Banknot 500 euro otrzymał kolejny cios i to od samego prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Mario Draghi stwierdził, że kierowana przez niego instytucja może podjąć działania w sprawie banknotu, który w kręgach władzy cieszy się bardzo złą sławą.


- Kwestia banknotu 500 euro oraz ograniczenia obrotu gotówkowego nie mają ze sobą nic wspólnego – zapewniał Mario Draghi europosłów, którzy zadawali mu pytania po wczorajszym wystąpieniu w Parlamencie Europejskim.
- Istnieje jednak narastające wśród opinii publicznej przekonanie, że banknoty o wysokich nominałach są używane w celach przestępczych. Banknot 500 euro jest postrzegany, jako instrument coraz częściej wykorzystywany do działań nielegalnych. W związku z tym rozważamy podjęcie działań w tym zakresie. Oczywiście zrobimy to bardzo ostrożnie i w najlepszy z możliwych sposobów – dodał prezes EBC.
„Bin Laden” na celowniku UE
W ubiegły piątek wiceszef Komisji Europejskiej do spraw euro Valdis Dombrovskis powiedział, że kwestia banknotów 500 euro została uwzględniona w planie działań Brukseli, dotyczącym walki z finansowaniem terroryzmu. Zapowiedziano, że KE w tej sprawie będzie współpracować z EBC, a słowa prezesa Draghiego póki co, nie wróżą utrzymania banknotu 500 euro w obiegu.
Pod koniec stycznia z kolei Giovanni Kessler, szef Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) otwarcie stwierdził, że jego zdaniem należy wycofać „pięćsetki” z obiegu.
- Zastanawiam się, czy nadal potrzebujemy banknotów o tak wysokim nominale. Zwłaszcza, że czynią one życie przestępców znacznie łatwiejszy - powiedział Kessler.
Banknotom 500 euro od początku – a w momencie wprowadzenia na rynek w 2002 r. ich siła nabywcza była wyższa niż obecnie - towarzyszyły kontrowersje. Na jego powstanie najmocniej podobno naciskali Niemcy, aby zachować odpowiednik banknotu o nominale 1000 marek.
W latach późniejszych 500 euro – banknot idealny do przechowywania oszczędności - zyskiwało jednak złą sławę. Dość powiedzieć, że np. w Hiszpanii doczekały się nawet przydomka „bin ladeny”. Co ciekawe jednak, 500 euro wcale nie jest najczęściej fałszowanym banknotem euro. Palmę pierwszeństwa dzierży banknot 20 euro, tuż za nim plasuje się 50 euro.
Michał Żuławiński



























































