REKLAMA
PROMOCJA

Kierunek został wytyczony

2009-11-05 18:24
publikacja
2009-11-05 18:24
Ważą się losy pomorskich szpitali: konsolidacja w spółkach czy garnuszek samorządu?

Szpitale marszałkowskie na Pomorzu są nie tylko zadłużone na około 455,8 mln zł, przy czym 92,3 mln zł to zobowiązania wymagalne (dane na koniec czerwca br.). Sama tylko obsługa długu kosztowała w ub.r. niemal 16 mln zł. Lecznice mają także ogromne potrzeby inwestycyjne, szacowane na blisko 500 mln zł. Nie ulega wątpliwości: obecny system ochrony zdrowia wysyła wyraźny sygnał, że czas na radykalne zmiany.
Pomorski samorząd wojewódzki jest organem założycielskim dla 30 zakładów opieki zdrowotnej, w tym dla 17 szpitali. 13 spośród nich znalazło się na liście placówek o znaczeniu strategicznym dla województwa. Pozostałe cztery: Szpital Rehabilitacyjny i Opieki Długoterminowej w Tczewie, Szpital Specjalistyczny w Prabutach, SPZOZ w Nowym Dworze
Gdańskim oraz Gdańskie Centrum Rehabilitacji w Dzierżążnie, uznano za lecznice o znaczeniu lokalnym.

Wspierać albo sprzedać

- Chcemy doprowadzić do przekształcenia tych szpitali, sprzedając ich majątek ruchomy i oddając grunt w dzierżawę wieczystą - wyjaśnia Maciej Łukowicz, dyrektor departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. - Placówki są przeważnie zadłużone, np. w Prabutach na około 14 mln zł, a w Dzierżążnie na około 15,5 mln zł. Lecznice mają także bardzo duże potrzeby inwestycyjne, którym samorząd województwa nie będzie w stanie sprostać. Dlatego musi je przejąć inwestor.
- Pomorski samorząd od 1999 r. zainwestował w szpitale około 127 mln zł na modernizacje i nowy sprzęt, nie licząc inwestycji wieloletnich, np. budowy szpitala w Słupsku lub wkładu własnego do środków unijnych, co pochłonęło prawie 350 mln zł. Obecnie, przy jego zmniejszonych przychodach, może być gorzej - zaznacza dyrektor Łukowicz.
Zwraca uwagę, że zadanie, jakie postawił przed sobą UMWP, może okazać się niełatwe. Na przykład w przypadku szpitala w Prabutach, gdzie nie pojawił się żaden oferent, trzeba będzie, być może, pomyśleć o wprowadzeniu lecznicy do planu B, przekształceniu w spółkę i wydzierżawieniu majątku.
- Na pewno nie planujemy sprzedawania placówek za bezcen - dodaje Maciej Łukowicz. - Mamy jednak do wyboru albo dalsze wspieranie ich przez samorząd, co obecnie przestaje być realne, albo ich zbycie, ewentualnie współpracę z podmiotami zewnętrznymi w ramach dzierżawy lub partnerstwa publiczno-prywatnego. Szczególnie uważnie przyglądamy się temu ostatniemu rozwiązaniu, które wydaje się najwłaściwszym kierunkiem. Problem w tym, że ta ścieżka wymaga dopiero przetarcia.

Można zaoszczędzić 150 milionów

Zdaniem samorządu wojewódzkiego, drogą dla 13 strategicznych szpitali marszałkowskich wydaje się przekształcenie w ramach planu B, z którego mogą pozyskać nawet do 140 mln zł na spłatę zadłużenia, w większości kredytów i zobowiązań cywilnoprawnych, a następnie konsolidacja funkcjonalna lecznic. Już 30 marca br. pomorski sejmik przyjął uchwałę intencyjną w sprawie wejścia do planu B, kierunek został zatem wytyczony. Pozostaje najtrudniejsze: szczegółowe dopracowanie projektu.
- Obecnie trwają prace nad modelem docelowym, o którym będziemy mogli porozmawiać już na przełomie września i października br. - informuje dyrektor Łukowicz. - Sięgamy po ekspertyzę renomowanej firmy zewnętrznej dotyczącą przekształceń i łączenia szpitali oraz ścieżki prawnej planowanych zmian. Na projekt ostatecznego modelu potrzeba jednak jeszcze kilku tygodni. Być może pierwszym krokiem będzie powołanie jednej spółki, a następnie wydzielenie z niej 2-3 podmiotów. Tego jeszcze nie wiemy. Zakładamy jednak, że ekspertyza pomoże w ustaleniu liczby podmiotów docelowych. Możliwa jest jednak i taka wersja, że szpitale pójdą dalej utartą drogą, tj. każdy z osobna, nadal pozostając na garnuszku samorządu. To byłoby rozwiązanie najgorsze z możliwych.
Maciej Łukowicz nie ukrywa, że skutki ekonomiczne przekształcenia i konsolidacji szpitali marszałkowskich mogą być bardzo pozytywne. Wskazują na to doświadczenia innych, np. berlińskiej spółki szpitalnej Vivantes lub rodzimego KGHM (dane dotyczące konsolidacji zakupów), choć to przykład spoza branży . Pomorski samorząd wojewódzki ocenia, że w pierwszych latach po wdrożeniu zmian i integracji w polityce zakupowej, kosztach administracyjnych oraz medycznych i niemedycznych usługach wspierających, oszczędności mogłyby przynieść, ostrożnie licząc, 1-2%. Dałoby to do 2015 r. nawet do 150 mln zł.
- Nasze placówki mają około 1 mld zł obrotu, więc i efekt skali jest duży - zaznacza dyrektor departamentu zdrowia w UMWP. - Wdrożenie działania w nowych ramach pozwoliłoby także na wypracowanie jednorodnego systemu jakości i tworzenie procedur według wspólnych norm. Konkurencyjność naszych szpitali wzrosłaby znacząco w stosunku do innych podmiotów na rynku. Możliwa byłaby także poprawa organizacji pracy i przepływu informacji. Obecnie sam tylko system informatyczny nie pomoże: jest przecież tylko narzędziem nałożonym na rozwiązania systemowe, które trzeba zmienić w pierwszej kolejności.

Zgoda buduje

Samorząd województwa pomorskiego chce zmian i liczy na poparcie środowiska. Na razie sygnały są w miarę optymistyczne: radykalnych nastrojów nie widać.
Wielokrotnie spotykałem się w tej sprawie z dyrektorami szpitali, radami społecznymi i związkami zawodowymi - mówi Leszek Czarnobaj, wicemarszałek województwa pomorskiego. - Nie ma zdecydowanego oporu ani sporu o charakterze fundamentalnym. Pojawiają się wątpliwości i uwagi, ale trudno, żeby ich nie było. Jesteśmy otwarci na propozycje, chcemy rozmawiać. Nie zamierzamy płynąć pod prąd, robić nic na siłę. Najważniejsze rozmowy zaczną się wtedy, gdy pojawią się konkrety na temat przyszłych działań.
- Najsilniejszy jest lęk przed możliwością upadłości szpitali w formule spółki prawa handlowego - dodaje dyrektor Łukowicz. - Naszym celem jest jednak wypracowanie modelu gwarantującego bezpieczeństwo placówek, tj. wejście spółek na rynek bez zagrożenia upadłością już od samego początku. Według naszych analiz, pożądaną stabilność można uzyskać właśnie dzięki konsolidacji.
Zdaniem Macieja Łukowicza, planowane przekształcenie i integracja szpitali łączą się z widoczną na Pomorzu potrzebą skoordynowania opieki nad pacjentem. To z niej wynika m.in. porozumienie Zdrowie dla Pomorzan, otwierające możliwość współdziałania placówek należących do różnych organów założycielskich w sprawie np. konsolidacji medycznej opieki stacjonarnej. Utrzymywanie tych samych rodzajów świadczeń w często bardzo blisko siebie położonych placówkach jest nieefektywne i skutkuje zbytnim rozdrobnieniem kontraktów.
Odpowiednim kierunkiem wydaje się być profilowanie szpitali oraz wspólna strategia rynkowa dla większej grupy lecznic, niezależnie od tego, kto jest ich właścicielem. Dopiero wdrożenie tego modelu pozwoli na racjonalizację systemu ochrony zdrowia na Pomorzu.

Jedną nogą w spółce

Mirosław Domosławski, dyrektor Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku (dawniej Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika) jest zwolennikiem przekształceń i konsolidacji placówek.
- Przekształcenie w spółkę oznacza wprawdzie większą odpowiedzialność zarządzającego, ale także usprawnia zarządzanie i - co ważne w naszej sytuacji - pozwala na korzyści finansowe wynikające z planu B - podkreśla dyrektor Domosławski. - Jeszcze pięć lat temu szpital był zadłużony na 94 mln zł. Obecnie mamy 67 mln zł wszystkich zobowiązań, łącznie z odsetkami. W ramach planu B moglibyśmy otrzymać około 30 mln zł. Jest o co walczyć.
Mirosław Domosławski dostrzega także plusy wynikające z konsolidacji lecznic, jakie stanowią np. wspólna polityka zakupowa dla szpitali i większe możliwości negocjacyjne w rozmowach z NFZ.
- To jest biznes i tak trzeba do tego podchodzić - przekonuje dyrektor PCT. - Przykładem na to, jak właściciel powinien zareagować na złą sytuację szpitali, jest berlińska spółka Vivantes. Czemu nie mielibyśmy postąpić tak samo? Ponadto wszyscy jesteśmy lub będziemy pacjentami. Zmiany powinny pójść w tym kierunku, abyśmy mogli otrzymać pomoc, gdy będziemy jej potrzebowali i byli z niej zadowoleni.
Podobne stanowisko prezentuje Ryszard Stus, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Korczaka w Słupsku.
- Proces przekształceń i konsolidacji już się rozpoczął: jedną nogą stoimy po drugiej stronie, mamy świadomość, że to tylko kwestia czasu - wyjaśnia dyrektor Stus. - Ponadto nie znam dyrektorów szpitali, którzy są zdecydowanymi przeciwnikami tej koncepcji. Nasz przypadek jest szczególny: w formułę spółki wejdziemy jednocześnie z przejściem do nowego obiektu, od razu zatem szpital będzie mógł zaoferować pacjentom jak najlepsze warunki.
WSS w Słupsku nie ma wprawdzie zobowiązań wymagalnych, ale dyrektor Stus wiele się po spółce spodziewa.
- Przede wszystkim liczę na większą sterowność szpitala - dodaje.

Co słychać w powiatach?

Samorządy pomorskich powiatów o prze-kształceniach szpitali wiedzą już wiele: szpitalne spółki działają np. w Kwidzynie, Tczewie i Bytowie, a powiat sztumski zdecydował się na wydzierżawienie swojej lecznicy konsorcjum Szpitale Polskie SA. Do przekształcenia Specjalistycznego Szpitala św. Jana w ramach planu B przygotowuje się obecnie Starostwo Powiatowe w Starogardzie Gdańskim. Zadłużenie lecznicy wynosi 62,5 mln zł i choć zmniejszyło się w stosunku do ub.r. o 5,7 mln zł, obciążenie nadal jest zbyt wielkie, by placówka mogła marzyć o niezbędnych inwestycjach i podnosić jakość świadczonych usług.
- Możemy liczyć na około 22 mln zł z planu B, resztę zobowiązań musi prze-jąć powiat - wyjaśnia Leszek Burczyk, starosta starogardzki. - Na lata zablokuje to wprawdzie jego możliwości rozwojowe, jednak z drugiej strony rozwiążemy drażliwą społecznie kwestię zadłużonego po uszy szpitala. Dlatego warto.
Samorządowcy ze Starogardu Gdańskiego są realistami: wiedzą, że samo przekształcenie w spółkę nie jest gwarancją sukcesu. Wiele zależy od wysokości kontraktu lecznicy z NFZ, który pozostanie nadal najważniejszym źródłem finansowania, oraz od sprawności zarządu spółki, m.in. w przyciąganiu kontrahentów z rynku ubezpieczeń prywatnych. Liczą jednak, że spółka wypłynie na szerokie wody i zachęci do pracy większą liczbę dobrych specjalistów.
- Przyjęliśmy duże tempo zmian - mówi starosta Burczyk. - Według harmonogramu, proces likwidacji SPZOZ-u powinien się zakończyć w czerwcu 2010 r. Na razie nie mamy sygnałów o oporze wobec tego projektu wśród pracowników szpitala. Jesteśmy w kontakcie, o wszystkim na bieżąco będziemy informować. Redukcji zatrudnienia nie planujemy.

 Iwona Bączek

Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki