Proces demonopolizacji
Usługi pocztowe zaliczane były od zawsze do kategorii społecznie niezbędnych. Uznawano je za kluczowe dla funkcjonowania państwa. Doprowadziło to do ich ścisłej regulacji, nawet w krajach o gospodarce rynkowej. Państwo równocześnie ustalało reguły gry i brało w niej udział, tworząc w ten sposób nieuczciwą konkurencję dla prywatnych przedsiębiorców. W ten sposób powstały państwowe monopole pocztowe.
Poczta Polska przez wiele lat niepodzielnie rządziła na rynku usług pocztowych. Od niedawna pojawiają się u nas jednak prywatni konkurenci dla monopolisty, którzy zdobywają coraz większą część rynku. Nie przychodzi im to łatwo, gdyż monopol Poczty Polskiej jest nadal utrzymywany. Szansą na zmianę tego stanu rzeczy jest uwolnienie rynku usług pocztowych w Polsce, które zaplanowane jest na 1 stycznia 2013 roku.
Początków procesu demonopolizacji w Europie należy upatrywać w 1992 r., kiedy to Komisja Europejska opublikowała tzw. “Postal Green Paper” - dokument mający wywołać dyskusję na temat rynku pocztowego w Europie, poprzez wskazanie na konieczność stopniowego i kontrolowanego otwarcia rynku usług pocztowych. Celem Unii Europejskiej było zapewnienie przystępnych cen oraz odpowiedniej jakości we wszystkich krajach członkowskich, ponieważ jak się okazało państwowe urzędy pocztowe, nie dość że są nieefektywne to na dodatek nierentowne.
Od tej pory rozpoczęły się procesy zmierzające w kierunku liberalizacji. Obecnie otwarty jest rynek przesyłek o wadze powyżej 50 gramów, a rozwiązanie to wynika z dyrektyw unijnych z 1997 i 2002 roku, kiedy stopniowo uwolniono przesyłki o większym ciężarze (powyżej 350, 100, 50 gramów). Państwowi operatorzy, wspierani przez silne i liczne związki zawodowe, chcieli jak najbardziej przedłużyć dominacją w segmencie najlżejszych przesyłek, gdyż to właśnie w nim osiągają największe przychody.
Terminy, w których dokona się pełna demonopolizacja, wyznacza dyrektywa unijna powszechnie nazywana III dyrektywą pocztową. Określa ona termin 31 grudnia 2010 r. jako ostateczny do wprowadzenia przez państwa Unii Europejskiej przepisów niezbędnych do jej wykonania. Niektóre kraje mogą wydłużyć ten termin o 2 lata. Przywilej taki otrzymały nowe kraje członkowskie oraz te o niskiej liczbie ludności, czy trudnej topografii - Luksemburg i Grecja.
Po wejściu w życie dyrektywy nastąpi pełna liberalizacja rynku usług pocztowych. Od tej pory wszyscy operatorzy będą mogli świadczyć usługi dotyczące również przesyłek o wadze poniżej 50 gram na równych zasadach. Obecnie prywatni operatorzy muszą (!) pobierać za nie 2,5 – krotność opłaty za analogiczną przesyłkę w cenniku Poczty Polskiej. Urzędnicy nie docenili jednak pomysłowości prywatnych przedsiębiorców, którzy już dziś skutecznie konkurują z Pocztą Polską w kategorii najmniejszych przesyłek.
Sposobem na obejście limitu wagowego jest dociążanie kopert. Na przykład prywatna firma pocztowa InPost zwiększała wagę listów dodając metalowe blaszki, na których znajdowały się informacje kontaktowe do firmy. Znane są również przypadki dołączania woreczków z piaskiem do kopert. Co ciekawe, mimo absurdalnego ograniczenia wymuszającego zamówienie „obciążników”, zatrudnienie osób do ich przyklejania i wzrost wagi dostarczanej poczty, a przez to kosztów – usługi prywatnych operatorów są nadal tańsze i wykonywane lepiej od państwowego monopolisty. Potwierdzają to klienci korporacyjni, którzy chętnie rezygnują z umów z Pocztą Polską na rzecz młodej konkurencji.
Jak w poprzednim systemie
Monopolistyczna działalność Poczty Polskiej szkodzi wszystkim osobom korzystającym z usług pocztowych. Paradoksalnie, może to jednak sama instytucja cierpi na tym najbardziej. Brak konkurencji spowodował stagnację Poczty, która po uwolnieniu rynku usług pocztowych, może nie poradzić sobie z konkurencją działającą w sposób nowoczesny i popaść w jeszcze większe tarapaty.
Dla wielu osób Poczta Polska jest jednym z ostatnich bastionów komunizmu. Częste oczekiwanie w długich kolejkach połączone z nie zawsze przyjemną obsługą, mogą przypominać poprzedni ustrój. Wiele innych negatywnych aspektów także świadczy o niezadowoleniu klientów z usług Poczty. Awizowanie przesyłek mimo obecności adresata, zniszczenia i kradzieże paczek, otwieranie listów przychodzących z zagranicy, dodatkowe opłaty za przesyłki priorytetowe, które dostarczane są w takim samym czasie jak przesyłki ekonomiczne, to główne zarzuty klientów wobec Poczty Polskiej.
Zniechęcająco na osoby korzystające z usług Poczty Polskiej wpływa również atmosfera w lokalach tej instytucji. Klientów irytuje fakt, że większość okienek przeznaczonych do ich obsługi jest zamknięta, a dodatkowo nie wszyscy pracownicy, którzy są na miejscu chcą w danej chwili obsłużyć petenta. W placówkach Poczty zdarzają się braki znaczków, natomiast znajdziemy tam artykuły takie jak znicze, zabawki, kolorowe czasopisma i kosmetyki.
Problemy Poczty Polskiej z terminowością...
Z raportu UKE „Jakość usług pocztowych w 2009 roku” wynika, że Poczta Polska ma duże problemy z realizacją przesyłek w wyznaczonym terminie. Cel w zakresie terminowości doręczeń, wynikający z dyrektywy unijnej, został spełniony jedynie w przypadku przesyłek priorytetowych D+3 (przesyłka, która ma być dostarczona w ciągu trzech dni roboczych po dniu nadania). Standard jakościowy nie jest jednak spełniony w przesyłkach ekonomicznych, a także priorytetowych o krótszym czasie dostarczenia.
Tylko 52,7% przesyłek priorytetowych, które miały być dostarczone w pierwszym dniu roboczym po dniu nadania, zostało wykonanych w terminie. Standard jakościowy dla takiej usługi wynosi natomiast 82%. Terminy nie są dotrzymywane w wymagany przez ustawodawcę sposób również w przypadku przesyłek listownych ekonomicznych. Przykładowo tego typu przesyłki D+3 realizowane są terminowo w niespełna 70% przypadków, podczas gdy powinno to być 85%.
Ryszard Kobus z Instytutu Łączności, uważa że na terminowość dostarczania przesyłek „ma wpływ nie tylko działanie służb pocztowych ale również przeciążenie ruchem drogowym naszych ulic i szos”. Prywatni operatorzy radzą sobie jednak z zakorkowanymi drogami. Prawdziwym testem sprawności ich organizacji będzie okres, gdy przejmą większą część rynku, tylko wtedy okaże się, czy można świadczyć pocztowe usługi na masową skalę przy zachowaniu wysokiej jakości.
... i z reklamacjami
Problemem dla klientów jest również polityka Poczty Polskiej związana z (nie)uwzględnianiem reklamacji. Publiczny operator niechętnie rozpatruje informacje o niezadowoleniu klientów. W 2009 roku aż 77.7% reklamacji zostało uznanych za nieuzasadnione. Niepokojący jest również wzrost tego wskaźnika w stosunku do lat poprzednich. Poczta Polska uwzględniła tylko ok. 18% wszystkich reklamacji. Z kolei odsetek ten wynosił aż 64% u operatorów prywatnych. W tym okresie prawie 222 tys. z niespełna 277 tys. zareklamowanych usług odnosiło się do powszechnych usług Poczty Polskiej.
Prawo pocztowe obowiązujące w Polsce zakłada tylko stosunkowo niewielkie odszkodowania w wypadku utraty, uszkodzenia lub ubytku zawartości przesyłki. Ustawodawca nie przewidział jednak wypłaty świadczenia pieniężnego w przypadku opóźnienia przesyłek, co zdarza się bardzo często, dlatego dopóki rynek jest regulowany, pocztowcy dostarczający przesyłki wiele tygodni po terminie, mogą nadal czuć się bezkarnie.
Pracowniczy problem
Wielkim problemem Poczty Polskiej jest także duży przerost zatrudnienia. W 2009 roku instytucja zatrudniała niespełna 99 tys. osób, podczas gdy w całym sektorze pocztowym w Polsce zatrudnienie miało ponad 127 tys. pracowników. Poczta od dłuższego czasu zwalnia pracowników, ale jeszcze wiele brakuje jej do rozwiązania problemu wysokich kosztów. Władze państwowego operatora powinny skupić się na szukaniu oszczędności także w innych obszarach, bo samo zmniejszanie liczby etatów nie rozwiąże wszystkich problemów.
Jak podaje portal www.pocztowokurierski.pl, zarząd Poczty Polskiej zamierza odebrać pracownikom m.in. nagrody jubileuszowe, dodatki za pracę w warunkach szkodliwych czy za staż pracy poza Pocztą. Obniżeniu ulegną odprawy emerytalno-rentowe, a także dodatki za pracę w nocy. Osoby, które nie zgodzą się na zaproponowane warunki mogą stracić etat. Związkowcy określają takie ultimatum jako szantaż. Strajku na razie nie będzie, ale konieczna w przyszłości redukcja etatów z pewnością doprowadzi do powtórki z 2008 r., kiedy protest pocztowców sparaliżował cały kraj.
Ciągły rozwój rynku
Wielu sądziło, że szybki rozwój Internetu ograniczy znaczenie tradycyjnej poczty. Okazało się że jego znaczenie nie maleje, ale się zmienia. Dzięki nowym technologiom usługi pocztowe stają się coraz bardziej łakomym kąskiem dla firm chcących na nich zarabiać. Spowodowane jest to przede wszystkim rozwojem handlu elektronicznego, co wywołuje wzrost liczby wysyłanych paczek z zamawianymi towarami. Spory wpływ w przyszłości na obraz rynku może mieć rosnące znaczenie korespondencji pomiędzy firmami (B2B – Business to Business).
Zachodnie doświadczenia z liberalizacji
Podczas konferencji pt.: „Liberalizacja, deregulacja, konkurencja na rynkach” zorganizowanych z okazji XX-lecia UOKiK-u, prezes InPost Rafał Brzoska, wygłosił prezentację pt. „Otwarcie rynku usług pocztowych”. Przedstawione zostały kraje, które dokonały demonopolizacji. W Wielkiej Brytanii doszło do tego w 2006 roku, a Royal Mail nadal dostarcza 99% listów. W Niemczech, gdzie pełna liberalizacja weszła w życie 2 lata później, Deutsche Post utrzymał 90-procentowy udział w rynku. Działa tam ok. 700 operatorów, ale skupiają się głównie na rynku lokalnym.
Krajowy rynek zliberalizowały również Holandia, Szwecja, Finlandia, Estonia, a także Hiszpania (tylko rynek przesyłek lokalnych, przesyłki międzymiastowe i międzynarodowe realizuje operator państwowy). Inne państwa starej Unii dokonają tego od 2011 roku. Wyjątkiem są Luksemburg i Grecja, które podobnie jak nowe państwa członkowskie dokonają tego 2 lata później.
Poczty Polskiej walka z wiatrakami?
Część rynku zarezerwowana dla operatora publicznego stanowi ok. 3/4 całego rynku usług pocztowych i przynosi ok. 1/2 wszystkich przychodów. Przykłady z rynku europejskiego pokazują, że po demonopolizacji stosunkowo niewiele zmieniło się tam w strukturze rynku. Poczta Polska nie jest jednak tak nowoczesna jak europejscy odpowiednicy.
Tendencje ostatnich lat wskazują na to, że prywatni operatorzy będą zwiększali udział w rodzimym rynku. Konkurencja dla Poczty pojawi się też z innych państw europejskich. Jak zachowają się klienci przyzwyczajeni do tradycji, ale równocześnie coraz bardziej rozgoryczeniu jakością usług Poczty Polskiej? Wiele wskazuje na to, że nie mają oni zamiaru dłużej tolerować lekceważenia ze strony krajowego operatora.
Łukasz Sas / Jarosław Ryba
Bankier.pl
Zobacz też:
» W czasy PRL-u wyśle cię tylko Poczta Polska
» Poczta w prywatnych rękach
» Dla Poczty Polskiej nadchodzą trudne czasy
» W czasy PRL-u wyśle cię tylko Poczta Polska
» Poczta w prywatnych rękach
» Dla Poczty Polskiej nadchodzą trudne czasy























































