Szereg wstrząsów geopolitycznych nie przeszkodził w tym roku inwestorom w zakupach aktywów ryzykownych, zauważa agencja Bloomberg.
Choć wiele globalnych instytucji finansowych trafnie przewidywało, że 2016 r. będzie stał pod znakiem ryzyka politycznego, to jednak z pewnością mało kto przewidział zbiegnięcie się w czasie ataków terrorystycznych w Europie, ubiegania się Donalda Trumpa o fotel prezydenta USA, Brexitu oraz próby zamachu stanu w Turcji. Jeszcze bardziej zaskakiwać może, jak dobrze rynki finansowe zniosły taką serię. W lipcu amerykański indeks S&P500 wszedł na historyczne maksimum, a ogólnoświatowy wskaźnik MSCI World znalazł się najwyżej w tym roku.
- Ostatnie wydarzenia z pewnością pokazują bezcelowość podejmowania decyzji inwestycyjnych na podstawie wydarzeń geopolitycznych – komentował w rozmowie z Bloombergiem Bill Stone, główny strateg inwestycyjny towarzystwa PNC Wealth Management.
Zobacz także
Obliczany przez ośrodek Eurasia Group indeks narażenia 77 najważniejszych krajów świata na ryzyko polityczne zbliżył się do najwyższych poziomów z ostatnich 10 lat. Mimo to relatywnie nieźle radzą sobie także pozostałe aktywa ryzykowne. Premie za ryzyko na globalnym rynku obligacji korporacyjnych spadły najniżej od roku, a obliczany przez MSCI indeks notowań walut krajów emerging markets odbił z sześcioletniego dołka zanotowanego styczniu.
Zdaniem Bloomberga negatywną reakcję rynków złagodziły interwencje banków centralnych oraz brak recesji w gospodarce amerykańskiej (choć zyski spółek z indeksu S&P500 najprawdopodobniej zniżkowały już piąty kwartał z rzędu). Skup najbezpieczniejszych obligacji przez banki centralne zepchnął poniżej zera rentowności papierów o łącznej wartości 10 bln USD, zmuszając inwestorów do zakupów aktywów mających większą ekspozycję na koniunkturę gospodarczą.

- Rynek bardzo mocno skupia się na oferowanych przez papiery rentownościach i nauczył się mniej zwracać uwagę na pozostałe fundamenty. Kiedy rzeczywiście chce się mieć szanse na jakiś zysk, trzeba zlekceważyć czynniki ryzyka, których w innych warunkach, by się nie zlekceważyło – komentował dla Bloomberga Andrew MacFarlane, strateg wschodzących rynków obligacji w BNP Paribas.
MW





























































