- Z obrony juana cały PKB Polski poszedł w piach. Chiny miały 4 bln dolarów rezerw, teraz mają 3,5 biliona. Dalej dużo. To jest odpowiedź, na co idą ich pieniądze. Jak tak dalej pójdzie, to nie będą mieli nic – mówi Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion.


To był dobry tydzień na giełdzie. To co mówiliśmy tydzień temu, sprawdza się. Chęć dobrego zakończenia po trzecim fatalnym kwartale widoczna jest gołym okiem. Tylko jakieś dziwne wydarzenia geopolityczne, ja mówię o Syrii i okolicach, mogą mieć teraz negatywny wpływ - stwierdza Piotr Kuczyński.
Ekonomia stanęła na głowie
- Gospodarka, ekonomia, wszystkie układy posypały się. Ostatnie zachowanie rynku, chyba nam mówi, szczególnie dwie ostatnie sesje kiedy wzrosły obroty, to wygląda na pierwszą falę zakupów przedwyborczych. Tu widzę, że występuje ona wcześniej niż przewidywałem - dodaje Kuczyński.
Przeczytaj także
- Inwestorzy przewidują, że będzie wiele partii w Sejmie. Nie będzie możliwe samodzielne rządzenie, pazurki będą przytępione. Myślę, że po ewentualnym przejęciu przez PiS władzy, to po wyborach "zimny kubeł na głowę" zniechęci do zniszczenia systemu bankowego. Najgroźniejsze pomysły to podatek bankowy w najgroźniejszym wariancie opodatkowania aktywów, czyli też kredytów, co może ograniczyć akcję kredytową. Jak się słyszy, kto ma zostać ewentualnym ministrem finansów w rządzie PiS-u, to widać, że to rozsądni ludzie, profesjonaliści. To uspokaja rynek. Mowa o panu Kluzie i panu Morawieckim - stwierdza Kuczyński.
- Złoty w tej chwili buja się. Długo już to trwa. Mamy tu piękny kanał trendu bocznego i to nie ma wielkiego wpływu. Moim zdaniem kapitał zagraniczny jest mniej wyrywny niż polski, bo zagraniczny mniej orientuje się w sprawach polskich, dlatego wydaje mi się, że wahania wynikają z działań kapitału polskiego. Od paru miesięcy mamy trend boczny.
Jakie są szanse na podniesienie stóp procentowych w USA?
- W tej chwili zerowe. Nie można też przewidzieć jak długo potrwa hossa - odpowiada Kuczyński.
Zdaniem Piotra Kuczyńskiego obecne spowolnienie w Chinach jest spowodowane próbą przełączenia gospodarki z eksportowej na tryb "popyt wewnętrzny". Na przemianach w Chinach zyskało ok. 300 mln ludzi, ale Chiny to 1,3 mld ludzi, czyli miliard nie skorzystał.
- Celem Chin jest zwiększenie płacy jak największej liczby Chińczyków. Państwo Środka o tysięcy lat było hegemonem światowym z chwilową przerwą i teraz znów chcą powrócić na szczyt. Ostatnie działania interwencyjne Chin na rynku były niespójne. Pół biliona poszło w piach. - stwierdza Piotr Kuczyński.
Z Piotrem Kuczyńskim rozmawiał Łukasz Piechowiak.




























































