Zmiany są fasadowe. Żadne z zaproponowanych rozwiązań nie będzie w stanie rozwiązać prawdziwych problemów, bo są one strukturalne. Europa straciła konkurencyjność i jest umierającym kontynentem, spętanym przez rozrośniętą biurokrację.
Ani kolejny traktat, ani kolejny fundusz, ani nawet doraźna pomoc z zewnątrz, której już nikt oferować nie chce, nie sprawi, że gospodarki produkować będą więcej i lepiej, bo utknęliśmy w marazmie z którego nikt na salonach nie znajdzie wyjścia.
Podczas gdy przez ostatnie dziesięciolecia zajęci byliśmy równaniem statusu kobiet i mężczyzn, ratowaniem rzadkich gatunków owadów, wspieraniem lokalnego folkloru i pompowaniem pieniędzy w absurdalne projekty, tylko dlatego że jakiś urzędnik uznał je za innowacyjne, państwa azjatyckie dokonały skoku cywilizacyjnego.
Bogactwo bierze się z pracy, a niechęć do niej jest przyczyną kłopotów państw europejskich. Niska efektywność, ogromne roszczenia socjalne, mnóstwo niepotrzebnych stanowisk i regulacji, ujemny przyrost naturalny oraz przerośnięty sektor publiczny – to są prawdziwe problemy Europy.
Prędzej czy później kredyt zaufania, którego przy każdorazowej aukcji obligacji udzielają rynki finansowe, skończy się i okaże się, że od dawna wszyscy jesteśmy bankrutami.
Jarosław Ryba
Analityk Bankier.pl

























































