Na razie dostawy paliwa są zabezpieczone, mimo wyraźnego wzrostu zakupów na stacjach benzynowych - powiedział na konferencji z premierem Holandii Robem Jettenem premier Donald Tusk. Paliwa nie powinno w Polsce zabraknąć, ale oczywiście mówimy o perspektywie tygodni - dodał.


"Na razie dostawy paliwa są zabezpieczone, mimo wyraźnego wzrostu zakupów na stacjach benzynowych. Dziś miałem wielogodzinną naradę w sprawie ryzyk związanych z wojną i cenami paliw. Chcę powiedzieć, że jeśli chodzi o dostawy, magazyny - nie ma w tej chwili powodu do niepokoju. Paliwa nie powinno w Polsce zabraknąć, ale oczywiście mówimy o perspektywie tygodni" - powiedział Tusk.
"Gdyby wojna - wbrew temu, co prezydent Trump zapowiedział - miała się przedłużyć na długie miesiące, nikt w tej chwili nie wie, co się będzie działo na rynku ropy i benzyny na świecie. Nikt nie jest w stanie tego przewidzieć, dlatego mam nadzieję, że słowa prezydenta Trumpa się sprawdzą" - dodał.
Odniósł się też do cen paliw, zaznaczając, że nie dopuści do tego, żeby ktokolwiek zarobił na tej krytycznej sytuacji.
ReklamaZobacz także
"Chciałbym bardzo też wierzyć i myślę, że wszyscy w Polsce też chcieliby wierzyć i zaufać słowom prezydenta Trumpa, że ceny zaraz spadną, bo wojna zaraz się skończy (...). Ani Orlen ani nikt inny nie ma prawa zarobić na tej sytuacji. Szukamy ostrożnych narzędzi tak, żeby te ceny nie wystrzeliły ponad to, co dzieje się wokół nas - w Polsce paliwa nie będą dwa razy tańsze niż u sąsiadów, ale będziemy pilnować tego, żeby nikt na tym nie zarobił, żeby to było działanie rozsądne" - zaznaczył szef rządu.
Szok naftowy stał się faktem. Czeka nas powtórka scenariusza sprzed 4 lat
Cena ropy naftowej skacze po kilkanaście procent dziennie i w poniedziałek przekroczyła poziom stu dolarów za baryłkę. Równie mocno drożeją też gotowe paliwa. To stawia świat w sytuacji nawet gorszej niż ta sprzed 4 lat, gdy Rosja napadła na Ukrainę.
jz/ asa/



























































