Ze swej istoty granice wolności w sztuce powinny być wyznaczane przez czynniki artystyczne i estetyczne, nie zaś regulacje prawne.
Artur Żmijewski, jeden z twórców skupionych w nurcie tzw. sztuki krytycznej, znanej z radykalnych i kontrowersyjnych działań artystycznych, przekonywał, iż bunt w sztuce ma granice, które pojawiają się dużo wcześniej, niż te wyznaczone przez kodeks cywilny i karny. Z teoretycznego punktu widzenia, zasada wolności twórczości artystycznej zagwarantowana została przez akt prawny o najwyższej mocy – Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej w art. 73. W praktyce nierzadko zdarza się jednak, iż awangardowych artystów dotykają dotkliwe sankcje w postaci zamykania wystaw, zajęcia czy niszczenia prac, a nawet – jak w przypadku Doroty Nieznalskiej – wszczęcia postępowania karnego.
Przesuwanie granic
Nie ulega wątpliwości, iż dążenia awangardowych twórców do przesuwania granic w sztuce, poprzez przekraczanie zastanych konwencji estetycznych i artystycznych, prowadzą do „konfliktów” nie tylko na polu sztuki, ale także w warstwie społeczno-obyczajowej. Jak pisał bowiem Władysław Tatarkiewicz w Dziejach sześciu pojęć, cechą awangardy jest nie tylko nowość, ale także skrajność. Opisywany „radykalizm” działań artystycznych bywa tak daleki, iż część artystów spotyka się z – zazwyczaj niesłusznym – zarzutem dokonania czynów będących przestępstwem lub wykroczeniem.
Wystarczy wspomnieć o procesie karnym prowadzonym przeciwko Dorocie Nieznalskiej, oskarżonej o obrazę uczuć religijnych w związku z wystawą Pasja prezentowaną w Galerii Wyspa Progress. Podobne kontrowersje pojawiły się także wobec prac Roberta Rumasa z cyklu Termofory, 300 słoików czy Holy Mother, stanowiących specyficzny rodzaj instalacji, składających się z figur religijnych i krzyży zamkniętych w foliowych lub szklanych opakowaniach, napełnionych następnie wodą. Na dodatek część z tych prac, umieszczona w przestrzeni publicznej została „bezkarnie” zniszczona przez przechodniów już w kilkanaście minut po ich ekspozycji. Kontrowersje prawne i etyczne wywołał także projekt Powtórzenie Artura Żmijewskiego, w którym artysta pracował nad „odtworzeniem” słynnego eksperymentu stanfordzkiego Philipa Zimbardo, stanowiącego niejako symulację życia więziennego.

Paragrafy i kontratypy
Rzecz jasna zarzutów etycznych i prawnych wobec działań artystycznych wykraczających poza tradycyjnie pojmowane kategorie sztuki pojawiło się zdecydowanie więcej, zwłaszcza wobec artystów skupionych wokół już wspomnianego nurtu sztuki krytycznej. Wśród najczęstszych prawno-karnych zarzutów wymieniano m.in.: art. 196 k.k. („obraza uczuć religijnych”), art. 202 k.k. („publiczne prezentowanie treści pornograficznych”), art. 217 k.k. („naruszenie nietykalności cielesnej”), art. 157 k.k. („inne uszkodzenie ciała”) czy art. 51 k.k.w. („zakłócanie porządku publicznego”). Z kolei w przypadku street artu najczęściej stawianym zarzutem pozostaje „zniszczenie mienia” stypizowane w art. 288 k.k., często w połączeniu z art. 193 k.k. dotyczącym bezprawnego „wdarcia się na teren prywatny”. Niestety w takich wypadkach często dochodzi do krzywdzącego zrównania bezmyślnych aktów wandalizmu z ulicznymi dziełami sztuki artystów, takich jak Peter Fuss, M-City czy Zbiok.
W pewnych sytuacjach, pomimo iż z formalnego punktu widzenia czyn stanowi przestępstwo, to w świetle prawa nie dochodzi do jego popełnienia. Z okolicznościami wyłączającymi bezprawność – zwanymi w doktrynie prawa „kontratypami” – mamy do czynienia wówczas, gdy na mocy przepisu szczególnego lub ustalonej praktyki działania takie uważane są za zgodne z prawem. Jako przykładowe kontratypy można wymienić obronę konieczną, ryzyko nowatorstwa przy przeprowadzaniu eksperymentów medycznych i technicznych, ryzyko sportowe czy zgodę pokrzywdzonego. W przypadku choćby wspomnianego projektu Powtórzenie, zgoda uczestników na ich „dobrowolne uwięzienie” wyłączyła ewentualną odpowiedzialność karną Artura Żmijewskiego. Podobnie lekkie uszkodzenia ciała lub powierzchowna weń ingerencja – spotykana dość często w działaniach awangardowych artystów – nie spotkają się z sankcją odpowiedzialności karnej, właśnie ze względu na zgodę uczestników takich projektów.
Jednak nie w tym rzecz, aby odnaleźć „jakikolwiek” kontratyp wyłączający ewentualną karną odpowiedzialność artystów. Istotnym jest natomiast odpowiedź na pytanie czy istnieje zupełnie samoistny tzw. „kontratyp sztuki” lub też „działania w ramach sztuki”. Wyłączenie odpowiedzialności karnej na tej podstawie polegałoby na uznaniu, iż wartość działań artystycznych w zakresie kształtowania rozwoju intelektualnego, estetycznego i emocjonalnego społeczeństwa jako odbiorców sztuki, jest większa niż dóbr naruszonych tymi działaniami. Jednocześnie pozwoliłoby to twórcy na realizację konstytucyjnego prawa do wolności wyrażania własnych artystycznych przekonań, poglądów i emocji.
Samoświadomość artystyczna i potrzeby kulturalne
W tym miejscu nieodzownie pojawia się pytanie, według jakich kryteriów należałoby dokonywać oceny pozwalającej zakwalifikować kontrowersyjną twórczość jako uprawnione działanie w ramach kontratypu sztuki lub zwykłe przestępstwo nie zasługujące na szczególną ochronę. Przede wszystkim należałoby się odwołać do kategorii samoświadomości artystycznej i emocjonalno-intelektualnej samego twórcy, opartej jednak ze swej istoty na subiektywnym postrzeganiu. Podobnie kategoria estetyki, wobec braku powszechnie uznanej definicji piękna, pozostaje zbyt ocenna. Zdecydowanie bardziej zobiektywizowanym wyznacznikiem jest „porównywalność” dzieła sztuki w odniesieniu do innych dzieł, przekazujących podobne komunikaty lub używające podobnych środków wyrazu.
Użytecznym, aczkolwiek także zdecydowanie niedookreślonym kryterium, jest konieczność utylitarystycznego zaspokajania potrzeb kulturalnych społeczeństwa. Z pewnością warto się natomiast odwołać do czasu, miejsca oraz okoliczności powstania i prezentacji dzieła. W prawidłowej identyfikacji dzieła, jako chronionego kontratypem sztuki, pomocna może okazać się akceptacja wyrażona poprzez zinstytucjonalizowane formy świata sztuki – takie jak wystawy, przeglądy, konkursy i warsztaty artystyczne. Słabością takiego podejścia jest fakt, iż znaczna część dzieł powstałych jako rezultat nowatorskich i skrajnych działań artystycznych dopiero z czasem zyskuje uznanie czy aprobatę. Nie bez znaczenia jest także to, iż ocena taka będzie w konkretnym przypadku dokonywana przez prawników, nie zaś artystów, kuratorów czy krytyków sztuki.
Niezależnie jednak od trudności definicyjnych, postulat wprowadzenia tzw. „kontratypu sztuki” zasługuje na szczególną uwagę, zwłaszcza w kontekście przywołanego procesu Doroty Nieznalskiej. W przeciwnym razie okazać się może, iż doraźne „sądy nad sztuką” mogą stanowić niebezpieczny czynnik utrudniający rozwój nowatorskich działań artystycznych, zaś zgodzić należy się z Jeanem Dubuffetem, iż jedynym ustrojem korzystnym dla sztuki jest rewolucja w permanencji. Pozostaje obawa o „koniec sztuki” wyrażona prawie wiek temu przez Stanisława Ignacego Witkiewicza twierdzącego, iż w świecie istnieje ograniczona ilość podniet i ich kombinacji, że muszą się więc kiedyś wyczerpać, tym bardziej, że przywykając do nich człowiek reaguje na nie coraz słabiej, aż przestanie całkowicie reagować. Do tego czasu jednak prawo powinno wspierać, a nie przeciwdziałać temu, co w sztuce twórcze, odważne i nowatorskie.
--
Przy opracowaniu artykułu wykorzystano pozycje: Sztuka jako okoliczność wyłączająca bezprawność Justyny Nalewajko i Rafała Kubiaka, Pasja czy obraza uczuć religijnych? Spór wokół art. 196 Kodeksu karnego Jarosława Warylewskiego oraz Dzieje sześciu pojęć Władysława Tatarkiewicza.
Legal Office Piotr Łada
























































