Jak wieść niesie - jeździł w owych czasach po Śląsku mnich, który ściągał dziesięcinę. Była to wysoka dziesięcina, a metody jej ściągania nie należały do łagodnych. Dlatego w Mikołajowicach doszło do gwałtownej kłótni między kwestarzem, a miejscowymi górnikami, którzy niezadowoleni z metod mnicha i wysokości dziesięciny, zabili go. Tuż przed tym jak chciwy mnich skonał, jeszcze przed śmiercią przeklął wszystkie kopalnie złota na Śląsku. Podobno od tego momentu nikt nie mógł znaleźć na Śląsku już ani jednej grudki złota i wszystkie kopalnie pozamykano. Nikomu nie udało odwrócić klątwy.
Istniała też inna legenda: „W czasach kiedy w Złotoryi znajdowało się złoto, w mieście mieszkało wielu górników. Na wydobywanym złocie zarabiali niewiele. Pewnego dnia jeden z kopaczy odkrył sporą żyłę złota. Nie powiedział o znalezisku żadnemu ze swoich kompanów. Pragnął złota wyłącznie dla siebie. Córka górnika miała iść do komunii. Gdy z powodu wydatków budżet rodzinny opustoszał, górnik postanowił wykopać złoto. Gdy wszyscy koledzy wyjechali na powierzchnię, górnik niepostrzeżenie udał się na miejsce znaleziska. Zdumiał się wielce, gdy nagle powstała przed nim rozpadlina. Skalne ściany, które były pokryte szlachetnym metalem poczęły się mienić i błyszczeć. Górnik zagarniał z wielką chciwością tyle złota, ile mógł wynieść. Dopiero gdy jego kaftan był całkowicie wypchany, zadowolił się zdobyczą. Chciał jak najszybciej znaleźć się na górze. Ale na próżno. Biegł przed siebie i nie mógł odnaleźć wyjścia. Zrozumiał, że zgubił się w podziemnych czeluściach. Rodzina niepokoiła się o jedynego żywiciela. Koledzy z szychty zjechali do szybu, by szukać zaginionego kompana. Wszystkie szyby i chodniki były puste. Po górniku ślad zaginął. Na drugi dzień, u pogrążonej w żalu rodzinie odbyła się komunia. Córka mocno rozpaczała za swym ojcem, który zaginął bez śladu. Od tego czasu, jak głosi legenda, mieszkańcy Złotoryi, co roku w czasie komunii, z głębi ziemi słyszą dziwne nawoływania. Zagubiony górnik błąka się po starych kopalnianych korytarzach, nie mogąc uspokoić swojej duszy."

























































