Ile kosztuje wyprawka szkolna? W tym roku wydamy ponad 1 700 zł

Już niedługo uczniowie wrócą do szkół, co poniekąd cieszy rodziców, ale na pewno odbije się na ich kieszeni. Ile wydadzą w tym roku na wyprawkę szkolną?

(fot. Piotr Combik / FORUM)

Jak wynika z badania "Wyprawka szkolna 2019" przeprowadzonego przez firmę Deloitte, w tym roku przeciętna polska rodzina wyda na wyprawkę szkolną 1 718 zł. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem będzie to średnio 1 388 zł, z dwojgiem - 1 898 zł, a z trojgiem - 2 742 zł.

Polacy nie oszczędzają na dzieciach

Ponad połowa rodziców (51 proc.) zamierza przeznaczyć na wyprawkę tyle samo pieniędzy, co w ubiegłym roku. W przypadku jednej trzeciej będzie to więcej, a 18 proc. zamierza wydać mniej niż przed rokiem. Główne powody wyższych wydatków Polacy upatrują we wzroście cen (64 proc.) i rosnących potrzebach dzieci (49 proc.). Z kolei w grupie, która planuje wydać mniej, malejące potrzeby dzieci są głównym powodem niższych budżetów szkolnych (57 proc.). Ponad połowa badanych (61 proc.) ocenia swoją sytuację finansową na poziomie podobnym do ubiegłorocznego. Odsetek respondentów deklarujących poprawę i pogorszenie jest podobny (21 vs 18 proc.).

W badaniu Deloitte dziewięciu na dziesięciu badanych zamierza wnioskować o pieniądze z rządowego programu „Dobry Start”, czyli o 300 zł na szkolną wyprawkę. Z kolei 94 proc. rodziców deklaruje, że pomoc przeznaczy właśnie na zakup artykułów szkolnych.

Co znajdzie się w zakupowych koszykach Polaków?

U 90 proc. ankietowanych będą to artykuły takie jak zeszyty, bloki, długopisy i ołówki, 86 proc. kupi odzież i obuwie, a 80 proc. - podręczniki i książki. Niewiele mniej, bo 79 proc. Polaków, zamierza sprawić dzieciom nowe tornistry i plecaki, a 42 proc. - mundurek. Znacznie rzadziej będziemy inwestować w urządzenia komputerowe (skanery czy drukarki – 18 proc.), tablety (16 proc.) czy subskrypcje cyfrowe (15 proc.).

W dziewięciu na dziesięć przypadków wpływ na to, jakie ubranie kupimy, mają dzieci. Podobnie jest z artykułami szkolnymi. W przypadku gadżetów elektronicznych oraz komputerów odsetek ten wynosi odpowiednio 80 i 76 proc. Dwie trzecie badanych deklaruje, iż podczas zakupów związanych z wyprawką szkolną będą towarzyszyć im dzieci, co pokazuje jak ważną grupą konsumentów w tym przypadku są najmłodsi.

Polacy wybierają promocje

Aby znaleźć odpowiednie artykuły szkolne i ubrania, odwiedzimy średnio cztery sklepy stacjonarne i trzy internetowe. W tych pierwszych spędzimy średnio 7,4 godzin, a w drugich - 4,4 godziny. Zeszyty, długopisy i inne rzeczy, które przydadzą się dzieciom w szkolnych ławkach, a także ubrania i obuwie kupujemy przede wszystkim w sklepach stacjonarnych (odpowiednio 81 i 68 proc.) Podobnie z plecakami czy podręcznikami, choć w tych kategoriach nie widać już tak silnych preferencji. Podczas zakupów szkolnych najchętniej odwiedzimy księgarnie, dyskonty, sieciówki odzieżowe i hipermarkety. Taki plan deklaruje ponad połowa rodziców. Największą część budżetu zamierzamy zostawić w hipermarketach (16 proc.), sieciówkach odzieżowych (14 proc.) i dyskontach (11 proc.). 

Sprzęt komputerowy, gadżety elektroniczne czy pakiety danych znacznie chętniej nabędziemy online. Co trzeci konsument przy okazji zakupów internetowych skorzysta z mediów społecznościowych.

– Potwierdzają się informacje z innych naszych badań, że Polacy są łowcami okazji. Najczęściej wskazywanym czynnikiem (78 proc.), który skłoni nas do zrobienia zakupów w konkretnym miejscu są najniższe ceny.  Aż trzy czwarte ankietowanych w poszukiwaniu najlepszych cen zamierza zrobić zakupy w kilku różnych miejscach – mówi Jan Kisielewski, dyrektor w dziale strategii Deloitte.

Kiedy wybierzemy się na zakupy szkolne? Największa grupa rodziców, bo licząca 69 proc. ankietowanych, zamierza zrobić je w sierpniu. – Wtedy także obserwujemy największe natężenie działań marketingowych, związanych z powrotem do szkoły. Sklepy dosłownie bombardują nas promocjami i ofertami związanymi z wyprawką szkolną – mówi Jan Kisielewski. – W grupie rodziców, którzy planują zakupy w sierpniu, większość z nich chce to zrobić w pierwszej połowie miesiąca – dodaje. Aż 29 proc. ma już zakupy za sobą, a jedynie 2 proc. zostawia je na wrzesień.

Źródło: Bankier24

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
9 3 pull_up_terrain_ahead

Czyli powinien być wprowadzony program 1700+. Każda rodzina byłaby do tyłu tylko średnio 18 złotych.

! Odpowiedz
2 3 silvio_gesell

Świadczenia na dzieci podnoszą ceny artykułów dziecięcych. Wtedy wyprawka byłaby zdecydowanie droższa.

! Odpowiedz
0 1 pull_up_terrain_ahead odpowiada silvio_gesell

Naprawdę podnoszą ceny?

! Odpowiedz
0 1 silvio_gesell odpowiada pull_up_terrain_ahead

No, kto by pomyślał? :)

! Odpowiedz
7 14 marianpazdzioch

Wydawcy podręczników nie są w ciemię bici. Pieniądze płyną szerokim strumieniem, więc można doić. Poza tym co rocznik to potrzebny nowy podręcznik. Stare nie nadają się. Przypadek? W matematyce czy polskim mamy aż taki postęp naukowy?

! Odpowiedz
15 13 bankster-kreator

Zamiast 500+ który nie idzie na dzieci tylko na głupoty konsumpcyjne, alkohol i inne w większości niemądre i nie mające nic wspólnego z dzieckiem wydatki rodziców tworzące patologie i powodujące inflacje w Polsce. Powinno się przeznaczyć te pieniądze nie bezpośrednio dla rodziców ale pośrednio dla dzieci. Poprzez właśnie darmową wyprawkę dla dzieci wszystkie szkoły powinny być wyposażone na początku roku w komplet podręczników i przyborów szkolnych dla dzieci, powinny być darmowe żłobki i przedszkola, dzieci powinny mieć możliwość zapisywania się na dodatkowe zajęcia i sporty, obozy, wycieczki które byłby opłacane właśnie z budżetu. Wtedy takie dziecko które pochodzi z patologicznej rodziny miałoby szansę na normalny rozwój, miało by gdzie "uciec" a taki patologiczny ojciec czy matka chętnie wyrzucili by dziecko z domu na cały dzień do przedszkola zamiast się nim opiekować a samo dziecko chętnie spędzałoby czas na dodatkowych zajęciach na które w normalnych warunkach nie miałoby szans. Dziecko mogłoby chodzić na zajęcia tańca, sztuki walki, śpiew, języki obce. Mielibyśmy mądre wyedukowane społeczeństwo. No ale przecież na tym nam nie zależy? Najlepiej jak społeczeństwo jest głupiutkie wtedy łatwiej nim sterować i robi wszystko to co Pan i władca każe...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 2 silvio_gesell

Brzmi niby dobrze, jednak to w komunizmie opiekuńcze państwo podejmowało decyzje zamiast rodzina. Monizm prawa publicznego i marginalizowanie prawa prywatnego są charakterystyczne dla totalitaryzmów.

! Odpowiedz
3 7 pull_up_terrain_ahead odpowiada silvio_gesell

Kasa w kieszeni albo wolność. Wybieraj, albo jedno albo drugie.

! Odpowiedz
0 2 silvio_gesell odpowiada pull_up_terrain_ahead

Dziecko wyklucza zarówno wolność jak i kasę. :)

! Odpowiedz
1 2 pull_up_terrain_ahead odpowiada silvio_gesell

No ale chyba każdy wie na co się decyduje. Chyba że robi się dzieci dla pincet+ ale wiem że tak nisko nie upadłeś ;)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne