REKLAMA
ZŁOTY BANKIER 2026

Indeksy ruszą ku kolejnym szczytom

Piotr Lonczak2012-04-06 08:00
publikacja
2012-04-06 08:00

Pierwszy kwartał 2012 roku był jednym z najlepszych w historii światowych giełd. Inwestorzy chcieliby kontynuacji wzrostów, lecz na przeszkodzie mogą stanąć problemy światowej gospodarki. Natomiast z pomocą może przyjść nieoceniony Ben Bernanke.


Uspokojenie atmosfery wokół europejskiego kryzysu przyniosło inwestorom ulgę po nerwowej końcówce 2011 roku, kiedy wydarzenia na rynkach były kształtowane przez doniesienia o problemach kolejnych europejskich krajów. Przeszło bilion euro wpompowanych w system bankowy przez Europejski Bank Centralny rozładowało napięcia w systemie finansowym i przyniosło upragniony spadek rentowności obligacji.

Koniec europejskiego kryzysu


Inwestorzy są świadomi, że europejski kryzys pozostaje otwartą kwestią. Jednak poprawa na rynku obligacji, a także zgoda Niemiec na wspólne funkcjonowanie dwóch funduszy pomocowych, które prawdopodobnie zostaną powiększone do 800 mld euro, pozwala z większą nadzieją patrzeć w przyszłość.

Duże znaczenie ma działalność EBC, który pokazał, że nie dopuści do bankructw banków. Prezes Mario Draghi obniżył stopy procentowe i wprowadził operacje długoterminowego refinansowania. Zaangażowanie EBC powinno pomóc przezwyciężyć trudności Hiszpanii, wokół której ostatnio nagromadziło się wiele wątpliwości.

Potrzebny jest wzrost gospodarczy


Rozwiązanie problemów z finansowaniem rządów zbiegło się w czasie z wyraźną poprawą sytuacji gospodarczej na świecie. Chociaż koniunktura wciąż pozostaje daleka od zadowalającej, to początek roku był znacznie lepszy, niż prognozowano pod koniec 2011 roku.

Teraz kluczową kwestią jest wyjście z recesji. Niestety, arsenał środków pobudzających gospodarkę został wyczerpany, gdyż stopy procentowe niższe być już chyba nie mogą, a zadłużone rządy nie mogą pobudzać wzrostu w poprzez zwiększenie wydatków budżetowych. Nikłe ożywienie gospodarcze stanowi jedno z głównych zagrożeń dla sytuacji na rynkach, gdyż oznacza kiepskie wyniki spółek.

Ropa naftowa zatrzyma wzrosty?


W co warto zainwestować?
Wśród największych zagrożeń dla koniunktury gospodarczej i rynkowej na pierwszym miejscu wymienia się wysoką cenę ropy naftowej. Czarny surowiec drożeje z powodu zagrożenia konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie, a także z powodu luźnej polityki pieniężnej najważniejszych światowych banków centralnych.

Ewentualna wojna z Iranem oznaczałaby poważne problemy z dostawami paliw i pogłębiłaby problem inflacji na świecie. Konflikt zbrojny pokrzyżowałby plany banków centralnych, które zamierzają pobudzać wzrost gospodarczy niskimi stopami procentowymi i stymulacją pieniężną.

Materializacja czarnego scenariusza jest jednak mało prawdopodobna. Ponadto rekordowe ceny ropy naftowej coraz mocniej doskwierają gospodarce i nie będą akceptowane w długim terminie. Ceny spadną, podobnie jak miało to miejsce przed rokiem, kiedy ropa drożała wraz z rozlewaniem się rewolucji po świecie arabskim i także przewidywano, że osiągnie nowe, historyczne szczyty. Ponadto politycy mają w zanadrzu rezerwy ropy naftowej, których uwolnienie utemperuje wzrost cen surowca.

Bernanke wpompuje pieniądze


Rezerwa Federalna pod wodzą Bena Bernanke dwukrotnie wpompowała pieniądze do gospodarki w formie ilościowego łagodzenia (quantitative easing), aby pobudzić wzrost zatrudnienia. Obecna ocena sytuacji gospodarczej prezentowana przez szefa Fed pozwala przewidywać, że amerykański bank centralny przygotowuje się do dostarczenia kolejnych kontenerów zielonkawego papieru. Chociaż na początku roku sytuacja uległa wyraźnej poprawie, to Bernanke wciąż uważa, że wzrost jest zbyt wolny.

Otwartą kwestią jest sposób dostarczenia pieniędzy do gospodarki. Bernanke często podkreśla niezadowolenie z sytuacji na rynku nieruchomości, dlatego można oczekiwać, że pieniądze powędrują właśnie w tym kierunku. Możliwy jest chociażby skup przez Fed papierów opartych na kredytach hipotecznych lub program wspierający popyt na rynku mieszkaniowym na wzór programu „cash for clunkers” (kasa za grata), którego celem było wsparcie koncernów motoryzacyjnych.

Kreatywność bankierów centralnych jest na tyle duża, że trudno przewidzieć, jakie instrumenty zostaną zastosowane. Nie zmienia to faktu, że dodruk pieniądza przez Fed jest niemal pewny ze względu na nadchodzące wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, gdyż tylko dobra koniunktura zapewni reelekcję Baracka Obamy.

Twarde lądowanie w Chinach


Krzysztof Kolany: Niemcy dali sygnał do rozpoczęcia hossy

Państwo Środka zmaga się z problemami na wielu frontach. Przesunięcie sił na walkę z kryzysem na rynku nieruchomości oznacza oddanie pola na froncie walki z inflacją. Jednocześnie Ludowy Bank Chin wciąż przeciwdziała umocnieniu juana, co pogłębia problem wzrostu cen i spekulacji na rynku mieszkaniowym.

Nagromadzenie trudności grozi silnym wyhamowaniem wzrostu drugiej gospodarki świata. Twarde lądowanie w Chinach byłoby ciosem dla światowej koniunktury. Załamanie w Państwie Środka jest wieszczone od dawna, lecz czarne scenariusze nie zrealizowały się ani razu. Chińska gospodarka jest wciąż elastyczna i potrafi przystosować się do zmiany warunków, dlatego i tym razem powinna przezwyciężyć problemy.

Jednak kontynuacja hossy


Zestawienie szans z zagrożeniami dla kontynuowania hossy pozwala na optymizm. Scenariusze bankructwa Hiszpanii lub innych krajów, załamanie w Chinach, czy nowe rekordy cen ropy naftowej są mało prawdopodobne.

Natomiast realny jest dodruk pieniądza przez Rezerwę Federalną, która musi troszczyć się o koniunkturę przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. Pozostałe najważniejsze banki centralne prowadzą luźną politykę pieniężną, co sprzyja cenom akcji niezależnie od fundamentów gospodarczych. Szansa na kontynuowanie hossy w najbliższych kwartałach jest zatem znacznie większa niż ryzyko spadków niemających charakteru innego niż krótkoterminowa korekta.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~Bolesław
Chiny muszą skończyć z komunistyczną gospodarką i przejśc na kryzysową gospodarkę kapitalistyczną. Wówczas wszyscy będą zadowoleni.
~jakotakowidzi
"Durnie chodzą na koturnie, nic dziwnego, bo to durnie"
~KIMDZONGKILL
FED i ECB drukuja kase, problem w tym, że trafia ona do banksterów i na rynki spekulacyjne, a nie do realnej gospodarki. Indeksy poszybowały w górę na zasadzie "drukowanej hossy" , bo fundamentów w tym nie ma . Dopóki pieniądz nie trafi do Smitha, Millera czy Kowalskiego to zapomnijmy o recovery. W czasie tego kryzysu FED i ECB drukuja kase, problem w tym, że trafia ona do banksterów i na rynki spekulacyjne, a nie do realnej gospodarki. Indeksy poszybowały w górę na zasadzie "drukowanej hossy" , bo fundamentów w tym nie ma . Dopóki pieniądz nie trafi do Smitha, Millera czy Kowalskiego to zapomnijmy o recovery. W czasie tego kryzysu dysproporcje między wąską grupą bogaczy a pozostałymi jeszcze się powiększyły, a to prosta droga do niepokojów społecznych.
~max
Analitykom i tzw. "ekspertom" rynku akcji bez doświadczenie w krótkich spodenkach nie należy wierzyć a co dopiero naganiaczom z karteli bankowych i TFI. Wszyscy naganiają na wzrosty. Np. P. Kuczyński od miesiąca widział prowzrostową flagę ( cóż złamała się), Białek
z DM Pekao SA od kilku tygodni pisze o wzrostach WIG20
Analitykom i tzw. "ekspertom" rynku akcji bez doświadczenie w krótkich spodenkach nie należy wierzyć a co dopiero naganiaczom z karteli bankowych i TFI. Wszyscy naganiają na wzrosty. Np. P. Kuczyński od miesiąca widział prowzrostową flagę ( cóż złamała się), Białek
z DM Pekao SA od kilku tygodni pisze o wzrostach WIG20 do 2600(2800) w ciągu tygodnia.
Kolejne terminy mijają a zamiast wzrostów mieliśmy spadki. W ubiegłym roku lansował
a za nim prawie pozostali tylko wzrosty z uwagi na trzeci rok powyborczy. Zamiast wzrostów 20-30% były spadki 20-30%. Teraz nie widzą, że trudno o wzrosty ( choć ich nie wykluczam)
bo:
1. Rząd obrabował OFE . Mniej naszego kapitału trafia na giełdę a przede wszystkim
tłuste koty z Londynu nie mogą liczyć na oddanie akcji na górkach jeleniom z OFE.
2. Z uwagi na spowolnienie gospodarcze na świecie nadchodzą spadki cen surowców.
Czy jak będzie spadała miedź to KGHM będzie rósł? A jak KGHM nie będzie rósł to
o spektakularnych wzrostach WIG20 mogą pomarzyć jedynie nasi "eksperci"
3. Rząd zapowiada likwidację OFE ( zostało tam akcji za ponad 70mld zł)
Tłuste koty to widzą ale nasi udają, że tego zagrożenia nie dostrzegają.
4. Po wyjątkowo długich wzrostach na Wall Street i w Niemczech nadchodzi czas na
realizację zysków czyli dłuższą korektę. To oni będą spadać a my będziemy rosnąć?!
5. Pan Białek pisze o czekającej nas obniżce stóp procentowych a wielu ekonomistów
pisze o czekającej nas podwyżce stóp.
Tego nasi analitycy "eksperci) udają, że nie widzą. Sądzę, że robią tak bo widzą wielką kasę leżącą na lokatach bankowych i robią wszystko aby się do niej dorwać.
Sądzę, że odbicie na naszej giełdzie nastąpi jak skończy się korekta na Wall Strett.
Ci "eksperci" nie dostrzegają, że od 2007r jesteśmy w trendzie spadkowym.
Usprawiedliwieniem ich prognoz jest to, że nie są oni ekonomistami.
~Karolek
ZADZIWIAJĄCE, ŻE KOMENTATOR UZNAJE ZA "NORMALNE" oderwanie cen akcji od fundamentów gospodarki. TA "piramida finansowa" - zwana dodrukiem pieniądza przez FED NIE MOŻE TRWAĆ WIECZNIE . Chodzi więc NIE O GOSPODARKĘ ALE ZAROBIENIE SZYBKICH PIENIĘDZY.
~spoko
Arsenał środków wyczerpany ? Na razie to zostały użyte tylko środki pogarszające sytuacje gospodarczą w UE - podwyższono podatki, obniżono pensje i stłumiono popyt wewnętrzny. Realnie skuteczne środki w walce z kryzysem to: obniżenie podatków i w to miejsce podwyższenie akcyzy i ceł na import bezrobocia z Azji. Efekt natychmiastowy,Arsenał środków wyczerpany ? Na razie to zostały użyte tylko środki pogarszające sytuacje gospodarczą w UE - podwyższono podatki, obniżono pensje i stłumiono popyt wewnętrzny. Realnie skuteczne środki w walce z kryzysem to: obniżenie podatków i w to miejsce podwyższenie akcyzy i ceł na import bezrobocia z Azji. Efekt natychmiastowy, więcej pieniędzy na rynku wewnętrznym, wzrost opłacalności produkcji krajowej, wzrost miejsc pracy i wzrost popytu.
~Jacek
Aby podwyższyć pensje to najpierw trzeba je obniżyć.
~menel
Chiny muszą osłabiać juana, bo załamałby się eksport, (podobnie jak u nas słaba złotówka wspiera eksporterów) Kontynuacja podobnych wzrostów jak tych z pierwszego kwartału wymaga coraz większych środków, które zostały wyssane z rynków wschodzących ( WIG20). Wystarczyło tylko na napompowanie Nasdaq, ale DJIA30 i S&P 500 pozostają Chiny muszą osłabiać juana, bo załamałby się eksport, (podobnie jak u nas słaba złotówka wspiera eksporterów) Kontynuacja podobnych wzrostów jak tych z pierwszego kwartału wymaga coraz większych środków, które zostały wyssane z rynków wschodzących ( WIG20). Wystarczyło tylko na napompowanie Nasdaq, ale DJIA30 i S&P 500 pozostają jeszcze daleko od szczytów hossy z 2007. Niemniej tony zadrukowanego papieru dostarczonego przez banki centralne muszą pracować na siebie i gdy pęknie jedna bańka, to pompowana zostanie następna. Możliwości i instrumentów dostarczają giełdy i Forex.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki