Matematycy i ich superkomputery próbują wyprzeć tradycyjnych maklerów ze światowych giełd. Doświadczeni gracze giełdowi nie dają za wygraną i wytykają poważne wady systemu automatycznych transakcji. W latach 2008-2011 za dwie trzecie obrotu na Wall Street odpowiadały programy komputerowe i skomplikowane algorytmy. W 2012 roku ich udział spadł do około 50%.
| Zobacz też: | |
| Mapa rynku | |
Trzy miesiące temu na oficjalnym koncie agencji prasowej Associated Press w Twitterze ukazała się nieprawdziwa informacja, że w Białym Domu doszło do dwóch wybuchów, a Barack Obama został ranny. Okazało się, że hakerom udało się włamać na konto AP i zamieścić fałszywą wiadomość.
Komunikat został błyskawicznie zauważony przez komputery obsługujące handel na giełdzie przy Wall Street. W kilka sekund Dow Jones, główny indeks nowojorskiej giełdy, spadł o 140 punktów. Kilka minut później ujawniono informację, że wiadomość o eksplozjach w Białym Domu była fałszywa i rynek wrócił do poziomu sprzed opublikowania nieprawdziwego komunikatu.
To nie jedyny taki przypadek w historii. W maju 2010 automatycznie zawierane transakcje doprowadziły do blisko 10-procentowego spadku głównych indeksów na Wall Street i zmniejszenia wartości notowanych spółek o bilion dolarów. Wydarzenie doczekało się własnej nazwy - "Flash Crash", czyli "Błyskawiczny Krach".
Komputery
W XX wieku giełdą rządzili maklerzy, którzy na podstawie własnych analiz i intuicji podejmowali decyzje o sprzedaży i kupnie akcji. W ostatniej dekadzie tę rolę stopniowo przejmowały programy komputerowe i ich twórcy: matematycy, fizycy czy statystycy - specjaliści od matematycznej analizy finansowej, zwani kwantami.

Image licensed by Ingram Image
Superkomputery są w stanie błyskawicznie analizować ogromne ilości danych i zawierać tysiące transakcji na sekundę. Tego rodzaju obrót aktywami giełdowymi jest nazywany handlem wysokich częstotliwości (HFT - High Frequency Trading). Kluczowa jest nie tylko prędkość samych procesorów, ale i szybkość internetowych łączy, dzięki której firmy zarabiają na minimalnych różnicach w cenach aktywów. Dlatego Spread Networks zdecydował się wybudować światłowód łączący Nowy Jork z Chicago, pozwalający "zaoszczędzić" tysięczne części sekundy.
![]() | »Finansowe perpetuum mobile |
Upowszechnianie się HFT skutkuje zwiększeniem się zmienności na rynku - inwestorzy skupiają się na inwestycjach krótkoterminowych, interesuje ich perspektywa milisekund. Jedna decyzja może wywołać reakcję łańcuchową prowadzącą do krachu podobnego do "Flash Crashu" z maja 2010 roku.
kontra ludzie
Właśnie to wydarzenie skłoniło specjalistów do wyrażenia krytycznej opinii na temat handlu wysokich częstotliwości. Współpracownik Warrena Buffeta Charlie Munger określił HFT jako zło. Seth Merrin, założyciel i szef Liquidnet - globalnego funduszu zarządzającego aktywami w wysokości ponad 10 bilonów dolarów - stwierdził, że HFT przynosi korzyści niewielkiej grupie inwestorów, a szkodzi większości. Szefowa Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) Mary Schapiro przyznała, że SEC utraciła kontrolę nad rynkiem, a technologia, którą wykorzystuje do nadzoru, jest przestarzała.
Simon Jones, były kwant, w wypowiedzi dla "The Daily Telegraph" stwierdza, że czasami zastanawia się, czy jego praca miała pozytywny skutek dla społeczeństwa. Na pytanie, czy HFT jest dobre, czy złe, odpowiada: - Ludzie po prostu znaleźli nowy sposób na zaspokojenie chciwości.
Maciej Kalwasiński
Bankier.pl


























































