Koniec procesu tureckiego bankiera. Ankara wściekła

Rosną napięcia pomiędzy Turcją i Stanami Zjednoczonymi. 3 stycznia ławnicy nowojorskiego sądu wydali werdykt w procesie Mehmeta Hakana Atilli, wiceprezesa kontrolowanego przez turecki skarb państwa Halkbanku. Został uznany winnym omijania sankcji nałożonych na Iran.

Proces Atilli dotyczył głośnej tzw. sprawy Rezy Zarraba, turecko-irańskiego biznesmena, który w latach 2011-13 koordynował mechanizm pozwalający Iranowi omijać nałożone na ten kraj sankcje. Ajatollahowie mieli za pomocą tureckich banków uzyskać dostęp do światowego systemu finansowego, co pozwoliłoby opłacać import technologii potrzebnych do prowadzenia programu nuklearnego.

(fot. Krystian Maj / FORUM)

Proces, którego początek zaplanowano na początek grudnia 2017 r., tak naprawdę zakończył się, zanim zdążył się zacząć. Na ławie oskarżonych zabrakło właśnie Rezy Zarraba, uznawanego za mózg całej operacji. Kiedy wszystkie próby uwolnienia go metodami dyplomatycznymi spełzły na niczym, przyznał się on do wszystkich stawianych mu zarzutów i w sądzie pojawiał się w charakterze świadka. To właśnie jego zeznania były jednym z kluczowych dowodów w sprawie.

W niewłaściwym miejscu i czasie

Łącznie w procesie oskarżonych było dziewięć osób, wśród których znaleźli się byli ministrowie tureckiego rządu. Przed sądem udało się jednak postawić tylko Atillę, który w 2016 r. został aresztowany w Nowym Jorku podczas podróży służbowej.

Jego obrońcy wskazywali, że bankier nie był świadomy, w czym właściwie bierze udział i był jedynie rozgrywany przez potężniejsze siły. Po prostu wykonywał swoją pracę i nigdy nie złamał międzynarodowych regulacji systemu bankowego. Na jego korzyść świadczył też fakt, że podczas działania mechanizmu nie przyjął ani jednej łapówki.

Oskarżyciele natomiast, wraz z głównym świadkiem, czyli Rezą Zarrabem, podkreślali szeroką ekspertyzę Atilli na temat międzynarodowych sankcji. To właśnie on miał być człowiekiem od znajdywania luk.

Choć zdaniem sądu bankier był winny brania udziału w schemacie, wyłudzeniom i omijaniu nałożonych na Iran sankcji, to niewątpliwie jego rola w procederze była drugorzędna, natomiast najważniejsze osoby w niego zamieszane nadal pozostają na wolności. Tym, co decydowało o znaczeniu procesu, nie było uznanie winnym wiceprezesa Halkbanku, ale zeznania człowieka będącego sercem procederu, Rezy Zarraba.

Każdy zyska

Biznesmen przyznał się do wręczania wielomilionowych łapówek wysokim tureckim oficjelom. Największym ich beneficjentem miał być Zafer Çağlayan, ówczesny minister gospodarki. Według zeznań otrzymał od Zarraba łącznie 50 mln euro i około 7 mln dolarów. Drugą najważniejszą osobą był Suleyman Aslan, prezes Halkbanku i szef zasiadającego na ławie oskarżonych w Nowym Jorku Mehmeta Hakana Atilli. Kwota otrzymanych przez niego łapówek nie została sprecyzowana, ale wiadomo, że w dniu aresztowania w jego mieszkaniu znaleziono 4,5 mln dolarów w pudełkach po butach. Niższe łapówki otrzymywali między innymi ministrowie spraw wewnętrznych i minister spraw zagranicznych. 

Zarrab przyznał także, że jeszcze większe łapówki tureckim urzędnikom i politykom wręczał po swoim aresztowaniu w grudniu 2013 r. Najwyraźniej były to dobrze wydane pieniądze, bo sprawa prowadzona przez tureckich śledczych zakończyła się uniewinnieniem wszystkich oskarżonych.

Łącznie Reza Zarrab szacuje, że opracowany przez niego schemat przyniósł mu w dwa lata 150 mln dolarów zysku, już po opłaceniu łapówek.

Najwięcej emocji wywołały jednak jego doniesienia dotyczące udziału w schemacie ówczesnego premiera, dzisiejszego prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana. Według świadka, szef rządu doskonale wiedział o schemacie, a nawet osobiście dał zielone światło, by włączyć do niego także inne kontrolowane przez skarb państwa instytucje finansowe, Ziraat Bank i Vakif Bank.

Wkrótce po złożeniu tych zeznań, Zarrab został w Turcji oskarżony o szpiegostwo na rzecz obcego państwa, a jego majątek skonfiskowano.

Turcja wstaje z kolan

Na reakcje tureckich władz po ogłoszeniu werdyktu przez nowojorskich ławników nie trzeba było długo czekać i były one bardzo krytyczne wobec Stanów Zjednoczonych. Dominowały określenia nazywające sprawę "motywowaną politycznie" oraz "ingerencją w wewnętrzne sprawy Turcji", a nawet "międzynarodowym zamachem stanu". Sąd został oskarżony o kierowanie się sfałszowanym materiałem dowodowym oraz branie pod uwagę zeznań osoby będącej wcześniej oskarżonym w tym procesie, mając na myśli Rezę Zarraba.

Politycy oraz media podkreślają także, że sankcje, za których łamanie oskarżony jest Atilla, zostały już zniesione przez administrację Barracka Obamy. Nie brakuje również komentarzy wskazujących, że USA nie mogą wysyłać obywateli innych krajów do więzienia tylko dlatego, że ich rząd zdecydował nie handlować z Iranem.

Ponadto tureckie władze w typowy dla siebie sposób zaczęły oskarżać liczne osoby zaangażowane w proces o współpracę z organizacją Fethullaha Gülena, kaznodziei oskarżanego o organizację zamachu stanu w Turcji w 2016 r. Należeć do niej miał chociażby Huseyin Korkmaz, jeden z ważniejszych świadków, i policjant prowadzący śledztwo ws. Zerraba w Turcji w 2013 r., zmuszony do ucieczki z kraju.

Gülenistą miał być też Richard Berman, sędzia w procesie. Tureckie władze podkreślają, że w maju 2014 r. brał udział w konferencji w Stambule poświęconej tematyce sprawiedliwości i praworządności, organizowanej przez osoby mające powiązania z Gülenem. Krytykował wówczas zwalnianie sędziów i prokuratorów w Turcji po wybuchu afery korupcyjnej w 2013 r. Wszystkie te działania miały na celu podkopanie wiarygodności procesu w oczach tureckiej opinii publicznej.

Potencjalnie najbardziej znacząca jest jednak deklaracja prezydenta Erdoğana, że nie uznaje on wyroku amerykańskiego sądu. Dodał, że zupełnie przestanie on uznawać wszystkie wyroku sądów w USA i zrywa wszelkie bilateralne umowy między krajami dotyczące wzajemnej akceptacji prawnej, w tym umowę o ekstradycji.

Albo z nami, albo przeciw nam

Głos po ogłoszeniu werdyktu zabrał także Joon Kim, prokurator generalny Manhattanu. Oświadczył, że zagraniczne banki i bankierzy mogą albo pomagać Iranowi i innym krajom obłożonym sankcjami omijać amerykańskie prawo, albo być częścią międzynarodowego systemu bankowego posługującego się amerykańskim dolarem. Tych dwóch rzeczy nie da się połączyć.

Tą wypowiedzią wysłał jasny sygnał, że przypadki łamania sankcji przez USA nie będą akceptowane i Stany Zjednoczone mają narzędzia, by prawo egzekwować. To stawia w szczególnie trudnej sytuacji tureckie banki, w szczególności Halkbank, które same mogą ucierpieć w wyniku nałożenia wysokich kar. Ponadto wiadomo już, że ewentualne kary nie będą zapłacone, co skutkować może nawet wyłączeniem tureckich banków z międzynarodowego systemu finansowego.

Ten czarny scenariusz jest jednak obecnie bardzo odległy. Wymagałby on silnych motywacji politycznych, co nie jest możliwe bez dalszego, drastycznego pogorszenia relacji między Waszyngtonem i Ankarą. Na razie rynki odetchnęły z ulgą, bo znika poważny czynnik ryzyka w postaci procesu.

Ulgę na rynkach widać zresztą już od przełomu listopada i grudnia, kiedy wiadomo było, że na ławie oskarżonych nie zasiądzie Reza Zarrab. W miesiącach poprzedzających początek procesu turecka lira gwałtownie traciła na wartości w stosunku do dolara. Trwała także wyprzedaż na giełdzie w Stambule. Te trendy z początkiem grudnia uległy odwróceniu.

Na rynkach wydaje się, że najgorsze już minęło, a jedyne, co mogłoby zepsuć dobre nastroje, to sprawa ewentualnych sankcji nałożonych na tureckie banki. To jednak wydaje się obecnie mało prawdopodobne, a nawet jeśli, to minie jeszcze wiele miesięcy, zanim administracja Donalda Trumpa zdecyduje się na taki ruch. 

Najpierw musi się zakończyć proces Mehmeta Hakana Atilli. Teraz uznano go winnym, natomiast wyrok zostanie ogłoszony 11 kwietnia. Proces nie zakończy się jednak także wtedy, bo obrońcy już zapowiedzieli apelację. To oznacza, że tzw. "sprawa Rezy Zarraba" jeszcze przez kilka miesięcy nie będzie mieć większego wpływu na rynki. Nadal otwartą kwestią pozostają jednak wciąż pogarszające się relacje Turcji i USA.

Robert Szklarz

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Przeczytaj też

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 8 andiauae

Kowboje z Ameryki chca rozstawic caly swiat po katach, rowniez Polske. Sprawa ustawy 447 (przyjętej przez Senat USA 12 grudnia 2017 r..) jest dla nas bardzo poważna. To sprawa odszkodowań dla grupy Żydowskiej… 67 miliardow USD. Kolejna proba wtracania sie jankesow w nie swoje sprawy,,,, https://www.polishclub.org/2017/12/30/ustawa- 447-senatu-usa-sprawa-odszkodowan-dla-grupy-zydowskiej/
A media cicho na ten temat...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 29 ajwaj

Strzal w kolano (kolejny) kal-bojów byl w chwili nieudanego przewrotu :) FSB Rosji dala znac Erdoganowi i nie wyszlo :) ROS + TUR = kumple na wieki
Skutki: 1. najwieksza armia NATO Turcji w Europie w rekach niepewnych (ros. S-400 zamiast very beautiful Paryjota itd.)
2. flirt Turcji z BRICS & Co., 3. koniec wojny w Syrii - "wiosny arabskiej" 4. uspokojenie na Kaukazie (Armenia chrzescianska i Azerbejdzan muzulmanski OK) 5. wojka niem. NATO opuscilo baze w Incirlik TUR 6. "divide et impera"=dziel i rzadz znowu nie wyszlo>zaufanie do "zachodu" jeszcze bardziej opadlo itd. itp.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl