REKLAMA
PORTFEL GWIAZD

Greta Garbo - Królowa stulecia

2008-02-12 13:54
publikacja
2008-02-12 13:54
Wystąpiła tylko w 27 filmach, a była zdaniem wielu największą aktorką filmową poprzedniego stulecia. Jak żadna inna potrafiła pokazać przed kamerą cały swój erotyzm, czym zafascynowała świat. Melancholijna samotnica – tak można by powiedzieć o niej w dwóch słowach. Ale też nie stroniła od związków z najznamienitszymi mężczyznami i kobietami epoki. Ostatnie 50 lat jej życia to niezapisana karta.

W Hollywood była nieszczęśliwa od początku do końca. Sukcesy, które zaczęła odnosić działały na nią przygnębiająco. Nie mogła się odnaleźć. W Kalifornii przeprowadzała się aż 11 razy. Jej prawdziwy dom był zawsze w Szwecji.

Już w dzieciństwie Garbo była wyjątkowo tajemnicza, nie lubiła mówić o sobie. Strzegła prywatności swojej rodziny tak skutecznie, że za jej życia nawet zawód ojca pozostał przedmiotem dociekań. Kochała go najbardziej na świecie. On nigdy nie kpił z jej okrągłej postury i niezdarności. Zawsze w nią wierzył. Umarł, kiedy miała 14 lat. Jej dzieciństwo skończyło się. Rodzina była zbyt biedna, by Greta mogła chodzić nadal do szkoły (tej zresztą nie cierpiała). Zaczęła swoją pierwszą pracę – została dziewczyną od namydlania w golarni.

Greta Garbo zawsze miała skłonności do melancholii. Już jako mała dziewczynka wolała być sama. Zawsze chciała być aktorką, tak to sobie zaplanowała. Marzyła o teatrze. Jako siedmiolatka co wieczór zjawiała się na dziedzińcu teatru, by podziwiać aktorów. Oczywiście wszystko to po kryjomu przed rodzicami.
Marzenia zaczęły się spełniać niedługo potem. Alva, siostra Grety, załatwiła jej pracę w PUB-ie (najbardziej ekskluzywny w Sztokholmie sklep z kapeluszami Paula U. Bergströma). Zaraz potem był debiut fotograficzny – Greta stała się modelką. Pozowała w niezwykle nietwarzowych kapeluszach. Zdjęcia znalazły się w katalogu wysyłkowym PUB-u, rozsyłanym po całej Szwecji w pięćdziesięciu tysiącach egzemplarzy. Piętnastoletnia Greta wyglądała jak dwudziestolatka. Jej wcześniejsze zahamowania znikały, gdy stawała przed obiektywem. W tym samym 1921 roku zagrała w swym pierwszym filmie reklamowym „Jak się nie ubierać” w reżyserii Ragnara Ringa. Greta była postacią komiczną filmu – wysoka, niezdarna, ale niezwykle przy tym fotogeniczna i pociągająca. Potem reżyser zaangażował ją do kolejnego filmu „Nasz chleb powszedni” (1922), promującego produkty piekarni ze Stowarzyszenia Konsumentów ze Sztokholmu. W filmie tym zagrała rolę kobiety jedzącej ciastko.

Aktorką znaną i podziwianą stała się pod wpływem silnej osobowości Mauritza Stillera, który jednocześnie ją tworzył i niszczył. W jednej chwili ganił ją za braki warsztatowe, a zaraz potem chwalił jej urodę. W 1923 roku trafiła na zdjęcia próbne do jego filmu „Saga o Göście Berlingu”. Otrzymała rolę hrabiny Elisabeth Dohny. Stiller oddał się bez reszty kreowaniu jej wizerunku. Krańcowo odmienne osobowości od razu zaczęły się przyciągać. Greta poddała się bez sprzeciwu procesowi przeistaczania w kobietę ze snów. Dotychczasowa Gustafson stała się Garbo. Stiller sprawił, że w filmie wyglądała oszałamiająco.



Zaraz potem stała się piękną damą kameliową w „Zatraconej ulicy”. Zagrała cnotliwą dziewczynę posądzaną przez szefa o prostytuowanie się. Po tym obrazie było już wiadomo, że Greta będzie gwiazdą światowego kina. Nikt tak jak ona nie potrafił pokazać swych uczuć poprzez ledwo zauważalne gesty. O wszystkim mówiło tęskne spojrzenie. Hollywoodzkie drzwi stanęły otworem. Louis Mayer, który w owym czasie kierował wytwórnią MGM zdecydował się na nią dosłownie w dziesięć minut.

Dwa pierwsze hollywoodzkie filmy - „Słowik hiszpański” i „Kusicielka”, sprawiły, że zaczęto ją uważać za niezwykle tajemniczą gwiazdę. A sprawiała to jej gra – fabuła przestawała się liczyć, grała wspaniale. W tym okresie zmienił się zupełnie jej wizerunek. Stała się seksowna i wyrafinowana. Mimo wysokiego wzrostu bardzo kobieca. Na ekranie wykreowała typ kobiety wampa i w tym stanowi wzór, którego nie da się choćby dobrze naśladować, jest nie do podrobienia. Niczego nie udającą, namiętną kobietę zagrała w „Symfonii zmysłów”. Rozkochała w sobie bez pamięci swego partnera Johna Gilberta. Garbo całowała go naprawdę, sceny miłosne nie miały dubli. Tych dwoje zakochiwało się w sobie na oczach świata. Po zakończeniu zdjęć do filmu Garbo zamieszkała u Gilberta. John wielokrotnie oświadczał się (także publicznie) swojej ukochanej Grecie. Raz prawdopodobnie powiedziała „tak”. Ślub miał się odbyć 8 września 1926 roku. Tego dnia wczesnym rankiem Gilbert zobaczył Garbo odjeżdżającą spod domu. Na ślubie oczywiście się nie pojawiła. Był to nie tylko największy, ale także chyba najbardziej burzliwy związek. On impulsywny, zakochany chciał zamknąć ją w klatce, ale każda taka próba kończyła się jej ucieczką do Stillera. John upijał się często, a pod wpływem alkoholu stawał się agresywny, podczas którejś z kłótni wymierzył podobno w nią z rewolweru. Garbo takie incydenty przerażały, w końcu zdecydowała się na rozstanie.

Ostatnim niemym filmem, w którym zagrała był „Pocałunek” (1929). Od teraz musiała już nie tylko grać, ale także mówić. A gdyby ten głos okazał się niezadowalający, byłaby stracona dla ekranu. A jednak. W filmie „Anna Christie” (1930) staje w drzwiach baru. Z wyraźnym zmęczeniem osuwa się na krzesło i mówi swoje pierwsze słowa: „Daj mi whisky z piwem imbirowym, tylko nie żałuj, skarbie!”. Wszyscy oszaleli, bo głos miała krystaliczny i ostry zarazem, taki niski i kuszący. A film pobił wszelkie rekordy. W ciągu pierwszego tygodnia zarobił 10 000 dolarów. W 1930 roku Garbo otrzymała dwie nominacje do Oscara, właśnie za „Annę Christie” i „Romans” (drugi film dźwiękowy). Nagrody jednak nie otrzymała.

Najbardziej chyba znanym filmem Garbo są „Ludzie w hotelu”, mimo tego, że pojawia się w nim jedynie w dwóch długich scenach z Johnem Barrymore’em. Była jak ekskluzywne perfumy, które trzeba trzymać w zamknięciu i używać z umiarem. Poruszała się zawsze bardzo powoli. Ruchy jej ciała, twarzy wyrażały spokój i melancholię. Kobieta o doskonałych rysach twarzy i idealnej cerze. Usta miała surowe, oczy przejrzyste, szaroniebieskie i te słynne długie rzęsy. Makijaż, to nie w jej stylu. Co najwyżej obłoczek pudru, szminka do ust i kredka do brwi. Biżuteria nigdy, a fryzjer tylko na planie. I te piękne dłonie – bardzo ekspresyjne, gdy otulała nimi twarz mężczyzny. Czy kochała Johna Gilberta, nigdy się nie dowiemy. Bardzo różnie o nim mówiła. Raz był tylko przyjacielem, innym razem zapewniała o nieśmiertelnej miłości. Nade wszystko jednak pragnęła żyć w pojedynkę. Jak podkreślała ludzie ją denerwowali, nie przepadała za życiem towarzyskim. Ta niechęć zdominowała jej życie. Projektant, który tworzył dla niej stroje skarżył się, że Garbo nie ufa ludziom i narzuca im neurotyczne zasady: w żadnym wypadku nie wolno wspominać wspólnych znajomych (bo to by znaczyło, że się o niej z nimi rozmawia) i nigdy nie wolno jej zmuszać do umawiania się na określony dzień. Z drugiej strony, jeśli chciała się już umówić, osoba zaproszona musiała odwoływać wszystkie wcześniejsze plany.

Temperament Garbo wykluczał zamieszkanie z kimkolwiek. Ciągła obecność kogoś męczyła ją. Z drugiej strony nie potrafiła być sama – koszmarem było dla niej podejmowanie decyzji. Stanowczo wolała, kiedy ktoś robił to za nią. Najlepiej czuła się u boku mężczyzny, który mógłby nią pokierować, dlatego tak dobrze jej było ze Stillerem. Nigdy jej się przy tym nie narzucał, dawał jej poczucie samotności. Był zresztą homoseksualistą, Greta nie pociągała go w sensie fizycznym, łatwo więc przychodziło mu dawanie jej w tym zakresie pełnej swobody.
Życie seksualne Garbo, takie niezależne rozpoczęło się dopiero po śmierci Stillera i jej rozstaniu z Gilbertem. Pociągali ją nie tylko mężczyźni. Już podobno w okresie dojrzewania miała pierwsze kontakty fizyczne z rówieśnicami. Pod koniec lat dwudziestych ujawniła się, a jedną z kobiet najbardziej uwodzonych i uwodzących ją była Lilyan Tashman, popularna aktorka hollywoodzka drugiego planu. Nie była pięknością – wysoka, chuda o męskich rysach twarzy – ale fascynowała Garbo, jeśli to w ogóle możliwe... Była inteligentna i silna, trzeba było się z nią liczyć. Ta znajomość rozluźniła się, gdy w życiu Grety pojawiła się D’Orsay, paryski symbol seksu (tak o niej mówiono, choć nigdy nie była we Francji). Był to związek dość przelotny. Spotkały się kilka razy na kolacji. Fifi nigdy nie została zaproszona przez Garbo do domu, ale dostała numer telefonu i często dzwoniła.
Znacznie poważniejszy był związek Grety z Mercedes de Acosta – to ona wprowadziła Garbo w świat arystokracji i wegetarianizmu. Była kobietą wszechstronną, hiszpańską arystokratką czystej krwi, wychowaną w Ameryce i Francji, poetką i dramatopisarką, zaprzysięgłą lesbijką. Mercedes zakochała się w Garbo i uważała, że połączyło je przeznaczenie. Spędzały ze sobą dużo czasu, ale tylko wtedy, gdy Garbo miała na to ochotę. Gdy zapraszała Mercedes do siebie, ta zawsze się zjawiała zachwycona. Gdy sytuacja się odwracała, gwiazda zwykle nie przychodziła. Lista rzekomych romansów Garbo jest bardzo długa, w większości były one jednak przelotne. Na uwagę zasługuje może jeszcze Maria Dressler, aktorka, która także grała w Annie Christie.

Początkiem końca kariery Graty Garbo był wybuch II wojny światowej. Jeszcze w 1939 roku aktorka zagrała w „Ninoczce”, za którą dostała czwartą i ostatnią nominację do Oscara. Nie otrzymała go jednak, ponieważ był to rok Vivien Leigh. „Przeminęło z wiatrem” olśniło wszystkich. Wojna w Europie wymagała, by w Ameryce powstała lekka komedia. Bogini Garbo miała stać się dziewczyną z sąsiedztwa. Ostatni film „Dwulicowa kobieta” to tania historyjka z nędznym budżetem. Scenariusz też był bardzo słaby, a premiera filmu odbyła się w trzy tygodnie po Pearl Harbor – to nie był na pewno czas na komedię. Recenzje były bardzo niepochlebne. Greta poczuła się upokorzona. Utraciła wiarę w siebie, jej czas dobiegł końca. Z czasem jej powrót na ekran stawał się coraz mniej prawdopodobny.

Okazało się, że los ma dla niej pół wieku wolnego czasu.

tekst: Katarzyna Krzymińska
foto: TCM
Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Kinofan
Dobry solidny materiał...a co to za magazyn? Wie ktoś gdzie go można kupić? Chętnie poczytam?

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki