Hazard w grach komputerowych. Holandia stawia ultimatum

redaktor Bankier.pl

Holenderski nadzór nad grami losowymi uznał mechanizm lootboksów za hazard. Kilku producentów gier komputerowych ma osiem tygodni na to, żeby pozbyć się takich rozwiązań ze swoich tytułów – ich gry wprost naruszały przepisy prawa holenderskiego – pisze serwis gamesindustry.biz.

- Są zaprojektowane tak, jak zaprojektowane są gry hazardowe. Wywołują uczucie, że już prawie wygrałeś – tak o wspomnianych grach komputerowych wypowiedziała się Marja Appleman, szefowa nadzoru dla holenderskiego serwisu NOS, dodając, że ich konstrukcja może uzależniać. Jeśli ich producenci do 20 czerwca 2018 roku nie zmienią tego, może zostać na nich nałożona kara finansowa.

(Steam)

Możliwy zakaz dystrybucji gier z elementami hazardu

To jednak pewnie byłby mniejszy problem niż drugi scenariusz planowany przez holenderskie Netherlands Gaming Authority. Firmy, które nie dostosują się do wspomnianego upomnienia, będą musiały liczyć się z zakazem sprzedaży problematycznej gry. Sam urząd nie podał do wiadomości o jakie gry konkretnie chodziło, ale portal NOS informował o FIFA18, Dota 2, PlayerUnknown’s Battlegrounds i Rocket Leauge.

Państwowe instytucje zajmujące się regulacją i kontrolą gier hazardowych od pewnego czasu interesują się już mechanizmem lootboksów w grach komputerowych. Cała idea opiera się na kupowaniu przez graczy za realną walutę (lub wirtualną stworzoną w grze, którą nabywa się za realne pieniądze) skrzynki z nagrodami. Gracz nigdy nie wie, co znajdzie się w środku – czy niewiele warty gadżet czy przedmiot dający dużą przewagę nad innymi graczami.

Wcześniej podobne kroki do Holendrów podjęła Bruksela. W listopadzie ubiegłego roku – przy okazji afery związanej z grą Star Wars: Battlefront II, rozpoczęto śledztwo, które miało ustalić czy lootboksy w grach są hazardem. Gamesindustry.biz przytacza także, że Hawaje i Waszyngton już zaproponowały zmiany legislacyjne przeciw takim mechanizmom stosowanym w grach, ale nic jeszcze tym celu nie zrobiono. Australia i Nowa Zelandia natomiast zgodnie stwierdziły, że hazardu w grach się nie doszukały.

Lootboksy w natarciu

Regulacje w tej sprawie postuluje także Juniper Reaserch w swoim badaniu rynku gier. Według ich analiz globalne przychody dla dystrybutorów gier wyniosą 50 mld dolarów w 2022 roku. Na sprzedaży skrzynek z nagrodami już dziś studia zarabiają 30 mld  rocznie.

Według autorów badania stosowanie tych mechanizmów w grach stwarza bardzo duże ryzyko na uzależnienie się od gier hazardowych wśród młodzieży – według badania brytyjskiej komisji ds. gier hazardowych ok. 10 proc. nastolatków (11-16 lat) w Wielkiej Brytanii (czyli ok. 0,5 mln dzieci) korzystało z zakładów bukmacherskich w tzw. hazardzie skórkami (przedmiotami w grze, które zmieniają wygląd postaci i jej wyposażenia). Prawo w Wielkiej Brytanii stanowi, że hazardem nie jest samo kupowanie skrzynek z takimi elementami, które wykorzystuje się w grze, ale już handlowanie nimi za realne pieniądze tak.

Z drugiej strony pojawiają się oszuści, którzy próbują wykorzystać nieświadomość młodych graczy i prowadząc fałszywe strony z zakładami, kradną ich pieniądze.

Mateusz Gawin

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
14 15 karbinadel

Szczęśliwe to kraje, które nie mają innych problemów.

! Odpowiedz
3 14 wojteqq

Nie znam się, to się wypowiem.

! Odpowiedz
0 2 karbinadel odpowiada wojteqq

Być może nie zauważyłeś, ale moja uwaga miała charakter ogólny, nie odniosłem się do meritum. Swoją drogą to dziwne, że Holandia pozwala jarać zioło, a zwalcza nieszkodliwy hazard

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl