Finax uczy taniego inwestowania na giełdzie

Michał Żuławiński2021-10-25 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-10-25 06:00
Finax uczy taniego inwestowania na giełdzie
Finax uczy taniego inwestowania na giełdzie
fot. studiostoks / / Shutterstock

 „Nie szukaj igły w stogu siana, po prostu kup cały stóg siana” – tak w największym skrócie opisać można filozofię inwestowania pasywnego, która na świecie święci triumfy od lat, a w Polsce dopiero przebija się do zbiorowej świadomości. W awangardzie pasywnej rewolucji w naszej części globu znajduje się słowacki Finax, który już od 2 lat działa na polskim rynku.

 Po trzech dekadach istnienia rynku kapitałowego nad Wisłą inwestowanie nadal nie jest naszym „sportem narodowym”. Tylko po części za fakt ten odpowiada brak dostatecznych środków – aby inwestować nie trzeba przecież dysponować fortuną, choćby 100 złotych miesięcznie to już coś. Najważniejsze to zrobić ten pierwszy krok.

Teoretycznie sprawa jest prosta. Na rynku mamy sporo biur maklerskich, spośród których coraz więcej oferuje możliwość założenia rachunku przez internet. Kilka kliknięć, weryfikacja naszych danych, przelew środków i możemy inwestować. Paleta możliwości jest całkiem spora, jeżeli do instrumentów z GPW doliczyć też ofertę z giełd zagranicznych (wprawdzie wyraźnie droższą jeżeli chodzi o koszty inwestowania, ale tym niemniej istniejącą).

Inwestować możemy w sposób aktywny lub pasywny. Pierwsze podejście oznacza samodzielne konstruowanie naszego portfela z małych klocków (np. akcji pojedynczych spółek), co na ogół wymaga pewnej dozy zaangażowania, wiedzy, poświęconego czasu etc. Alternatywę stanowi inwestowanie w sposób pasywny – w tym wypadku nie staramy się osiągnąć jak największej stopy zwrotu, lecz wystarczy nam odwzorowywanie gotowych portfeli (np. indeksu giełdowego). O pasywnym inwestowaniu w Bankier.pl pisaliśmy nie raz i nie dwa, chętnym polecamy artykuły:

Inwestowanie w sposób pasywny na ogół zabiera mniej czasu, aniżeli inwestowanie aktywne, ale nadal wymaga naszej uwagi. Po pierwsze, musimy wiedzieć, co kupujemy – nawet jeżeli skupimy się tylko na funduszach ETF (a więc nieco większych „klockach”, z których komponujemy nasz portfel), to w skali świata oferta jest liczona w tysiącach (choć na GPW jest ich mniej niż 10). Po drugie, samodzielnie musimy pilnować, aby systematycznie dokładać i inwestować kolejne środki. Po trzecie, również sami musimy pilnować, aby proporcje między poszczególnymi składnikami portfela były odpowiednio zachowane – to szczególnie ważne, gdy inwestujemy długoterminowo.

Wszystkie te działania raczej nie stanowią trudności dla kogoś, kto ma jakiekolwiek doświadczenie z inwestowaniem aktywnym. Faktem jest jednak, że dla niektórych osób ich podjęcie (założenie rachunku maklerskiego, wybór aktywów itp.) stanowi barierę trudną lub wręcz niemożliwą do przeskoczenia. Osoby te nie są na straconej pozycji – mogą skorzystać z automatycznych rozwiązań oferowanych przez robodoradców.

Filozofia przyświecająca robodoradcom jest inna: ma być tanio (o opłatach w dalszej części artykułu), prosto i dla każdego, bez względu na grubość portfela. W sierpniu opisywaliśmy ofertę inwestycyjną wchodzącego do Polski Aion Banku, dziś skupimy się na pionierze robodoradztwa na polskim rynku, którym bez wątpienia jest Finax.

Prosto i ze Słowacji

Ojcami-założycielami powstałego w 2017 r. Finaxa byli Juraj Hrbatý i Radoslav Kasík. To pierwsze nazwisko fanom tenisa słusznie kojarzyć może się z osobą Dominika Hrbatego, słowackiego tenisisty, a prywatnie brata Juraja. Od niedawna za Finaxem stoi nie tylko sportowa sława brata jednego z założycieli. Kilka tygodni temu w pomysł debla Hrbaty-Kasík 1,5 mln euro zainwestował niedawno Ivan Chrenko – najbogatszy Słowak, większościowy udziałowiec w HB Reavis, firmie budującej Varso Tower w Warszawie, najwyższy biurowiec w UE. 

- Juraja i Radoslava połączyło przede wszystkim niezadowolenie ze słowackiego sektora finansowego, w którym brakowało produktów finansowych, które przynosiłyby ponadprzeciętne zyski, a klient stałby na pierwszym miejscu – czytamy na stronie Finaxa. Jak widać, po obu stronach Tatr odczucia względem sektora finansowego były podobne.

Juraj Hrbatý (założyciel Finaxa) i Przemysław Barankiewicz (country manager Finaxa w Polsce) (finax.eu)

Odpowiedzią na tak postawione wyzwanie było opracowanie narzędzia umożliwiającego przystępne i niskokosztowe inwestowanie w globalne fundusze ETF. O szczegółach procesu inwestycyjnego Finaxa przeczytasz w dalszej części artykułu.

Po czterech latach działalności, Finax obecny jest nie tylko na rynku krajowym, ale także w Czechach, na Węgrzech oraz od dwóch lat również w Polsce. Z usług firmy korzysta ponad 27 000 klientów (w tym 7000 w Polsce) którzy zgromadzili ponad 200 mln euro aktywów (w tym blisko 200 mln zł w naszym kraju – kwota ta ciągle rośnie, rok temu było to 10 mln zł, zaś w maju tego roku już 100 mln zł). Działalność firmy nadzoruje Narodowy Bank Słowacji (jego licencja pozwala działać w innych krajach UE), zaś majątek klientów chroniony jest gwarancjami depozytów do 50 000 euro. To więcej niż w Polsce, gdzie system rekompensat KDPW wyznacza górny limit na poziomie 20 100 euro.

Finax nie posiada fizycznych oddziałów, więc przygodę z nim należy zacząć na stronie internetowej lub w aplikacji. Pierwszym krokiem po rejestracji jest zbadanie naszego profilu i potrzeb: zostaniemy zapytani o nasze doświadczenia związane z inwestowaniem, stosunek do ryzyka, cel i horyzont inwestycyjny, ile chcemy i jak często chcemy inwestować etc. Informacje te nie odbiegają od tych, których musielibyśmy udzielić „żywemu” doradcy finansowemu. Po tej krótkiej weryfikacji, możemy przelać środki i rozpocząć inwestowanie. Cały proces trwa zaledwie kwadrans. To potężna zmiana względem wcale nie tak odległych czasów, gdy aby rozpocząć inwestowanie należało osobiście pójść do oddziału banku czy biura maklerskiego lub czekać na kuriera, który zawiezie naszą umowę do centrali.

Co ciekawe, jak poinformował nas Finax, aż 75 proc. polskich klientów zaczęło inwestowanie od wpłacenia 100 zł, czyli minimalnej kwoty. Obecnie średni portfel to blisko 30 000 zł, zaś mediana to ok. 7000 zł. Warto dodać, że 17 proc. klientów Finax stanowią kobiety – to odsetek wyższy niż w przypadku ogółu polskich inwestorów indywidualnych (8 proc. kobiet wg ostatniego Ogólnopolskiego Badania Inwestorów). Z danych udostępnionych przez robodoradcę wynika, że średni udział akcji w portfelach klientek wynosi 67 proc., zaś w przypadku klientów jest to 71 proc. Równocześnie wysokich zysków oczekuje jedynie 41 proc. kobiet i aż 53,4 proc. mężczyzn inwestujących z Finaxem.

Jedenaście koszyków

W zależności od tego, jaki profil inwestowanie wybierzemy (na bazie sugestii robodoradcy opartych o wspomniany kwestionariusz lub według własnych preferencji), Finax przydzieli nas do jednego z jedenastu „koszyków” zbudowanych w oparciu o odpowiedni rozkład środków między fundusze inwestujące w akcje i obligacje.

Osobom młodym oraz z większą tolerancją ryzyka polecone zostaną proporcje zawierające więcej akcji (w skrajnym wariancie 100% akcji i 0%) obligacji; analogicznie bardziej „konserwatywni” inwestorzy znajdą w swoim portfelu większy udział instrumentów opartych o obligacje. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by w ramach jednego rachunku otworzyć wiele kont (nawet 99) realizujących odmienne strategie.

Finax inwestuje jedynie w dostępne na niemieckiej giełdzie Xetra duże fundusze ETF oferowane przez firmy takie, jak Deutsche Bank, BlackRock, StateStreet czy UBS. W ofercie jest obecnie dziesięć instrumentów, z których komponowane są portfele klientów.

  1. Amerykańskie akcje dużych firm (S&P 500)
  2. Amerykańskie akcje średnich firm (S&P 400)
  3. Amerykański akcje małych firm (Russell 2000)
  4. Europejskie duże i średnie firmy (Euro Stoxx 600)
  5. Europejskie małe firmy (MSCI Europe Small Cap)
  6. Fundusze akcji firm z krajów wschodzących (MSCI EM)
  7. Globalne obligacje rządowe (Citi World Government Bond Developed Markets)
  8. Europejskie obligacje korporacyjne (Bloomberg Barclays Euro Corporate Bond)
  9. Europejskie obligacje wysokodochodowe (iBoxx EUR Liquid High Yield)
  10. Obligacje rządowe rynków wschodzących (Bloomberg Barclays Emerging Markets Sovereign)

Jak widać, Finax oferuje pokrycie niemal wszystkich giełd - brak tu ekspozycji np. na rynek japoński czy australijski, jednak firma zapewnia, że wybranych przez nią 10 ETF-ów zapewnia dostęp do 70 proc. globalnego rynku akcji i obligacji (brak tu natomiast np. złota czy kryptowalut). Polskie aktywa stanowią drobny ułamek tych funduszy, co sprawia, że oferta słowackiej firmy to także sposób na geograficzną dywersyfikację, o której potrzebie kilka miesięcy temu pisał Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl w artykule „Dywersyfikacja geograficzna? Dlaczego warto”. Jednocześnie trzeba uczciwie przyznać, że Finax nie nadaje się do inwestowania krótkoterminowego, spekulacji czy daytradingu – transakcji w imieniu klientów dokonuje jedynie raz na tydzień (najczęściej we wtorki).

Ważna uwaga – jak przystało na firmę ze Słowacji, inwestycje Finaxa denominowane są w euro. Z kolei wycena niektórych funduszy notowanych na niemieckiej giełdzie w euro (np. na akcje amerykańskie) zależy od wartości akcji spółek z Wall Street (wyrażonych w dolarach) oraz kursu euro do dolara. Do dywersyfikacji geograficznej dodać można więc także dywersyfikację walutową.

Siłą rzeczy, większość polskich klientów prowadzi wszelkie osobiste kalkulacje w polskich złotych, więc warto pamiętać o ryzyku kursowym związanym z inwestowaniem w obcej walucie. W telegraficznym skrócie: jeżeli złoty się umocni, to wartość naszych inwestycji w walucie zagranicznej spadnie, jeżeli polska waluta się osłabi, to wartość naszych inwestycji wzrośnie. Finax szeroko opisuje tę kwestię na swojej stronie internetowej, przypominając, iż historia złotego pokazuje, że gdy na światowych rynkach robi się nerwowo, to złoty traci na wartości; w takim scenariuszu inwestowanie w walucie obcej amortyzuje nam giełdową przecenę.

Polscy klienci wpłaty środków dokonać mogą nie tylko w euro, lecz również w złotych, a przewalutowanie dokonane zostanie po kursie EUR/PLN bardzo (+/- 0,005 zł) zbliżonym do rynkowego. Konto do wpłat dla polskich klientów prowadzi mBank, więc odpadają opłaty za przelew zagraniczny.

Reszta oferty Finaxa jest już w pełni biało-czerwona. Z obsługą rozmawiać można po polsku, wszystkie treści (strona, dokumenty itp.) również są dostępne w naszym języku. Co istotne, w przeciwieństwie do wielu innych zagranicznych podmiotów umożliwiających inwestowanie, Finax udostępnia swoim klientom gotową deklarację podatkową umożliwiającą rozliczenie się z fiskusem z tytułu „podatku Belki”.

Na czele polskiego zespołu stoi Przemysław Barankiewicz, w przeszłości przez wiele lat dziennikarz „Pulsu Biznesu” oraz redaktor naczelny Bankier.pl w latach 2016-2019. W promocję Finaxa włączył się także bloger finansowy Michał Szafrański.

Ile to wszystko kosztuje?

Tanie inwestowanie rzecz jasna też kosztuje. W przypadku Finaxa standardowo mowa o 1,2 proc. wartości naszej inwestycji rocznie (1 proc. + słowacki VAT). To mniej niż w przypadku większości tradycyjnych funduszy inwestycyjnych (teoretycznie maksymalnie 2,5 proc., jednak na całość kosztów często wpływa też tzw. „premia za sukces” ). Na pierwszy rzut oka różnica może wydawać się niewielka, jednak „magia procentu składanego” sprawia, że w długim horyzoncie wysokość opłat może istotnie obniżyć wartość inwestycji.

Robodoradcy inwestujący w fundusze ETF nie są oczywiście jedynym sposobem na to, by inwestycyjny laik mógł pomnażać swoje pieniądze bez konieczności zarządzania nimi. Na polskim rynku funkcjonuje szeroka oferta „tradycyjnych” funduszy inwestycyjnych, które również przejmą od nas ten ciężar. Szkopuł jednak w tym, że: a)  za aktywne zarządzanie naszymi pieniędzmi trzeba zapłacić (w Polskich realiach całkiem sporo); b) nie mamy żadnej gwarancji, że zarządzającym uda się „pokonać rynek” czyli osiągnąć stopę zwrotu wyższą od wyznaczanej przez dany indeks giełdowy lub inny benchmark (tzn. punkt odniesienia).

Teoretycznie inwestowanie z Finaxem może być droższe niż samodzielne inwestowanie bezpośrednio w ETF-y. W obu wypadkach ponosimy opłaty pobierane przez same ETF-y (są automatycznie uwzględniane w wycenie ETF), a na dodatek Finax pobiera wspomniane 1,2 proc. Inwestowanie za pośrednictwem tradycyjnego domu maklerskiego też jednak kosztuje, co szczególnie widać przy niższych kwotach – zakładając, że chcielibyśmy co miesiąc kupować ETF-y z zagranicznych giełd (oferta polska jest bardzo skromna), każdorazowo musielibyśmy się liczyć z prowizją sięgającą minimum od 5 euro w górę.

Koszty inwestowania z Finaxem spadają jednak, jeżeli uwzględnimy automatyczne „rebalansowanie” naszego portfela – czyli dbanie, by co jakiś czas przywrócić strukturę instrumentów opartych o akcje i obligacje do należytego stanu. Chodzi o to, by poziom ryzyka (związanego z odpowiednią proporcją akcji czy obligacji) był przystający do preferencji inwestora – gdy zakładamy, że w akcjach chcemy mieć 80 proc., a w obligacjach 20 proc., to w przypadku wzrostu cen akcji i spadku cen obligacji nasza struktura może przekształcić się np. w 90 proc. akcji i 10 proc. obligacji, co odbiega od pierwotnych założeń.

Co więcej, Finax chwali się, że pomyślnie przeszła zewnętrzny audyt blogerów Michała Szafrańskiego i Jacka Lemparta, którzy wyliczyli, że dla portfeli z dominującym udziałem akcji, ten rebalancing to historycznie średnio 0,45 punktu procentowego dodanego do wyniku rocznie. Jednocześnie rebalancing wiąże się ze sprzedażą części portfela, co powoduje obowiązek rozliczenia z urzędem skarbowym – potrzebne do tego dokumenty dostarczy sam Finax.

Rozszerzając kalkulację kosztów o czynniki pozafinansowe, przede wszystkim należy wziąć pod uwagę oszczędność czasu. Filozofia stojąca za Finaxem mówi „zajmij się tym w czym jesteś dobry – np. swoją pracą – a inwestowanie zostaw nam”. Wychodząc z założenia, że jakiekolwiek inwestowanie – w tym to automatyczne, oparte o jasne zasady – jest o wiele lepsze niż brak inwestowania, otrzymujemy produkt idealnie skrojony dla osób, które chciałyby coś zrobić ze swoimi pieniędzmi, a niekoniecznie mają wiedzę i czas, by się za to zabrać.

W standardowym cenniki Finaxa znajdziemy jeszcze informację o wynoszącej 1,2 proc. opłacie za zaksięgowanie wpłaty mniejszej niż 1000 euro (w przypadku kwot większych żadnych opłat nie ma).

Janosik inwestowania

Na rynku finansowym nie ma cudownych rozwiązań, w które wystarczy wrzucić pieniądze, by już po kilku latach liczyć zyski w tysiącach procent. Historia globalnych giełd pokazuje jednak, że w długim terminie systematyczne inwestowanie nawet niewielkich kwot potrafi przynieść niemałe owoce. To szczególnie istotne w kontekście potencjalnych poważnych problemów systemu emerytalnego czy całkiem aktualnych zawirowań związanych z niskimi stopami procentowymi i wysoką inflacją. Osoby, które wcześniej aktywnie inwestowały, wiedzą, co robić. Robodoradcy, tacy jak Finax, otwierają świat inwestowania przed tymi, którzy inwestować sami nie chcą, z braku czasu, wiedzy lub doświadczenia.

- Na naszym rynku od lat narzekamy na to, że Polacy nie inwestują. Powodów jest wiele, ale lokalne instytucje często robią niewiele, by ten stan rzeczy zmienić. Do dziś słychać na przykład głosy, że ETF-y to wyłącznie zagrożenie, a nie szansa dla branży. Dlatego z chęcią przyłączyłem się do pasywnej rewolucji, która nadeszła do nas od znacznie mniejszego sąsiada. Stawiamy na edukację Kowalskiego, ale dbając nie tylko o to, by z nami inwestował, ale przede wszystkim, by miał co inwestować. Dlatego wkrótce ruszy nasza aplikacja do zarządzania finansami osobistymi – komentuje Przemysław Barankiewicz, country manager Finaxa w Polsce.

Obrosły legendą słowacki Janosik zasłynął tym, że "odbierał bogatym i dawał biednym". Słowacki Finax nikomu nic nie odbiera (chyba, że mowa o klientach innych instytucji), natomiast - za pewną opłatą - daje możliwość niemal natychmiastowego i taniego inwestowania na globalnych rynkach. Przed epoką ETF-ów i pasywnego inwestowania, z takiej możliwości korzystać mogli tylko majętni klienci firm inwestycyjnych. Stan ten porównać można np. do podróży samolotem, które kiedyś były domeną wąskiego grona uprzywilejowanych, a po "rewolucji" dokonanej przez tanie linie lotnicze stały się dostępne niemal dla każdego.

- Drobny inwestor powinien skupić się na tym, by więcej zarabiać i oszczędzać. Na inwestowanie nie powinien marnować czasu i lepiej będzie, jak zostawi je robodoradcom. To tańsze, pozbawione emocji, bardziej etyczne i daje lepsze stopy zwrotu, bo w długim terminie nie da się pokonać rynku – komentuje Barankiewicz, country manager Finaxa w Polsce.

Źródło:Materiał we współpracy
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (49)

dodaj komentarz
diegosimeone1984
Kolejna faza naganiania trwa, ludzie nie dajcie się naciągać. Na funduszach, ETF i tego typu mutacjach zarabia tylko zarządzający i pośrednik, tym bardziej na górce na akcjach która już ma powoli miejsce.
Lepiej samemu kupić akcje wig40 czy wig80, co lepszych spółek z niskim wskaźnikami C/Z i C/WK plus dywidenda i
Kolejna faza naganiania trwa, ludzie nie dajcie się naciągać. Na funduszach, ETF i tego typu mutacjach zarabia tylko zarządzający i pośrednik, tym bardziej na górce na akcjach która już ma powoli miejsce.
Lepiej samemu kupić akcje wig40 czy wig80, co lepszych spółek z niskim wskaźnikami C/Z i C/WK plus dywidenda i zapłacicie prowizję tylko przy kupnie i sprzedaży akcji, zazwyczaj 0,3% i to jest tyle opłat, możecie te akcje trzymać nawet 20 lat i nie zapłacicie nic dodatkowo. W funduszach natomiast będziecie płacić co roku 1,2% do 6% tylko dlatego że oni zarządzają Waszymi pieniędzmi bez żadnej odpowiedzialności! To jest chory, złodziejski układ który na zachodzie Europy jest piętnowany poprzez ustalanie maksymalnych prowizji które wynoszą do 1% co i tak jest bardzo niekorzystne.
hfjdj
Co? 1.2% rocznie dawać za co? Upadli na głowe.
demeryt_69
Ciekawe ilu takich gości jak ten. 'góral' Barankewitz płaci za lans w Bankierze :)
po_co
Po ostatnim zachwalaniu Amber Gold na Bankierze nie pozostało ani śladu, a też miało być miło i cudownie.
Wszystkie artykuły związane z reklamami AG zniknęły, ale zachowały się w Internecie. Wstyd, a ludzie po dekadzie znowu dają się nabierać na te same mechanizmy "wpłać nam 100 zł, a my Ci oferujemy górę
Po ostatnim zachwalaniu Amber Gold na Bankierze nie pozostało ani śladu, a też miało być miło i cudownie.
Wszystkie artykuły związane z reklamami AG zniknęły, ale zachowały się w Internecie. Wstyd, a ludzie po dekadzie znowu dają się nabierać na te same mechanizmy "wpłać nam 100 zł, a my Ci oferujemy górę złota".
demeryt_69 odpowiada po_co
Wałek AG był rozgrywany na wysokich szczeblach. Po wycieku do mediów, że Rudy i Gajowy byli na bieżąco o wszystkim informowani przez ABW, jej szef Bondaryk natychmiast został przez Rudego zdymisjonowany!

https://wiadomosci.wp.pl/tajna-notatka-b-szefa-abw-ws-amber-gold-do-tuska-bondaryk-pisal-o-piramidzie-finansowej-
Wałek AG był rozgrywany na wysokich szczeblach. Po wycieku do mediów, że Rudy i Gajowy byli na bieżąco o wszystkim informowani przez ABW, jej szef Bondaryk natychmiast został przez Rudego zdymisjonowany!

https://wiadomosci.wp.pl/tajna-notatka-b-szefa-abw-ws-amber-gold-do-tuska-bondaryk-pisal-o-piramidzie-finansowej-6139960948349057a

demeryt_69 odpowiada po_co
Nikt nawet średnio-inteligentny nie uwierzy, że ktoś taki jak Stefański vel. Plichta stał za stworzeniem tej piramidy.

https://innpoland.pl/149123,czym-byly-linie-olt-express-schemat-wyprowadzania-pieniedzy-amber-gold

specjalnie_zarejstrowany1 odpowiada po_co
to daj linka bo ja sobie nie przypominam reklam amber gold na bankierze
bhaha
hej chłopy nie obrażać Janosika !
łon zabierał bogatym i dawał biednym
tu jest zupełnie na łopak!
bankierkomentuje
pan P Barankiewicz kiedys naganial na Bankiera a teraz na Finaxa ale ze redaktorzy z Bankiera to jego koledzy to artykuly z takim TEPYM NAGANIACTWEM pojawiaja sie non-stop bo oczywiscie im wiecej nagoni sie ulicy tym pan Przemek wieksza zgarnie premie.

Finax - tani ??? Wow trzeba miec duzo tupetu zeby wciskac taki kit.
1.
pan P Barankiewicz kiedys naganial na Bankiera a teraz na Finaxa ale ze redaktorzy z Bankiera to jego koledzy to artykuly z takim TEPYM NAGANIACTWEM pojawiaja sie non-stop bo oczywiscie im wiecej nagoni sie ulicy tym pan Przemek wieksza zgarnie premie.

Finax - tani ??? Wow trzeba miec duzo tupetu zeby wciskac taki kit.
1.2% oplaty to chyba nawet TFI nie biora, trzeba by sprawdzic ale mysle ze znalazby cos tanszego.

inPZU juz jest duzo tansze mimo ze nie ma ETFow na 70% akcji na caly swiat ale nie ma to roznicy czy ktos bedzie zarabial w PL czy na swiecie, wazne zeby zarabial i placil niskie prowizje.

Sugeruje co innego: wybranie 12 spolek ze wszystkich Wigow po 4 z kazdego i 12stu z New Connect a nastepnie zainwestowanie w kazda spolke np. po 1 tys zl w tym samym czasie kiedy wszystkie portale beda trabic ze bessa itd. Zostawic to na kolejne 5 czy 10 lat i gwarantuje ze nawet jezeli jakas spolka zbanczy z New Connect to wasza stopa zwrotu bedzie o min 30% lepsza od tej z Finaxa.


Takie opisy to jawna kpina z klienta i plucie mu w twarz:
"Tanie inwestowanie rzecz jasna też kosztuje. W przypadku Finaxa standardowo mowa o 1,2 proc. wartości naszej inwestycji rocznie (1 proc. + słowacki VAT). To mniej niż w przypadku większości tradycyjnych funduszy inwestycyjnych (teoretycznie maksymalnie 2,5 proc., jednak na całość kosztów często wpływa też tzw. „premia za sukces” ). Na pierwszy rzut oka różnica może wydawać się niewielka, jednak „magia procentu składanego” sprawia, że w długim horyzoncie wysokość opłat może istotnie obniżyć wartość inwestycji."
sel
Na co komu kilku pośredników w i tak niepewne inwestycje papierowe? gdy w każdej chwili cała światowa piramida papierowa może runąć i nigdy się nie pozbierać?

Powiązane: W co warto teraz zainwestować?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki