REKLAMA

Ekonomiczne konsekwencje bonu turystycznego

Krzysztof Kolany2020-07-30 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2020-07-30 06:00
fot. Piotr Mecik / FORUM

Lada moment będzie można skorzystać z bonu turystycznego. Warto jednak mieć świadomość, że bon ten będzie miał długofalowe skutki nie tylko dla branży turystycznej.

Ustawa o Polskim Bonie Turystycznym została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę 17 lipca. Z bonu będzie można skorzystać od 1 sierpnia do końca marca 2022 roku. Zapłacimy nim za „usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne realizowane przez przedsiębiorcę turystycznego lub organizację pożytku publicznego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”. Wartość nominalna bonu wynosi 500 złotych. Przysługuje on na każde dziecko, na które wypłacane jest zasiłek w ramach programu „Rodzina 500+”.

Sam bon ma charakter niematerialny. Będzie to cyfrowe świadczenie udzielane przez ZUS, z którego rozliczać będą się mogli przedsiębiorcy turystyczni lub organizacje pożytku publicznego, które zarejestrują się w Polskiej Organizacji Turystycznej. Bon otrzymają rodzice, którzy zarejestrują się w systemie PUE ZUS. Od 25 lipca trwa rejestracja firm, w których będzie można zapłacić bonem. Prezes POT szacował, że w bazie może znaleźć się ponad 100 tysięcy podmiotów uprawnionych do realizacji bonu. Według rządowych szacunków program obejmie ponad 6 milionów dzieci i będzie kosztował podatników 3,5 mld złotych.

Rząd mówi: przepraszam

W oficjalnych wystąpieniach prezydent i przedstawiciele rządu mówili z jednej strony o wsparciu dla branży turystycznej, a z drugiej o pomocy dla rodzin. Jest to zatem jednocześnie jedna z obietnic tegorocznej kampanii prezydenckiej, a z drugiej dotacja dla właścicieli hoteli i firm organizujących wypoczynek w formie obozów czy kolonii. To właśnie znaczny stopień „poszkodowania” branży turystycznej był głównym wytłumaczeniem specjalnego wsparcia akurat tej grupy przedsiębiorców. Jakoś jednak nie za bardzo przypominano, że owo poszkodowanie branży turystycznej było w znacznej mierze efektem działań rządu Mateusza Morawieckiego.

Problem z takimi dwufunkcyjnymi pomysłami jest taki, że nie do końca wiadomo, komu faktycznie mają one służyć. Jeśli głównym celem miało być wsparcie branży turystycznej w sezonie 2020, to pomysł jest mocno spóźniony. Raz, że program rusza dopiero 1 sierpnia, zasadniczo już po głównej części sezonu wakacyjnego. Hotelarze i tour operatorzy przeżyli zapaść przede wszystkim w kwietniu, gdy rząd z dnia na dzień zabronił im prowadzenia działalności i zarabiania pieniędzy. Dwa, anegdotyczne doniesienia o tłumach nad polskim wybrzeżem Bałtyku, w Tatrach, Karkonoszach czy na Mazurach sugerują, że branża turystyczna nie potrzebuje wsparcia, bo radzi sobie całkiem nieźle. Zwłaszcza gdy się spojrzy na ceny, w wielu przypadkach znacznie wyższe niż w ostatnich latach.

Dodajmy zarazem, że turystyczny boom jest selektywny. Obłożone są kwatery prywatne, domki letniskowe, campingi czy gospodarstwa agroturystyczne. Kto miał jechać z dziećmi do Turcji czy Egiptu, ten raczej pozostał w Polsce. Równocześnie pustkami świecą drogie hotele w dużych miastach nastawione na obsługę turystów zagranicznych lub klientów biznesowych. Rozpruta siatka lotów i ogólna niepewność co do „antywirusowych” zakazów sprawiły, że ten segment turystyki wciąż jest odległy od formy sprzed roku. Ale jemu bon turystyczny raczej nie pomoże.

Na dodatkowe pieniądze liczyć mogą natomiast organizatorzy wycieczek, obozów czy kolonii, jeśli tylko organizowane są one w Polsce. Być może jest to próba zrekompensowania tym przedsiębiorcom strat, jakie ponieśli z tytułu nieprzemyślanych wypowiedzi ministra zdrowia. Pamiętamy, jak w kwietniu minister Szumowski straszył nas, że o „wakacjach, jaki kiedyś, trudno nam myśleć”. Po takiej wypowiedzi posypały się rezygnacje z wakacyjnych wyjazdów. Wiele obozów czy kolonii zostało odwołanych z powodu niemożności bądź nieopłacalności spełnienia wyśrubowanych norm sanitarnych.

Państwowy bon w rynkowych warunkach

Starsze pokolenia zapewne przypomniały sobie Fundusz Wczasów Pracowniczych lub bony towarowe, bardzo popularne w schyłkowym okresie funkcjonowania PRL. Jednak przez ostatnie 30 lat sektor  turystyczny w Polsce został praktycznie w całości sprywatyzowany. I miał się świetnie! W ostatnich latach przeżywaliśmy wręcz boom turystyczny. Rosła liczba miejsc noclegowych – i to zarówno w drogich hotelach jak i w domkach lub kwaterach prywatnych, agroturystyce czy poprzez wynajem na platformach społecznościowych. Szybko rosła liczba turystów zza granicy. Wzrost wynagrodzeń i transferów socjalnych sprawił, że coraz Polaków mogło sobie pozwolić na urlop.

To wszystko zostało zerwane w marcu i kwietniu 2020 roku kompletnie absurdalnym lockdownem. Teraz „kapitan Państwo” zorientował się, jak gruby błąd popełnił i usiłuje go naprawić. Jedną z takich inicjatyw jest właśnie bon turystyczny. To tak naprawdę wielki eksperyment ekonomiczny. Przez najbliższe miesiące będziemy świadkami zderzenia państwowego bonu z siłami rynkowymi. Efekty mogą być zadziwiające i nieprzewidywalne. Ale pewne rzeczy przewidzieć jest dość łatwo.

Po pierwsze, usługi turystyczne w Polsce otrzymają nierynkowe wsparcie względem podobnej usługi świadczonej za granicą. To zapewne zwiększy popyt na wypoczynek w kraju przy sztywnej podaży miejsc noclegowych (których obłożenie jest obecnie wysokie). Można zatem spodziewać się wzrostu cen turystyki krajowej. Więcej zapłacimy za noclegi, kolonie czy obozy. I nie będzie to winą „chciwych kapitalistów”, tylko efektem prawa popytu i podaży.

Po drugie, na wyjazd do hotelu czy wysłanie dziecka na kolonię zdecydują się ludzie, którzy takiego przedsięwzięcia wcześniej w ogóle nie planowali. Wielu pomyśl tak: „jak nie wykorzystam bonu, to pieniądze przepadną”. To jeszcze bardziej nakręci popyt i wywrze presję na wzrost cen.

Po trzecie, istotnych efektów bonu turystycznego raczej nie odczujemy w 2020 roku. To wynika z kalendarza. Ludzie z dziećmi (zwłaszcza z tymi w wieku szkolnym i przedszkolnym) jeżdżą na urlopy zwykle w czasie letnich wakacji. A te powoli zmierzają do końca. Głównym miesiącem urlopowym w polskich warunkach jest lipiec. Poza tym wiele osób już dawno zarezerwowało terminy i wprowadzenie bonu nie wpłynie na ich decyzje w tym zakresie. Potem dzieci idą do szkoły (tj. jeśli pójdą) i prawdopodobnie dopiero w przyszłoroczne ferie zimowe zacznie się „kasowanie” bonów. Zatem efekty bonu turystycznego w największej mierze pojawią się w 2021 roku, gdy wszelkie covidowe restrykcje mogą już być historią, a gospodarka wedle wszelkich prognoz wróci do normalnego funkcjonowania.

Po czwarte, ustawodawca chyba nie docenił kreatywności Polaków. Owszem w ustawie znajduje się zapis, że usługi turystyczne i hotelarskie mają być realizowane na rzecz dziecka, na które przyznano bon. Ale kto to będzie weryfikował? Czy trzeba będzie okazać dziecko przy meldowaniu się w hotelu? A nawet jeśli, to jaki interes w takiej kontroli będzie miał przedsiębiorca?

Bonu turystycznego teoretycznie nie można wymienić na gotówkę ani go sprzedać. Teoretycznie, bo przecież zawsze znajdzie się sposób, aby sprzedać kod obsługi płatności komuś innemu. Nie twierdzę, że takie przypadki będą masowe. Ale jestem przekonany, że nie zabraknie sytuacji, gdy bon zostanie wykorzystany w sposób, który nie był intencją ustawodawcy. Tak samo jak to ma teraz miejsce w przypadku funkcjonowania opieki socjalnej.

Po piąte warto odnotować, że władza testuje nowy sposób rozdzielania „socjalu”. Podobnie jak 500+ trafia on tylko do rodziców niepełnoletnich latorośli, z pełną premedytacją pomijając osoby bezdzietne i starsze (ale te ostatnie mają 13. czy 14. emeryturę na wzór upadającego górnictwa węglowego). Lecz o ile program „Rodzina 500+” pozostawia beneficjentom pełną swobodę wydawania pieniędzy (można nawet kupić za nie złoto), o tyle bon można zrealizować tylko w określony sposób, w miejscach wskazanych przez urzędników. Ponadto zamiast „żywej” gotówki mamy cyfrowy zapis – coś jakby ktoś chciał oswoić naród z ideą pieniądza opartego o blockchain (oczywiście nie jest to ta technologia, ale samo „opakowanie” bonu wygląda trochę podobnie).

Reasumując, program bonu turystycznego jest próbą naprawienia problemów stworzonych przez rząd w marcu i kwietniu. Jest to eksperyment, którego pełne skutki poznamy zapewne w roku 2021, gdy według wszelkich prognoz koniunktura gospodarcza ma być znacznie lepsza niż obecna. Dotowanie przez podatników polskiej branży turystycznej będzie wywierało presję na wzrost cen i w dłuższym terminie może przyczynić się do spadku konkurencyjności na tle oferty zagranicznej.

Na koniec jeszcze największe niebezpieczeństwo. Jestem niemal pewny, że przed wyborami w roku 2023 (albo wcześniejszymi) pojawi się polityczna pokusa, aby z tego „jednorazowego” dodatku uczynić stałe „świadczenie” na wzór 500+, „kredkowego” czy czego tam jeszcze. Czyli grozi nam kolejny transfer socjalny finansowany przez podatników – zarówno posiadających dzieci jak i bezdzietnych. Każdy kolejny tego typu program nasila szkodliwą postawę roszczeniową. Ludziom wmawia się, że coś im się „należy” z racji samego istnienia. To bardzo niebezpieczna tendencja zachęcania do życia na koszt innych i unikania legalnej – i bardzo wysoko opodatkowanej – pracy.  Znacznie łatwiej, prościej i skuteczniej można by pomóc branży turystycznej po prostu redukując stawkę podatku VAT na te usługi. Tylko że wtedy żaden polityk nie mógłby twierdzić, że nam coś „dał”.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (40)

dodaj komentarz
kuba_rzeszowiak
Kupię bony turystyczne, Każda ilość 250pln sztuka... Boooony turystyczne Kupię booony turystyczne
po_co
Zapytam więc ponownie, bo najwyraźniej ta oświecona część społeczeństwa wciąż ma poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Mam 5 dzieci poniżej 10 roku życia jak mam skorzystać z tego bonu ?
Tutaj zostawię komentarz dla tej "oświeconej" części gremium która wymaga tłumaczenia na palcach.
Zapytam więc ponownie, bo najwyraźniej ta oświecona część społeczeństwa wciąż ma poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Mam 5 dzieci poniżej 10 roku życia jak mam skorzystać z tego bonu ?
Tutaj zostawię komentarz dla tej "oświeconej" części gremium która wymaga tłumaczenia na palcach.

Skoro rząd wykorzystał moje podatki do sfinansowania bonu który ma rzekomo ratować turystykę, to ja chciałbym ją ratować ale nie mogę. Hotele do tej pory swoje usługi oferowały za darmo, tj. dzieci były liczone w cenie pobytu dorosłych - chciałbym naprawdę skorzystać z bonu ale to oznacza, że muszę zapłacić za usługę która do tej pory nie była dla mnie płatna.

Tak wiem, już przeczytałem - nie umiem kombinować, ale ujmę to tak, nie pytam o to jak mam kombinować żeby z tego skorzystać tylko jak zrobić to w świetle tej napisanej na kolanie ustawy - mam nadzieje, że tym razem dotarło to oświeconych wyborców bo niestety mam silne wrażenie, że wiele osób skończyło szkołę podstawową zupełnie bez podstawnie.

Żenada.
ajmagik
Podzielam opinię Pana Autora w 100%. Przybory szkolne po wprowadzeniu "kredkowego" podrożały miejscami o 100%. Tak robi rozdawnictwo środków budżetowych. Pan Kolanowy zapomniał kto jest inicjatorem bonu, który miał wynosić 1000 zł i podarowany być tym na umowach na czas nieokreślony ze stawką mniej niż 5400 Podzielam opinię Pana Autora w 100%. Przybory szkolne po wprowadzeniu "kredkowego" podrożały miejscami o 100%. Tak robi rozdawnictwo środków budżetowych. Pan Kolanowy zapomniał kto jest inicjatorem bonu, który miał wynosić 1000 zł i podarowany być tym na umowach na czas nieokreślony ze stawką mniej niż 5400 zł. Czyli raczej dla bogatych... . Dlaczego? Bon ten wymyślił właściciel hoteli, milioner z Zakopanego, a w rządzie wiceminister. Propozycję tę zawiózł nawet do Brukseli i podobno, jak sam twierdzi, zyskał poparcie... . Jakoś tak wtedy wyglądało, że nie wszyscy rządzący mieli o tym pojęcie, zrobiło się nijako, więc PAD "wskoczył" na ten pomysł włączając go do obietnic wyborczych. Zamienił się jednak adresat bonu, poszło na dzieci. Senat wołał o seniorów, ale ci jak dostali ponad 900 zł w kwietniu to krezusami są przecież. Myślę, że seniorzy wykorzystaliby bon naprawdę, choćby na rehabilitację, ale nie ma. Biedne są więc tylko dzieci. Wg mnie zabawiono się budżetem raz jeszcze, bezmyślnie wydając środki, podczas gdy Ministerstwo Zdrowia piszczy biedą. Pewnie, że ci, którzy maja dzieci i plany wykorzystania środków mają inne zdanie, niż Autora czy moje, ale na litość, te pieniądze są nasze, nam się je zabiera. Strasznie źle się czuje człowiek, jeśli jego pieniądze są dawane innym bez ładu i składu. Widzimy matki pijące piwo w parkach, bo zwolniły się z pracy i maja czas, a ich miejsce zajęły Ukrainki, widzimy także rzekomo niesamodzielnych niepełnosprawnych, którzy dostali dodatek 500 zł i leżą pod budkami z piwem, podczas gdy w Krośnie Odrzańskim dwoje seniorów zmarło z głodu. Co tu nie dział jak należy, prawda? Pieniądze wszystkich niech będą dzielone rozwiązaniami systemowymi dla wszystkich a nie na zasadzie tym damy, a tym nie. Niech każdy potrzebujący ma możliwość zyskania pomocy, a ma? Niepełnosprawni seniorzy z Niemiec są wożeni na wczasy do ciepłych krajów, nawet ci na wózkach w wieku 90+. Mają opiekunów do posiłku i całego pobytu, a jak jest u nas? Ci, którzy się naprawdę napracowali dla Polski są traktowani nijak, a zamyka się ich prośby rzucaniem dobrodziejstwa o 13 i 14. To nie jest 13 emerytura, to jest ledwo dodatek do emerytury. Czas przestać kłamać i zająć się poważnie tą grupą ludzi, bo dziś zajmuje się nimi tylko koronawirus. Smutne to? Nie tylko, bo prawdziwe.
szaryobywatel
Powtórzę jeszcze raz. Bez dzieci nie będzie też na emerytów. Ja na starość nie liczę na państwo. Wiem, że wszyscy politycy i z lewa i prawa są bez skrupułów. Dlatego inwestuję w dzieci i odkładam na starość. Polak tym się różni od innych Europejczyków, że nie liczy na państwo. Tego nauczyła nas historia (PRL,Powtórzę jeszcze raz. Bez dzieci nie będzie też na emerytów. Ja na starość nie liczę na państwo. Wiem, że wszyscy politycy i z lewa i prawa są bez skrupułów. Dlatego inwestuję w dzieci i odkładam na starość. Polak tym się różni od innych Europejczyków, że nie liczy na państwo. Tego nauczyła nas historia (PRL, wojny, zabory, zsyłki, konfiskaty).
sturmbannfuhrer_brunner odpowiada szaryobywatel
Za dzieci odpowiedzialni są rodzice.
zamknackw odpowiada szaryobywatel
Tak, a dlaczego bezdzietni mają płacić (podwyższone koszty życia - przez rozdawnictwo, bo patola, która nic w życiu nie dokonała, oprócz spłodzenia podatnika, lub zasuwacza na przyszłych emerytów - zaczyna sobie żyć jakby co najmniej była z klasy średniej) na Twoją przyszłościową fanaberię? Mnie interesuje tu Tak, a dlaczego bezdzietni mają płacić (podwyższone koszty życia - przez rozdawnictwo, bo patola, która nic w życiu nie dokonała, oprócz spłodzenia podatnika, lub zasuwacza na przyszłych emerytów - zaczyna sobie żyć jakby co najmniej była z klasy średniej) na Twoją przyszłościową fanaberię? Mnie interesuje tu i teraz, za 30 lat to PL już nie będzie.
zamknackw
Przecież usługodawcy nie są ślepi, widzą, że rząd daje 500 plus, bony itp. to od razu podwyższają ceny aby coś dla siebie z tego tortu uszczknąć. Płacą za to wszyscy (bezdzietni, emeryci) nawet ta 500 plus patola.
po_co odpowiada sturmbannfuhrer_brunner
Masz rację, to dlaczego ja mam utrzymywać z moich podatków wszystkich emerytów, a nie tylko moich rodziców ?
Dlaczego moje dzieci mają pracować na Twoją emeryturę, a nie na moją ?

Dzieci są finansowanym z prywatnych kieszeni publicznym dobrem kraju, Ty, ja i wszyscy dorośli Polacy są dziećmi które były (niektórzy
Masz rację, to dlaczego ja mam utrzymywać z moich podatków wszystkich emerytów, a nie tylko moich rodziców ?
Dlaczego moje dzieci mają pracować na Twoją emeryturę, a nie na moją ?

Dzieci są finansowanym z prywatnych kieszeni publicznym dobrem kraju, Ty, ja i wszyscy dorośli Polacy są dziećmi które były (niektórzy wciąż są) obciążeniem dla swoich rodziców. Niemniej to my utrzymujemy cały ten kraj, z jakiej paki odpowiesz mi ?

Ja wpłaciłem już kilkasety tysięcy złotych podatków do budżetu, moja mama przez ten sam okres nie pobrała nawet 1/4 emerytury z tego co ja wpłaciłem na państwo.

Bądźmy uczciwi dlaczego mój problem ma przynosić Tobie korzyść w sposób ustawowy, a drugą stronę jest to już dla Ciebie problem ?
Powiem Ci tak, ja płacę tyle podatków, że 500+ pokrywam z dużą górką. Więc to nie Ty finansujesz moje dzieci tylko ja sam w dodatku pracując na emerytury innych.
po_co odpowiada zamknackw
To znaczy wiesz... generalnie nie posiadanie dziecka to jednak jest patologia społeczna, nie w drugą stronę.
Chociaż wiem, że dzisiejsze standardy twierdzą, że normalną postawą jest bycie homoseksualnym murzynem, będącym w związku z transseksualnym azjatą, którzy wychowują naturalnie poczęte (przez jednego z nich)
To znaczy wiesz... generalnie nie posiadanie dziecka to jednak jest patologia społeczna, nie w drugą stronę.
Chociaż wiem, że dzisiejsze standardy twierdzą, że normalną postawą jest bycie homoseksualnym murzynem, będącym w związku z transseksualnym azjatą, którzy wychowują naturalnie poczęte (przez jednego z nich) dziecko z zespołem downa, oczywiście gender.

Powiązane: Tylko u nas

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki