Rynek oczekuje obniżki stóp - teraz RPP musi się do tych oczekiwań dostosować. Na ruch Rady będziemy musieli poczekać, aż spanikowana niskimi odczytami inflacji podejmie decyzję. Cięcie stóp nie zmieni przecież jednak cen ropy ani nie zniesie rosyjskiego embarga - komentuje Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ.


GPW: Dywidendy nadal atrakcyjne, czekamy na RPP
W podobnej sytuacji jest choćby Wielka Brytania: przy znośnym wzroście PKB widzimy pikowanie inflacji właśnie ze względu na spadki cen energii. Ten sztuczny ruch po stronie zmian cen powoduje, że trudno przeciętnemu Kowalskiemu wytłumaczyć dramatyzm sytuacji i konieczność cięć, skoro ceny paliw na stacjach benzynowych czy żywności z tygodnia na tydzień nieco spadają, zamiast rosnąć.
Czynniki zewnętrzne - czyli tania ropa i spadające ceny surowców rolnych - pozwalają postawić pytanie o sensowność obniżek stóp. Nie mamy do czynienia z problemem niedostępności kredytów - wręcz przeciwnie, borykamy się z problemem braku oszczędności. A do oszczędzania bieżące środowisko nie zachęca. To w przyszłości przełoży się na brak środków na kolejne inwestycje, a w przypadku banków - na nowe kredyty. I koło się zamyka.
RPP jest więc między młotem a kowadłem. Część członków jest świadoma, że obniżki stóp nie przyniosą wymiernych efektów, zarazem zapiski po ostatnich głosowaniach i podział nastrojów w Radzie znów wskazują na jedną postać: Elżbietę Chojną-Duch.
Tymczasem na GPW byki przejawiają wigor, jednak to nadal noworoczny optymizm, jak i próba dociągnięcia do 200-sesyjnej średniej. Z obecnych wzrostów nie ma więc co się specjalnie cieszyć. Wzrosty hamuje także brak sił amerykańskich inwestorów do dalszego windowania indeksów. Czekamy więc na 22 stycznia i ogłoszenie luzowania ilościowego przez EBC.




























































