Szpitale marszałkowskie na
Pomorzu są nie tylko zadłużone na około 455,8 mln
zł, przy czym 92,3 mln zł to zobowiązania wymagalne (dane na koniec
czerwca
br.). Sama tylko obsługa długu kosztowała w ub.r. niemal 16 mln zł.
Lecznice
mają także ogromne potrzeby inwestycyjne, szacowane na blisko 500 mln
zł. Nie
ulega wątpliwości: obecny system ochrony zdrowia wysyła wyraźny sygnał,
że czas
na radykalne zmiany.
Pomorski samorząd wojewódzki jest organem założycielskim dla
30 zakładów opieki
zdrowotnej, w tym dla 17 szpitali. 13 spośród nich znalazło
się na liście
placówek o znaczeniu strategicznym dla
województwa. Pozostałe cztery: Szpital
Rehabilitacyjny i Opieki Długoterminowej w Tczewie, Szpital
Specjalistyczny w
Prabutach, SPZOZ w Nowym Dworze
Gdańskim oraz Gdańskie Centrum Rehabilitacji w Dzierżążnie, uznano za
lecznice
o znaczeniu lokalnym.
Wspierać albo sprzedać
- Chcemy doprowadzić do
przekształcenia tych szpitali, sprzedając ich
majątek ruchomy i oddając grunt w dzierżawę wieczystą - wyjaśnia Maciej
Łukowicz, dyrektor departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego
Województwa
Pomorskiego. - Placówki są przeważnie zadłużone, np. w
Prabutach na około 14
mln zł, a w Dzierżążnie na około 15,5 mln zł. Lecznice mają także
bardzo duże
potrzeby inwestycyjne, którym samorząd
województwa nie będzie w stanie
sprostać. Dlatego musi je przejąć inwestor.
- Pomorski samorząd od 1999 r. zainwestował w szpitale około 127 mln zł
na
modernizacje i nowy sprzęt, nie licząc inwestycji wieloletnich, np.
budowy
szpitala w Słupsku lub wkładu własnego do środków unijnych,
co pochłonęło
prawie 350 mln zł. Obecnie, przy jego zmniejszonych przychodach, może
być
gorzej - zaznacza dyrektor Łukowicz.
Zwraca uwagę, że zadanie, jakie postawił przed sobą UMWP, może okazać
się
niełatwe. Na przykład w przypadku szpitala w Prabutach, gdzie nie
pojawił się
żaden oferent, trzeba będzie, być może, pomyśleć o wprowadzeniu
lecznicy do
planu B, przekształceniu w spółkę i wydzierżawieniu majątku.
- Na pewno nie planujemy sprzedawania placówek za bezcen -
dodaje Maciej Łukowicz.
- Mamy jednak do wyboru albo dalsze wspieranie ich przez samorząd, co
obecnie
przestaje być realne, albo ich zbycie, ewentualnie
współpracę z podmiotami
zewnętrznymi w ramach dzierżawy lub partnerstwa publiczno-prywatnego.
Szczególnie uważnie przyglądamy się temu ostatniemu
rozwiązaniu, które wydaje
się najwłaściwszym kierunkiem. Problem w tym, że ta ścieżka wymaga
dopiero
przetarcia.
Można zaoszczędzić 150 milionów
Zdaniem samorządu
wojewódzkiego, drogą dla 13 strategicznych szpitali
marszałkowskich wydaje się przekształcenie w ramach planu B, z
którego mogą
pozyskać nawet do 140 mln zł na spłatę zadłużenia, w większości
kredytów i
zobowiązań cywilnoprawnych, a następnie konsolidacja funkcjonalna
lecznic. Już
30 marca br. pomorski sejmik przyjął uchwałę intencyjną w sprawie
wejścia do
planu B, kierunek został zatem wytyczony. Pozostaje najtrudniejsze:
szczegółowe
dopracowanie projektu.
- Obecnie trwają prace nad modelem docelowym, o którym
będziemy mogli
porozmawiać już na przełomie września i października br. - informuje
dyrektor
Łukowicz. - Sięgamy po ekspertyzę renomowanej firmy zewnętrznej
dotyczącą
przekształceń i łączenia szpitali oraz ścieżki prawnej planowanych
zmian. Na
projekt ostatecznego modelu potrzeba jednak jeszcze kilku tygodni. Być
może
pierwszym krokiem będzie powołanie jednej spółki, a
następnie wydzielenie z
niej 2-3 podmiotów. Tego jeszcze nie wiemy. Zakładamy
jednak, że ekspertyza
pomoże w ustaleniu liczby podmiotów docelowych. Możliwa jest
jednak i taka
wersja, że szpitale pójdą dalej utartą drogą, tj. każdy z
osobna, nadal
pozostając na garnuszku samorządu. To byłoby rozwiązanie najgorsze z
możliwych.
Maciej Łukowicz nie ukrywa, że skutki ekonomiczne przekształcenia i
konsolidacji szpitali marszałkowskich mogą być bardzo pozytywne.
Wskazują na to
doświadczenia innych, np. berlińskiej spółki szpitalnej
Vivantes lub rodzimego
KGHM (dane dotyczące konsolidacji zakupów), choć to przykład
spoza branży .
Pomorski samorząd wojewódzki ocenia, że w pierwszych latach
po wdrożeniu zmian
i integracji w polityce zakupowej, kosztach administracyjnych oraz
medycznych i
niemedycznych usługach wspierających, oszczędności mogłyby przynieść,
ostrożnie
licząc, 1-2%. Dałoby to do 2015 r. nawet do 150 mln zł.
- Nasze placówki mają około 1 mld zł obrotu, więc i efekt
skali jest duży -
zaznacza dyrektor departamentu zdrowia w UMWP. - Wdrożenie działania w
nowych
ramach pozwoliłoby także na wypracowanie jednorodnego systemu jakości i
tworzenie procedur według wspólnych norm. Konkurencyjność
naszych szpitali wzrosłaby
znacząco w stosunku do innych podmiotów na rynku. Możliwa
byłaby także poprawa
organizacji pracy i przepływu informacji. Obecnie sam tylko system
informatyczny nie pomoże: jest przecież tylko narzędziem nałożonym na
rozwiązania systemowe, które trzeba zmienić w pierwszej
kolejności.
Zgoda buduje
Samorząd
województwa pomorskiego chce zmian i liczy na poparcie
środowiska.
Na razie sygnały są w miarę optymistyczne: radykalnych
nastrojów nie widać.
Wielokrotnie spotykałem się w tej sprawie z dyrektorami szpitali,
radami
społecznymi i związkami zawodowymi - mówi Leszek Czarnobaj,
wicemarszałek
województwa pomorskiego. - Nie ma zdecydowanego oporu ani
sporu o charakterze
fundamentalnym. Pojawiają się wątpliwości i uwagi, ale trudno, żeby ich
nie
było. Jesteśmy otwarci na propozycje, chcemy rozmawiać. Nie zamierzamy
płynąć
pod prąd, robić nic na siłę. Najważniejsze rozmowy zaczną się wtedy,
gdy
pojawią się konkrety na temat przyszłych działań.
- Najsilniejszy jest lęk przed możliwością upadłości szpitali w formule
spółki
prawa handlowego - dodaje dyrektor Łukowicz. - Naszym celem jest jednak
wypracowanie modelu gwarantującego bezpieczeństwo placówek,
tj. wejście spółek
na rynek bez zagrożenia upadłością już od samego początku. Według
naszych
analiz, pożądaną stabilność można uzyskać właśnie dzięki konsolidacji.
Zdaniem Macieja Łukowicza, planowane przekształcenie i integracja
szpitali
łączą się z widoczną na Pomorzu potrzebą skoordynowania opieki nad
pacjentem.
To z niej wynika m.in. porozumienie Zdrowie dla Pomorzan, otwierające
możliwość
współdziałania placówek należących do
różnych organów założycielskich w sprawie
np. konsolidacji medycznej opieki stacjonarnej. Utrzymywanie tych
samych
rodzajów świadczeń w często bardzo blisko siebie położonych
placówkach jest
nieefektywne i skutkuje zbytnim rozdrobnieniem kontraktów.
Odpowiednim kierunkiem wydaje się być profilowanie szpitali oraz
wspólna
strategia rynkowa dla większej grupy lecznic, niezależnie od tego, kto
jest ich
właścicielem. Dopiero wdrożenie tego modelu pozwoli na racjonalizację
systemu
ochrony zdrowia na Pomorzu.
Jedną nogą w spółce
Mirosław Domosławski,
dyrektor Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku
(dawniej Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M.
Kopernika) jest zwolennikiem
przekształceń i konsolidacji placówek.
- Przekształcenie w spółkę oznacza wprawdzie większą
odpowiedzialność
zarządzającego, ale także usprawnia zarządzanie i - co ważne w naszej
sytuacji
- pozwala na korzyści finansowe wynikające z planu B - podkreśla
dyrektor
Domosławski. - Jeszcze pięć lat temu szpital był zadłużony na 94 mln
zł.
Obecnie mamy 67 mln zł wszystkich zobowiązań, łącznie z odsetkami. W
ramach
planu B moglibyśmy otrzymać około 30 mln zł. Jest o co walczyć.
Mirosław Domosławski dostrzega także plusy wynikające z konsolidacji
lecznic,
jakie stanowią np. wspólna polityka zakupowa dla szpitali i
większe możliwości
negocjacyjne w rozmowach z NFZ.
- To jest biznes i tak trzeba do tego podchodzić - przekonuje dyrektor
PCT. -
Przykładem na to, jak właściciel powinien zareagować na złą sytuację
szpitali,
jest berlińska spółka Vivantes. Czemu nie mielibyśmy
postąpić tak samo? Ponadto
wszyscy jesteśmy lub będziemy pacjentami. Zmiany powinny
pójść w tym kierunku,
abyśmy mogli otrzymać pomoc, gdy będziemy jej potrzebowali i byli z
niej
zadowoleni.
Podobne stanowisko prezentuje Ryszard Stus, dyrektor
Wojewódzkiego Szpitala
Specjalistycznego im. J. Korczaka w Słupsku.
- Proces przekształceń i konsolidacji już się rozpoczął: jedną nogą
stoimy po
drugiej stronie, mamy świadomość, że to tylko kwestia czasu - wyjaśnia
dyrektor
Stus. - Ponadto nie znam dyrektorów szpitali,
którzy są zdecydowanymi
przeciwnikami tej koncepcji. Nasz przypadek jest szczególny:
w formułę spółki
wejdziemy jednocześnie z przejściem do nowego obiektu, od razu zatem
szpital
będzie mógł zaoferować pacjentom jak najlepsze warunki.
WSS w Słupsku nie ma wprawdzie zobowiązań wymagalnych, ale dyrektor
Stus wiele
się po spółce spodziewa.
- Przede wszystkim liczę na większą sterowność szpitala - dodaje.
Co słychać w powiatach?
Samorządy pomorskich
powiatów o prze-kształceniach szpitali wiedzą już
wiele: szpitalne spółki działają np. w Kwidzynie, Tczewie i
Bytowie, a powiat
sztumski zdecydował się na wydzierżawienie swojej lecznicy konsorcjum
Szpitale
Polskie SA. Do przekształcenia Specjalistycznego Szpitala św. Jana w
ramach
planu B przygotowuje się obecnie Starostwo Powiatowe w Starogardzie
Gdańskim.
Zadłużenie lecznicy wynosi 62,5 mln zł i choć zmniejszyło się w
stosunku do
ub.r. o 5,7 mln zł, obciążenie nadal jest zbyt wielkie, by
placówka mogła
marzyć o niezbędnych inwestycjach i podnosić jakość świadczonych usług.
- Możemy liczyć na około 22 mln zł z planu B, resztę zobowiązań musi
prze-jąć
powiat - wyjaśnia Leszek Burczyk, starosta starogardzki. - Na lata
zablokuje to
wprawdzie jego możliwości rozwojowe, jednak z drugiej strony rozwiążemy
drażliwą społecznie kwestię zadłużonego po uszy szpitala. Dlatego warto.
Samorządowcy ze Starogardu Gdańskiego są realistami: wiedzą, że samo
przekształcenie w spółkę nie jest gwarancją sukcesu. Wiele
zależy od wysokości
kontraktu lecznicy z NFZ, który pozostanie nadal
najważniejszym źródłem
finansowania, oraz od sprawności zarządu spółki, m.in. w
przyciąganiu
kontrahentów z rynku ubezpieczeń prywatnych. Liczą jednak,
że spółka wypłynie
na szerokie wody i zachęci do pracy większą liczbę dobrych
specjalistów.
- Przyjęliśmy duże tempo zmian - mówi starosta Burczyk. -
Według harmonogramu,
proces likwidacji SPZOZ-u powinien się zakończyć w czerwcu 2010 r. Na
razie nie
mamy sygnałów o oporze wobec tego projektu wśród
pracowników szpitala. Jesteśmy
w kontakcie, o wszystkim na bieżąco będziemy informować. Redukcji
zatrudnienia
nie planujemy.
Iwona
Bączek























































