REKLAMA

Kredyt walutowy: nie dziękuję!

Bogusław Półtorak2002-07-11 14:51
publikacja
2002-07-11 14:51
fot. iStock / Thinkstock / Thinkstock

Ostatnie wydarzenia na rynku walutowym są ziszczeniem najgorszych przewidywań dla osób, które wybrały sobie euro jako walutę swojego kredytu. Dość niespodziewane zmiany w rządzie, zaostrzenie konfliktu z Radą Polityki Pieniężnej oraz perspektywa przyszłorocznego budżetu z coraz większym deficytem skutecznie spowodowała to, co było od dawna marzeniem rządu – osłabienie złotego zarówno do dolara amerykańskiego i euro.

Szczególnie zdrożało euro, czemu dodatkowo sprzyjało jego umacnianie się na światowych rynkach szczególnie do dolara amerykańskiego. Można mówić o odwróceniu trendu spadkowego euro do dolara, w którym waluta europejska znajdowała się niemal od początku jej wprowadzenia.

Problemy z kredytem

Wracając jednak do sprawy euro jako waluty kredytu już posiadanego, należy rozważyć następujące problemy. Kredyty denominowane w euro zaczęły być szczególnie popularne od połowy roku 2000, kiedy to stała się wyraźna tendencja do umacniania się złotego i nie przeszkadzały temu chwilowe załamania. Na popularność kredytów w euro miało jednak przede wszystkim ich atrakcyjne oprocentowanie, opisywany okres to czas kiedy Rada Polityki Pieniężnej zaczęła w związku z zagrożeniem inflacyjnym znacznie podnosić stopy procentowe. Wysokie stopy procentowe zachęcały jednocześnie do wchodzenia inwestorów zagranicznych na polski rynek, szczególnie państwowych papierów dłużnych. To dawało gwarancję, że złoty będzie stosunkowo mocny przynajmniej w krótkim okresie. Ten czas jednak się skończył.

(fot. iStock / Thinkstock)

Paradoksalnie stopy procentowe nie są na tyle atrakcyjne, aby inwestorom zagranicznym, przynajmniej tym krótkoterminowym opłacało się ryzykować, pozostając dłużej na polskim rynku wobec coraz wyraźniejszej konfrontacyjnej polityki rządu. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Średni kurs NBP dziś to 4.1165 PLN za euro, gdzie jeszcze 2 lipca - dzień dymisji Marka Belki ze stanowiska ministra finansów – było to 3.9314 PLN za euro.

Przewalutować czy nie?

Pytanie podstawowe dla kredytobiorców to, czy już zmienić walutę kredyt, czy dokładniej jak się ratować przed coraz większymi ratami? Można uciąć to krótko, że ryzyko było widoczne i trzeba było mieć je na uwadze, określając swoją zdolność kredytową – powinien to też zrobić bank. Nie o to jednak przecież chodzi, w obecnej sytuacji przewalutowanie byłoby pewnym ratunkiem, należy jednak pamiętać, że banki przewalutują nam kredyt po kursie sprzedaży, który dla euro wynosi już około 4,20 PLN za euro. Dla kredytów krótkookresowych takie rozwiązanie może być jednak mało opłacalne, gdyż należy też pamiętać o ewentualnych prowizjach od przewalutowania, które np. w kredytach samochodowych sięgają kilku procent wartości kredytu.

Dla kredytów długoterminowych, szczególnie mieszkaniowych, ewentualną korektę kursu można potraktować jako okazję do przewalutowania kredytu i to najlepiej na złote – kredyty mieszkaniowe w naszej już są dostępne z oprocentowaniem poniżej 10 procent, co może nie jest jeszcze poziomem europejskim, ale tutaj perspektywa dalszych obniżek oprocentowania jest dosyć jasna. Można również próbować „przetrzymać” to zawirowanie wokół kursu, ale tutaj trzeba stalowych nerwów wobec idei wicepremiera Grzegorza Kołodko, który jeszcze w maju głosił konieczność dewaluacji złotego w drodze do UE.

Kiedy przemówi Kołodko?

Obecnie wyczekujemy jasnych deklaracji wicepremiera. Rynek walutowy doświadczany najpierw przez interwencje słowne testowany jest teraz przez milczenie. To może oznaczać, że program nowego ministra okaże się jednak programem kontynuacji i nic nowego nie będzie miał on w tej sytuacji do zaproponowania. W efekcie zaowocuje to ustabilizowaniem kursu złotego po pewnym jego umocnieniu. Możliwy jest jednak inny scenariusz - radykalne zmiany „prowzrostowe”, walka z RPP, większe wydatki socjalne takie jak chociażby „leki za złotówkę”, a to już nie wróży dobrze polskiej walucie. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że niektórzy politycy przekonają się jednak, że z „pustego budżetu to i Kołodko nie naleje”.

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki