Kim Kiyosaki: nikt nie zadba o twoje pieniądze lepiej niż ty

Kim Kiyosaki na swoim koncie ma wiele świetnych inwestycji, ale też takie, w których straciła pieniądze. Jej zdaniem kobiety nie mogą naiwnie wierzyć, że są bezpieczne u boku męża, który trzyma ich pieniądze. Wierzy też, że im więcej popełnionych błędów, tym lepiej. Bo więcej się uczymy. O tym wszystkim rozmawialiśmy w specjalnym wywiadzie dla Bankier.pl.

Kim Kiyosaki
Kim Kiyosaki z mężem Robertem, foto: Witosław Rusinek

Katarzyna Jeznach, Bankier.pl: W Polsce 80 procent kobiet samodzielnie wybiera konto bankowe, ale przy bardziej skomplikowanych instrumentach finansowych więcej niż połowa pyta o zdanie innych. Co Pani o tym sądzi?

Kim Kiyosaki: Tak to mniej więcej wygląda na całym świecie. Inwestycje i rynek finansowy wydają się kobietom bardzo skomplikowane. Tymczasem mężczyźni często specjalnie używają żargonu, żeby podkreślić, jak "trudny" jest świat finansów i zaimponować swoją "wiedzą".

Słyszałam już mężczyzn opowiadających o różnych wskaźnikach finansowych - zapytani o to, jak taki wskaźnik policzyć, odpowiadają "to skomplikowane", "nie mam czasu tego tłumaczyć", a tak naprawdę nie chcą się przyznać, że tego nie wiedzą i mówią o rzeczach, których do końca nie rozumieją.

Dlatego właśnie myślę, że najważniejszą rzeczą, jaką kobiety mogą zrobić, by okiełznać finanse, to nauka języka pieniędzy.

Język finansów odstrasza kobiety. Słyszą nowe słowo, na przykład "derywaty", i tracą pewność, bo nie wiedzą, co to jest. A to, co się kryje pod tą definicją, można opisać w bardzo prosty sposób. Wiem, że to kosztuje sporo czasu i pracy, ale gdyby kobiety uczyły się choć jednego słówka dziennie, choć jednego pojęcia - to byłby dla nich wielki krok do przodu.

To dotyczy mojego kolejnego pytania, to znaczy: dlaczego napisała Pani książkę dla kobiet? Przecież mamy równouprawnienie, po książki o inwestowaniu, rynkach nieruchomości, finansach może sięgnąć każdy - dlaczego więc książka z myślą o kobietach?

To fakt, książki, które mówią "jak to zrobić", czyli jak inwestować w nieruchomości, w akcje, waluty, srebro czy złoto, są tak samo dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Jednak z moich doświadczeń wynika, że kobiety często stają w obliczu problemów, które mężczyzn w ogóle nie dotyczą. Na przykład o rozwody.

W USA połowa małżeństw kończy się rozstaniem. Kobiety najpierw zdają się na swoich mężów w większości spraw finansowych, a kiedy dochodzi do rozwodu, muszą nie tylko poradzić sobie z ogromnym obciążeniem emocjonalnym, ale też zająć się własnymi pieniędzmi. Nierzadko wtedy pojawia się ktoś, kto chce im "doradzać", a zaraz potem okazuje się, że zostały bez grosza przy duszy.

W tej chwili w USA wśród ubogich osób w podeszłym wieku 3 na 4 to kobiety. Ale 80 proc. z nich nie żyłoby w ubóstwie, gdyby nie straciły mężów.

Wydaje mi się, że moją największą rolą jest uświadomić kobiety, powiedzieć im: hej, to może spotkać też ciebie, takie rzeczy się zdarzają! Dlatego czas zapomnieć o wymówkach typu "nie mam do tego głowy", "to zbyt trudne" - w dzisiejszych czasach musimy sobie radzić z pieniędzmi. To niezbędne, żeby przetrwać.

Kobiety nie mogą naiwnie wierzyć, że wszystko będzie dobrze - życzę im, żeby tak było, ale nawet jeśli wszystko dobrze się układa, trzeba być przygotowanym na kłopoty. Na przykład zwolnienia ich mężów z pracy, co dzieje się w USA właśnie teraz. Wtedy właśnie kobiety występują przed szereg i mówią: ja się tym zajmę. I przejmują odpowiedzialność za utrzymanie rodziny. Myślę, że kobiety mają w sobie niesamowitą siłę, ale pokazują to dopiero w sytuacjach kryzysowych. A ja mówię: nie czekaj na kryzys, zrób krok do przodu już teraz.

Jak mąż i żona powinni dzielić między siebie wydatki na utrzymanie wspólnego domu?

To dla każdej z par bardzo indywidualna kwestia. Ja i Robert, kiedy już wiedzieliśmy, że będziemy razem, przeprowadziliśmy rozmowę o pieniądzach. Mówiliśmy o tym, co chcemy wspólnie osiągnąć, w jaki sposób będziemy korzystać z pieniędzy, jak chcemy je pomnażać. Co ciekawe, wiele par nigdy tego nie zrobiło! Pytasz ludzi: "czy rozmawiacie o pieniądzach?", a oni odpowiadają: "tak, przecież cały czas o tym mówimy!", pytasz: "kiedy?", a oni na to: "zawsze, kiedy jest jakiś problem". A to już za późno.

Kiedy już wchodzisz w relację z drugim człowiekiem, kiedy planujecie ślub, wspólne życie, trzeba usiąść i porozmawiać o pieniądzach. Im szybciej, tym lepiej. Dwoje zakochanych często raczej chodzi z głową w chmurach niż myśli w takich kategoriach. W moim przypadku księgowy musiał mnie długo przekonywać do trzymania pieniędzy na wspólnym koncie, razem z Robertem. To był element mojej niezależności i nie chciałam tego stracić. Zdecydowałam się na to dopiero, kiedy uświadomiłam sobie, że na tyle dbam o swoją niezależność, że wspólne konto tego nie zmieni.

Każdą znaczącą decyzję finansową podejmujemy razem. Jeśli jedno z nas chce zainwestować, musi przekonać do tego drugą osobę. To szczera, otwarta dyskusja, bo bardzo ważne jest stawianie spraw jasno. Przykład: mąż mojej znajomej nie pracował i to ona go utrzymywała. Z tego powodu irytowała się coraz bardziej, ale nie chciała z nim porozmawiać. Zapytana "dlaczego", odpowiedziała mi, że nie chce zranić jego uczuć. A gdyby nagle i ona straciła pracę? Co wtedy? Rzeczywiście takie rozmowy nie są łatwe, ale konieczne.

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich rozmów. Pytanie o to, jak podzielić pieniądze w razie rozwodu, od razu powoduje lawinę innych pytań: chcesz się rozwieść, coś się stało?

Tak, to prawda. Mężczyźni bywają bardzo wrażliwi na tym punkcie. Ale jest wiele rzeczy, których zrobienie jest związane z czymś nieprzyjemnym, a to nas powstrzymuje przed działaniem. Ale trzeba to zrobić, tylko dzięki takim sytuacjom uczymy się i rozwijamy. Za każdym razem, gdy musisz zrobić coś, czego wolałabyś uniknąć, ale wiesz, że dzięki temu twoje położenie się poprawi - po prostu zrób to.

Tak samo jest w finansach, myślę, że wiele kobiet cofa się, jeśli staje naprzeciw trudnemu zadaniu, a wtedy właśnie powinna powiedzieć sobie: to jest coś, co muszę zrobić.

Kim Kiyosaki

Businesswoman, inwestorka i autorka książek.
Żona znanego biznesmena Roberta Kiyosakiego.

Razem z mężem załozyła firmę "Rich dad", zajmującą się edukacją finansową. Inwestuje przede wszystkim w nieruchomości. Zaczynała od pracy na etacie dla agencji reklamowej w Honolulu, ale porzuciła to zajęcie dla biznesu. W czerwcu 2006 roku wydała swoją pierwszą książkę pt. "Bogata kobieta", zachęcającą kobiety do tego, by nauczyły się zarządzać pieniędzmi i wzięły odpowiedzialność za swoje finanse. Już miesiąc później książka znalazła się na liście bestsellerów tygodnika Business Week.


Czy którakolwiek z Pani inwestycji zakończyła się kompletną klapą?

Tak. To była dla mnie świetna lekcja tego, czego nie powinnam robić. To był fundusz hedgingowy, którego właściciela poznaliśmy przez naszych wspólnych znajomych. Pomyśleliśmy, że moglibyśmy zainwestować pieniądze. Polecieliśmy z nim na Florydę, przeprowadziliśmy dokładną analizę przedsiębiorstwa, spotkaliśmy się z handlowcami, rozmawialiśmy o całym systemie, spędziliśmy razem dwa, trzy dni na próbie zrozumienia, co dokładnie robią. Potem postanowiliśmy zainwestować. Co miesiąc dostawaliśmy raporty, które wyglądały świetnie.

Tak było, aż pewnego dnia na okładce jednej z gazet zobaczyłam ogromne zdjęcie tego mężczyzny z podpisem: "Czy powierzyłbyś swoje pieniądze temu człowiekowi?". To było jak kubeł zimnej wody. Mieliśmy w planach zainwestować więcej pieniędzy, ale ten artykuł to zmienił, wycofaliśmy się z funduszu. Straciliśmy 80 proc. zainwestowanych pieniędzy, a ten mężczyzna jest teraz w więzieniu.


To tylko umocniło nas w przekonaniu, że powinniśmy inwestować pieniądze tam, gdzie możemy mieć je pod kontrolą. Nie kupujemy na przykład akcji na giełdzie, bo wtedy nie możemy tego kontrolować. Jeśli kupię akcje Apple, nie mogę powiedzieć Timowi Cookowi "hej, myślę, że za dużo wydałeś na ten samolot odrzutowy". Inwestujemy w srebro i złoto, żeby zabezpieczyć pieniądze przed inflacją, ale przede wszystkim inwestujemy w nieruchomości i biznesy.

Mogę kontrolować dochody, mogę kontrolować moje wydatki na nieruchomości. Poza tym przede wszystkim chodzi nam o cash flow, przepływy gotówkowe.

Ta nieudana inwestycja była jedną z takich "zbyt piękne, by było prawdziwe". Mieliśmy zainwestować nasze pieniądze, nie interesować się nimi, a ich miało tylko przybywać. To była dla nas świetna lekcja, nie straciliśmy aż tak dużej kwoty, jaką mogliśmy stracić, ale też mimo naszej dokładnej, skrzętnej analizy, mężczyzna po prostu nas oszukał.

Podobnie kobiety często oddają swoje pieniądze w ciemno managerom finansowym, zaufanym znajomym czy rodzinie i nie sprawdzają niczego. Chcą po prostu zdać się na kogoś, nie zajmować pieniędzmi. To często kończy się fatalnie. Nikt nie zadba o twoje pieniądze lepiej niż ty.

Która z inwestycji, Pani lub męża, była do tej pory najlepsza?

To będzie moja inwestycja (śmiech). Opisałam ją w książce "Bogata kobieta". Do dziś to nasza najlepsza inwestycja. Chodzi o nieruchomość, klub fitness. Wcześniej pracowałam nad podobną inwestycją na Florydzie i bałam się - w grę wchodziły naprawdę duże pieniądze. Zaangażowałam do niej prawników, księgowych, doradców i trwało to tak długo, aż w końcu sprzedawca powiedział: zabieramy tę nieruchomość z rynku. Pomyślałam "nie, nie możecie tego zrobić, spędziłam nad tym tyle czasu!" - poświęciłam dobre cztery, pięć miesięcy. Ale sprzedawca i tak wycofał ofertę. Byłam wściekła - na siebie, ponieważ to moje obawy wstrzymywały transakcję.

Kiedy następnego dnia przeglądałam oferty nieruchomości leżące na moim biurku, znalazłam jedną bardzo podobną, w Phoenix, a w zasadzie - w odległości kilku budynków od mojego domu. Od razu zadzwoniłam do brokera i zapytałam, czy oferta jest aktualna, bo chcę kupić tę nieruchomość. Cena rynkowa nieruchomości wynosiła 7,5 mln dolarów, właściciel chciał za nią 7,2 mln. Powiedziałam, że zapłacę pełną cenę i chcę dokonać transakcji w ciągu 30 dni. Broker był w szoku, ale powiedziałam mu, że właśnie spędziłam niemal pół roku sprawdzając taką nieruchomość i po prostu wiem, że to będzie dobra inwestycja.

Różnica jest taka: mój pierwsza w życiu inwestycja, w małe mieszkanie, przyniosła mi 25 dolarów miesięcznie. Ten klub sportowy to 40 tys. dolarów miesięcznie.

Zawsze inwestujemy w nieruchomości tam, gdzie jest praca. Teksas jest bogaty w ropę naftową, więc inwestujemy w Teksasie - tam, gdzie wydobywa się ropę, są miejsca pracy. Ostatnia inwestycja mieści się zaraz obok centrali jednej z firm ubezpieczeniowych - to nie jest aż tak skomplikowane, po prostu kupujesz nieruchomości tam, gdzie ludzie będą pracować i potrzebować mieszkania do wynajęcia.

Kim Kiyosaki
Kim Kiyosaki z mężem Robertem, foto: Witosław Rusinek

Co jest najważniejsze przy inwestowaniu?

Najważniejszy jest sposób myślenia, bo to właśnie często nie pozwala zrobić kroku do przodu. Jeśli powiesz sobie, że inwestowanie jest ryzykowne - będzie, jeśli powiesz sobie, że nie możesz czegoś zrobisz - nie dasz razy. Ja zawsze byłam uczona: skończ dobrą szkołę, znajdź pracę, oszczędzaj pieniądze. Jeśli chcesz mieć ich więcej - postaraj się o podwyżkę, zmień pracę albo pracuj dłużej. To kładzenie nacisku na przychody. Dopiero kiedy skupiłam się na inwestycjach, który generują zyski, wszystko się zmieniło. Razem z Robertem mamy bardzo mało gotówki. Pieniądze są zainwestowane, w nieruchomości, w ropę, gaz, nasze biznesy.

Czy zna Pani kobiety z Polski, prowadzące tutaj swoje firmy?

Znam przedsiębiorców zrzeszonych wokół organizacji "Rich dad". Rozmawiałam z rożnymi Polkami, ale nie poznałam bliżej żadnej polskiej businesswoman. Przyjechaliśmy tu na bardzo krótko i za chwilę ruszamy dalej.

Pytam, ponieważ jestem ciekawa, czy zna Pani warunki prowadzenia biznesu w Polsce.

To, czego dowiedziałam się o polskiej gospodarce, jest właściwie bardzo podobne do tego, co słyszę w każdym rozwiniętym kraju. Wiem, że kobieca przedsiębiorczość rozwija się tutaj bardzo dynamicznie. W USA to najszybciej rosnący sektor. Tyle tylko, że 68 proc. kobiet zarabia na tym mniej niż 25 tys. dolarów rocznie - to bardzo małe biznesy. Tylko 12 proc. tych firm ma pracowników, a to z kolei oznacza, że w 88 proc. przypadków firma to tak naprawdę jedna kobieta, zajmująca się wszystkim! To, czego miałam okazję dowiedzieć się w ciągu kilku dni tutaj, wskazuje na podobną sytuację.

Wiele kobiet wpada na niezły pomysł i zaczyna prowadzić działalność, żeby mieć dodatkowy tysiąc, dwa tysiące miesięcznie, a może mogłyby pomyśleć o czymś więcej. Trochę odwagi!

Większość przedsiębiorców zaczyna biznes, bo widzi jakiś problem. My wystartowaliśmy z firmą "Rich dad", bo nie było edukacji finansowej, nigdzie. To ważne szczególnie dla kobiet, które nie są uczone zarządzania finansami, a wręcz wpaja im się zależność finansową - od męża i od państwa.

Jeśli przyjrzeć się ogólnoświatowej sytuacji ekonomicznej, wydaje się, że jest lepiej. Ale - jest jeszcze drukowanie pieniędzy, uzależnienie od zasobów ropy naftowej, które się kończą, problem z alternatywnymi źródłami energii - bo nie są wystarczające. Społeczeństwo się starzeje. W ciągu następnych kilku lat problemy, z którymi teraz się borykamy, uderzą w nas ze zdwojoną siłą. Dlatego nie można dać się zwieść fałszywemu poczuciu bezpieczeństwa. Musisz zadbać o siebie i zabezpieczyć się finansowo na przyszłość, jakkolwiek będzie ona wyglądać.

W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że im dłużej zajmuje się inwestowaniem pieniędzy, tym więcej popełnia błędów. To prawda?

Tak. W szkole uczy się nas, że nie powinniśmy popełniać błędów. Pomyłki świadczą o tym, że jesteś głupi, nie dasz sobie rady, albo - stracisz pieniądze. Ale tak naprawdę jedyny sposób na to, żeby się czegoś nauczyć, to popełnianie błędów. One po prostu pokazują ci, że jest coś, o czym nie wiedziałeś wcześniej.

Musisz się pomylić, chcesz się pomylić! Jeśli nie chcesz popełnić żadnego błędu, to jedynym na to sposobem jest nie robić nic. Czasami po prostu trzeba zadziałać i zobaczyć, co się stanie dalej.

Oczywiście nadal nie znoszę się mylić, ale skupiam się wtedy na tym, czego tym razem się nauczyłam. Gdybym na przykład zaczęła inwestowanie w nieruchomości od budynku wartego kilkaset tysięcy dolarów, a nie od dwupokojowego mieszkania, straciłabym pewnie mnóstwo pieniędzy, bo popełniłam wiele błędów. Dlatego wystartowałam powoli, zaczęłam od czegoś mniejszego, żeby potem systematycznie zwiększać skalę inwestycji.

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała Katarzyna Jeznach
redaktor Bankier.pl

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 m0nika

Oby wszyscy słuchali mądrej Kim Kiyosaki! Czytam jej wywiady i książki jej męża i rozumiem że naprawdę znają się na inwestycjach i biznesie. Już kupiłam bilet na Wealth Masters Tour w Warszawie 7-8 Maja.

! Odpowiedz
1 0 ~Ppp

W sprawie „to za trudne!” - Ekonomia ma tę miłą cechę, że nie trzeba znać jej całej, by zrobić coś pożytecznego dla siebie. Fakt, że ktoś nie rozumie wspomnianych w wywiadzie derywatów nie przeszkadza w zakładaniu lokat czy kupowaniu obligacji skarbowych. Tego każdy może się nauczyć, przy czym sama czynność jest bardzo prosta, trudniej jest może nauczyć się robić to regularnie.
Co do kont – myślę, że powinno być jedno wspólne na wydatki bieżące i dotyczące całej rodziny, a poza tym każdy małżonek (i dziecko powyżej odpowiedniego wieku) powinien mieć swoje konto na wydatki i oszczędzanie dla siebie.
Pozdr.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 1 ~rudaa

co się dziwic?..znalazła bogatego meza wiec inwestuje skoro ma co .ni ekazda ma tyle szczęścia.

! Odpowiedz
1 1 ~re Hans

Jasne, ukradła ...:-( Pierwsza myśl niedojdy gdy słyszy o czyimś sukcesie... :-( Jakie to polskie... :-(

! Odpowiedz
1 0 ~Iks

Hans zadał bardzo rozsądnie pytanie. Trzeba dociekać skąd wzięły się fundusze na wypracowywanie dobrobytu, żeby nie podziwiać zwykłych gangsterów, złodziei lub prostytutki, zwane kiedyś nierządnicami a dzisiaj popularne jako "otoczone opieką sponsora". Tym razem wygląda to na biznes rodzinny z zapleczem socjalno-kapitałowym w postaci rzutkiego męża....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~Hans odpowiada ~Iks

Nie takie źródła pochodzenia miałem co prawda na myśli, ale mogło się zdarzyć. Raczej myślę, że kasa męża, spadek, bogaty tata czy takie rzeczy. Tak czy inaczej łatwo się wymądrzać jak pomnażać pieniądze, jak się ma co pomnażać. Z matematyki wychodzi, że 0x1 000 000 to nadal 0. Ciekawe jakby namnożyła w Polsce zaraz po skończeniu szkoły czy studiów. Znam co prawda ludzi, którzy zaczynali od zera ale oni się nie kryją, że bez pomocnej ręki na start w życiu by to nie wyszło. A teraz się nie mądrzą i nie robią wody z mózgu tylko robią swoje i jak mogą, a mogą, pomagają innym dobrze wystartować.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~Papuga

Kim Kiyosaki na milionerkę wykreował jej mąż. Docieranie do kobiet z tymi samymi książkami tylko pod inną nazwą to nowa nisza Roberta Kiyosakiego, który dorobił się na sprzedaży tych samych książek pod inną banderolą. Wiem, bo czytałem większość z nich - wszystko to samo.

! Odpowiedz
1 0 ~sk

Prawda jest taka, że Państwo Kiyosaki dorobili się na książkach o edukacji finansowej. Kilkanaście książek o tym samym. Rzeczywiście wiedza, którą tam przekazują może przydać się pewnej części ludzi, ale co by się stało jakby wszyscy zostawili pracę na etacie? Nie byłoby komu pracować. Poza tym 95% biznesów upada w ciągu pierwszych 5 lat funkcjonowania, dlatego nie wygląda to tak różowo jak to opisują.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~xyz

To oczywiste, że nie da się inwestować nie mając kapitału i pewnie dla większości ludzi rady dotyczące inwestycji niewiele dadzą bo realnie nie mają czego inwestować. Wątpię też, by ta kobieta startowała faktycznie od zera.
Niemniej jedna teza jest słuszna i warta uwagi bo dotyczy bez wyjątku każdego: Mianowicie to, ze kobiety nie powinny pozostawiać całkowicie finansów w rękach męża (działa to też w drugą stronę). Po prostu jak coś się stanie, to ma się wtedy gigantyczne problemy i często zostaje się bez niczego. Każda ze stron w małżeństwie powinna posiadać jakąś własną kasę, powinna być przez drugą stronę zabezpieczona na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia itp. Nie widzę też nic złego w rozdzielności majątkowej, która w wielu sytuacjach może pomóc obu stronom...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne