W niedzielę największy amerykański bank poinformował, że jego straty na papierach dłużnych opartych na kredytach hipotecznych o podwyższonym ryzyku mogą osiągnąć kwotę aż 11 mld dolarów. Wcześniej Citigroup „pochwalił” się odpisami na łączną kwotę 6,5 mld.
Wiadomość ta pogłębiła obawy o skutki wakacyjnego kryzysu na rynkach kredytowych. Rynki finansowe boją się, że straty instytucji kredytowych mogą przełożyć się na spowolnienie wzrostu gospodarczego na całym świecie, co skłania do zamykania pozycji w co bardziej ryzykownych aktywach.
Dlatego też globalni inwestorzy wychodzą z transakcji typu carry trade, w ramach których za tanio pożyczone jeny kupują bardziej dochodowe aktywa. Potwierdzeniem tej tezy są zniżkujące kursy dolara nowozelandzkiego oraz południowoafrykańskiego randa względem jena. Ze względu na wysokie stopy procentowe w tych państwach, ich waluty są ulubionymi instrumentami wykorzystywanymi w operacjach typu carry trade.
Wśród głównych walut w poniedziałek o godzinie 10:00 o 0,1% w górę idą notowania jena względem dolara, a kurs USD/JPY notuje poziom 114,52. Dolar umacnia się w stosunku do euro o 0,36%, osiągając wartość 1,4466. Europejska waluta traci do jena 0,55%, osiągając cenę 165,67 jenów.
Pomimo dzisiejszych wzrostów dolar pozostaje słaby. Większość analityków wróży amerykańskiej walucie dalszą utratę wartości względem euro, a w piątek kurs EUR/USD zanotował nowy rekord wszech czasów, po raz pierwszy w historii przekraczając poziom 1,50.
Na niekorzyść dolara działają też zachowania znanych miliarderów, którzy nie ukrywają swojej niechęci do amerykańskiej waluty. Warren Buffett ogłosił, że obecnie inwestuje tylko w spółki, które osiągają znaczną część przychodów poza USA, a Bill Gross zapowiada, że sprzedaje wszystkie swoje amerykańskie nieruchomości i przenosi się do Chin. Przyjmowania wynagrodzenia w dolarach odmówiła też brazylijska modelka Gisele Bundchen - uznawana za najlepiej zarabiającą osobę w tej profesji.
K.K.



























































