To jest kolokwialna decyzja, zapadająca w regionalnym ośrodku kwalifikującym pacjentów do przeszczepienia. Chirurg, nefrolog i psycholog, jeśli jest potrzebny - to są osoby, które decydują. Jeśli ktoś twierdzi, że jakieś pieniądze są potrzebne, żeby taką kwalifikację przejść, to jest to nadużycie.

Czy Panu ktoś kiedyś proponował pieniądze?

Tak, zdarzyło się to - ktoś uważał, że ma dług wdzięczności wobec mnie, bo leczyłem taką osobę już po transplantacji. Takie propozycje przekazania pieniędzy miałem już po przeszczepieniu, kiedy pacjent wychodził do domu, w dobrym nastroju i w dobrym zdrowiu, i poczuwał się do tego, żeby w jakiś sposób podziękować. Wtedy pojawiały się propozycje przekazania pieniędzy, ale nigdy ich nie przyjąłem.

Historia Danusi Milewskiej

W Polsce pierwszy udany przeszczep przeprowadzono w 1966 roku. Nie było wtedy żadnych regulacji prawnych, skutecznych lekarstw, ani pieniędzy, mimo to udało się. Nową nerkę dostała 19-letnia uczennica szkoły pielęgniarskiej. Do tej operacji lekarze przygotowywali się długo, także finansowo, bo nie dostali wsparcia ani z resortu zdrowia, ani z Akademii Nauk. Udało się im sprowadzić zza granicy zapas leków, ale za to nie starczyło pieniędzy na drzwi do izolatki, gdzie chora Danusia Milewska miała przebywać po operacji, aż jej stan zdrowia pozwoli jej na opuszczenie sali. Żeby zapewnić dziewczynie lepsze posiłki, trzej profesorowie zrobili składkę w wysokości po 500 zł od osoby.

Źródło: reportaż Barbary Seidler "Batalia o życie".

Ma Pan kontakt z pacjentami. Czy kiedykolwiek zdarzyło się, żeby oni powiadomili Pana, że ktoś chciał od nich pieniędzy?

Bardzo często mówią o tym, że kiedy już są po przeszczepieniu znajomi czy rodzina pytają: ile musieli zapłacić? Pacjenci relacjonują to najczęściej z oburzeniem, odpowiadają, że nic takiego nie miało miejsca, nikt nie chciał od nich pieniędzy i nikomu nie musieli płacić za to, że pomyślano o przeszczepie.

A co z obawami związanymi z tym, że jeśli mam w portfelu oświadczenie woli, to lekarze w sytuacji zagrożenia życia nie będą mnie ratować, by zyskać dawcę? Czy jest w tym sens?

Transplantolodzy nie mają nic wspólnego z służbami, które ratują ludzi w nagłych przypadkach. A nawet, ratownicy i lekarze medycyny ratunkowej są bardzo wyczuleni na tym punkcie, żeby w ogóle nie kojarzyć ich z transplantologią. Priorytetem jest ratowanie życia ludzkiego w tej nagłej sytuacji. Nikt nie będzie patrzył w dokumenty takiej osoby, czy ona przypadkiem nie ma oświadczenia woli. Ratujemy człowieka i to jest najważniejsze. To, czy uda się uratować życie potencjalnych biorców, bo u kogoś zostanie stwierdzona śmierć mózgu, a potem kwalifikacja do pobrania narządów - to jest historia naprawdę bardzo odległa.

przeszczep
"Lekarze medycyny ratunkowej są bardzo wyczuleni na tym punkcie, żeby w ogóle nie kojarzyć ich z transplantologią",
fot. Ingram Image

Polskie prawo:

Obecnie w Polsce zasady przeprowadzania przeszczepów reguluje Ustawa o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów.

A co powinna zrobić osoba, która wie o tym, że jej stan zdrowia jest ciężki, że potrzebny będzie przeszczep i słyszy od lekarza, że nie zostanie wpisana na listę oczekujących, jeśli nie zapłaci mu kilku tysięcy złotych?

Na pewno rozmowa o kwalifikacji nie powinna się odbywać jeden na jeden, czyli powinniśmy ze sobą mieć bliską osobę. To bardzo ważna decyzja co do naszego życia i zdrowia, ten, kto będzie przeprowadzał rozmowę, też będzie miał tego świadomość. W naszym ośrodku takie rozmowy odbywają się w obecności dwóch lekarzy i jeśli rodzina chce, to uczestniczy w nich też krewny pacjenta.

Ale ludzie boją się tego, że jeśli nie zapłacą lekarzowi, a co więcej - doniosą na niego, to ten lekarz, dzięki swoim znajomościom i wpływom, sprawi, że pacjent nie będzie mógł mieć operacji, co z tym problemem?

Jestem przekonany o tym, że te czasy już minęły. Oczywiście pięćdziesiąt lat wychowania w tak zwanym socjalizmie ludowym ciąży na nas i starsze osoby mogą tak myśleć, natomiast jesteśmy już dwadzieścia lat po zmianie systemu i myślę, że coraz więcej osób się upewnia, że takie rzeczy nie mają miejsca. A jeśli nawet, musimy reagować i je natychmiast eliminować. Bo brak reakcji to przyzwolenie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Katarzyna Jeznach

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~szefuf

No niestety prawda... Ale dopóki ludzie płacą to nic się nie zmieni.
A ludzie płacą, bo przecież chodzi o zdrowie.

Smutna prawda

! Odpowiedz
1 0 ~zazdrosc

Mnie zastanawia tylko co odpowiedzial by zlodziej na pytanie czy kradnie...

Niestety z mojego skromnego doswiadczenia wynika, ze lekarze naleza do jednych z najbardziej skorumpowanych zawodow.

Niemniej podziwiam tych ktorzy tego nie czynia.

!
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% XII 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% XII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 1,4% XI 2019

Znajdź profil