Ignorancja górą
Zacznę może od cytatu. Jak donosi Wyborcza: "Prezes PTC (Polska Telefonia Cyfrowa: JM) Bogusław Kułakowski przedstawił we wtorek wyniki spółki w drugim kwartale tego roku. Zysk netto spółki wyniósł 215,4 mln zł wobec 174,2 mln straty rok wcześniej. Jak przyznają przedstawiciele firmy, tak dobry rezultat jest w znacznej mierze efektem mocnego złotego. Dlatego wyniki finansowe w kolejnych miesiącach nie powinny być już tak efektowne jak w drugim kwartale. Tylko licowe spadki polskiej waluty kosztowały firmę - jak szacuje dyrektor ds. finansowych Jon Eastick - około 200 mln złotych."
No comments....
Te osoby, które czytają moje wypociny od dłuższego czasu, wiedzą o co chodzi ;-) Powiem tylko, iż myślałem, że zachodni dyrektor finansowy (Jon Eastick) jest mniejszym ignorantem niż jego polscy koledzy z branży.
Zastanawiam się, jak długo jeszcze w Polsce dominować będzie przekonanie, że dyrektor finansowy musi być głównym księgowym (w większości firm, w jakich pracowałem, tak właśnie jest), za to nie musi w ogóle znać się na czymś takim jak "zarządzanie ryzykiem"....
Pamiętam jeszcze, że gdy na początku 2001 roku byłem na rozmowie kwalifikacyjnej w firmie Bealstream (Finowie otworzyli siedzibę firmy IT w Szczecinie i szukali dyrektora finansowego - pomyślałem że warto spróbować, może się czegoś tam nauczę). Okazało się, że szukają głównego księgowego. Nie lubię spraw czysto związanych z księgowością, ale myślałem, że może moja wiedza w innych dziedzinach się im przyda. Dwaj panowie Finowie jednak na każdym kroku wykazywali brak mojej fachowości w dziedzinie rachunkowej. Nie zapomnę, gdy na koniec rozmowy zapytali mnie, co sądzę ogólnie o przyszłości branży IT? Odpowiedziałem, że ciężkie czasy nadal przed tego typu firmami, i przeżyją tylko najlepsi (hehe tutaj na łamach Euromoney, to żadno odkrycie, ale Finowie byli w 100% przekonani, iż nie mam racji). Spojrzeli na mnie ironicznie i zapytali, no to może pan powie, do jakiej wartości spadnie jeszcze indeks Nasdaq - mamy nadzieje, że wie pan co to takiego ;-) (taki uśmieszek mi posłali). Odpowiedziałem, że obiła mi się o uszy ta nazwa, i myślę, że indeks ten spadnie jeszcze o kilkadziesiąt procent (podczas tej rozmowy Indeks wynosił ok. 2500 punktów). Tego już było za wiele dla szefów firmy. Wybuchnęli głośnym śmiechem i dorzucili: "Hahaha to może jeszcze dolar spadnie poniżej 4 złotych??" (w tym czasie było to około 4,35). Odpowiedziałem, że tego nie wiem, ale można się przed tym zabezpieczyć. Już mnie jednak nie słuchano i podziękowano za rozmowę. No cóż można i tak podchodzić do sprawy. Myślicie, że się zraziłem? Nie, zrobiło mi się ich tylko żal....
No ale dość wspominania. Kiedyś szefowie firm tłumaczyli słabe wyniki uderzeniem pioruna w halę fabryczną, pożarami, podwoziami, huraganami, itp. Gdy upowszechniło się ubezpieczanie majątku, niebezpieczeństwa takie zniknęły (przynajmniej w znacznej części). Musi minąć trochę czasu, zanim firmy zaczną traktować ubezpieczenie od ryzyka finansowego, jako cos naturalnego.
Wróćmy do spraw związanych z rynkiem walutowym. Zacznę znowu od rynku międzynarodowego, gdzie euro osiągnęło wczoraj poziom 0,92 dolara. Pod koniec dnia nastąpił spadek notowań waluty europejskiej, ale i tak dzień zakończono w okolicach 0,91. Poziom ten stanowi teraz wsparcie przed dalszymi spadkami. Marsz w górę do poziomu 0,96 wydaje się niezagrożony. Na liście dyskusyjnej pl.biznes.wgpw padają nawet prognozy mówiące o 1,02. Kto wie, kto wie.
U nas kurs całego koszyka systematycznie pnie się w górę. Na skutek wahań na rynku EUR/USD, raz jedna raz druga waluta ma większą dynamikę wzrostu. Możliwa jest jednak korekta, gdyż na wykresie dziennym pojawiła się oznaka formacji spadającej gwiazdy. Ewentualny dalszy wzrost kursu walut, pomimo wystąpienia tej formacji, oznaczałby bardzo słaby rynek. Zresztą nie ma się co dziwić. Zastanawiam się tylko, kiedy wybuchnie prawdziwa panika - taka podobna do tej z początku lipca. Jeśli Rząd, a potem Sejm nie przyjmą propozycji Min Bauca, dotyczących cięć w wydatkach, to w przyszłym roku czeka nas zapaść.... albo ogłoszenie moratorium na spłatę zadłużenia. Oczywiście moratorium takie zostałoby ogłoszone po zaciągnięciu kredytu w wysokości 10 miliardów dolarów ;-)
Fantazja? Może jednak nie....
Na koniec słów kilka o rynku futures walutowym. Niestety w chwili gdy pisałem słowa na temat arbitrażu, rynek obniżył loty na GPW zmniejszając różnicę pomiędzy ceną rynkową a teoretyczną do 4-5 groszy. A jeszcze parę dni temu było tak fantastycznie. Ale ja się nie martwię. Taka okazja jeszcze nie raz się powtórzy. Spójrzmy na wykresy serii Z kontraktów na dolara i euro. Obroty cały czas w okolicach 20-30 sztuk. Poszaleć nie poszalejemy. Ale kilka sztuk można zawsze kupić lub sprzedać. Warto zwrócić uwagę, że liczba otwartych pozycji na FUSDZ1 wynosi ponad 300 sztuk. To oznacza wartość otwartej pozycji w wysokości 6 milionów dolarów, czyli 25 milionów złotych. Wartość depozytów zabezpieczających to ponad 1 milion. A to tylko seria Z na dolarze. Rynek robi się coraz głębszy.
(JM)



























































