Styczeń przyniósł pierwszy od wielu miesięcy spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. To sygnał, że jesienny lockdown w końcu uderzył w rynek pracy.


Liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w styczniu wyniosła 6 314,1 tys. i była o 14,9 tys. niższa niż miesiąc wcześniej - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Względem stycznia 2020 roku liczba zatrudnionych była niższa aż o 2%.
To istotna negatywna niespodzianka. Ekonomiści nie spodziewali się aż tak wyraźnego spadku zatrudnienia w styczniu. Rynkowy konsensus zakładał redukcję zatrudnienia tylko o 1,2% rdr. To sygnał, że jesienno-zimowy lockdown zmusił część przedsiębiorstw do redukcji zatrudnienia. W 2020 roku zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmalało o 67 tys. etatów, czyli o 1,1%.
- Zmiany te były wynikiem m.in. zakończenia i nieprzedłużania w styczniu 2021 r. umów terminowych (niekiedy z powodu sytuacji epidemicznej), zwolnień pracowników, odejść na emeryturę oraz opisanej powyżej weryfikacji klasy wielkości badanych jednostek zaliczanych do sektora przedsiębiorstw wraz z doborem próby jednostek średnich – wyjaśnia GUS (pogrubienie od redakcji).
Styczniowy spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw jest pierwszym takim przypadkiem od maja 2020 roku. Podczas wiosennego lockdownu ze statystyk zatrudnionych wypadło aż 272 tys. etatów. W kolejnych miesiącach trwał proces odbudowy listy płac – od czerwca do grudnia w statystykach przybyło 155,1 tys. etatów. Styczeń przyniósł przerwanie tej passy.
|
Zmiana zatrudnienia w styczniu (mdm, w tys.) |
|
|---|---|
| 2008 | 102 |
| 2009 | 21 |
| 2010 | 46 |
| 2011 | 122 |
| 2012 | 48 |
| 2013 | 33 |
| 2014 | 15,1 |
| 2015 | 23,9 |
| 2016 | 77,2 |
| 2017 | 160,8 |
| 2018 | 122,2 |
| 2019 | 135 |
| 2020 | 44,9 |
| 2021 | -14,9 |
| Źródło: Bankier.pl na podstawie danych GUS. | |
Warto dodać, że w styczniu GUS dokonuje zmiany próby badanych przedsiębiorstw. W rezultacie statystyki zatrudnienia cechuje bardzo wyraźny „efekt stycznia”, zwykle jednorazowo podbijający liczbę zatrudnionych o kilkadziesiąt lub nawet ponad sto tysięcy. W tym roku zamiast styczniowej „podbitki” mieliśmy pierwszy od przynajmniej 2007 roku spadek zatrudnienia w styczniu.
Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych wyniosło w styczniu 5 536,80 złotych i nominalnie było o 4,8 proc. wyższe niż przed rokiem – obliczył GUS. Rynkowy konsensus zakładał wzrost „średniej krajowej” o 5,1% rdr. W grudniu statystyki GUS odnotowały nieoczekiwanie silny wzrost płac o 6,6% rdr.
Warto mieć na uwadze, że GUS podaje wynagrodzenie brutto. Czyli taki teoretyczny twór zapisany w umowie o pracę, ale pozbawiony znaczenia ekonomicznego. Faktycznie liczy się to, ile pracownik otrzyma „na rękę” oraz ile wynosi tzw. koszt pracodawcy - wyliczyć można to korzystając z Kalkulatora Płacowego Bankier.pl.
Przytoczona powyżej kwota przeciętnego wynagrodzenia to płaca przed potrąceniem podatków od pracy (składek na ZUS i zaliczki na PIT). Ponadto dotyczy tylko firm niefinansowych zatrudniających ponad 9 pracowników, statystyki te obejmują więc niespełna 40 proc. pracujących. Dodatkowo z innych badań wiemy też, że ok. 2/3 zatrudnionych otrzymuje pensje niższe od tzw. średniej krajowej.
Ponadto silny wzrost inflacji CPI w styczniu sprawił, że realna dynamika płac uległa wyraźnemu obniżeniu względem grudnia. Po uwzględnieniu inflacji realny wzrost „średniej krajowej” wyniósł 2,05% wobec 4,2% odnotowanych miesiąc wcześniej.
Nieco lepiej opisujący realia polskiego rynku pracy raport o medianie wynagrodzeń GUS publikuje tylko raz na 2 lata. Najnowsze dane zostały upublicznione pod koniec listopada 2019 roku i dotyczyły stanu na październik 2018 roku. Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4094,98 zł brutto, czyli około 2919,54 zł netto (tzn. „na rękę”).
ING: zima i wczesna wiosna nieciekawe na rynku pracy, druga połowa roku dużo lepsza
Zima i wczesna wiosna będą nieciekawe na rynku pracy, a druga połowa roku dużo lepsza - ocenili analitycy ING odnosząc się do danych GUS. Dodali, że są optymistyczni, jeżeli chodzi o wzrost wynagrodzeń w tym roku.
Jak podał w środę Główny Urząd Statystyczny, przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w styczniu wyniosło 5 tys. 536,80 zł, co oznacza wzrost o 4,8 proc. rdr. Dodał, że zatrudnienie w tym sektorze rdr spadło o 2,0 proc.
Analitycy ING Rafał Benecki i Dawid Pachucki w komentarzu do danych GUS wskazali, że w styczniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 4,8 proc. r/r wobec 6,6 proc. r/r wzrostu w grudniu. Dodali, że styczniowy wynik był nieco lepszy niż konsensus (+4,6 proc.). Dodali, że na minus z kolei zaskoczyło zatrudnienie, w styczniu w sektorze przedsiębiorstw spadło o 2,0 proc. r/r, a konsensus zakładał spadek o 1,1 proc.
Zdaniem analityków wyraźnie niższe tempo wzrostu wynagrodzeń w styczniu niż w grudniu, w ujęciu r/r, to m.in. efekt 3,1 proc. r/r spadku w sekcji „zakwaterowanie i gastronomia” oraz 2,0 proc. r/r spadku wynagrodzeń w sekcji „Działalność związana z kulturą, rozrywką i rekreacją”. "To obszary gospodarki, które najbardziej cierpią na przedłużaniu restrykcji w związku z trudną sytuacją epidemiczną" - zaznaczyli.
Dodali, że wyraźnie gorszy wynik zatrudnienia to z kolei efekt dwóch czynników. Jak podali, pierwszy związany jest coroczną aktualizacją przez GUS próbki badanych przedsiębiorstw, co w tym roku istotnie zmieniło obraz relatywnie pozytywnych tendencji z drugiej połowy 2020, które wskazywały na systematyczny wzrost etatów w ujęciu m/m. "Drugi czynnik związany jest z utrzymaniem zaostrzonych restrykcji dla handlu w styczniu, czego skutkiem było m.in. zakończenie i nieprzedłużenie w styczniu 2021 r. umów terminowych, po wzroście popytu na sezonowych pracowników w związku z przejściowym otwarciem galerii handlowych w grudniu" - napisali w komentarzu.
Jak podali, w konsekwencji w styczniu zatrudnienie spadło o 14,5 tys. etatów względem grudnia, a typowa sezonowa zmiana w tym okresie to wzrost zatrudnienia (w styczniu 2020 r. wyniósł on 45 tys. etatów).
"Ostrożnie interpretujemy te dane z uwagi na mocny, techniczny charakter dostosowania próby firm, jaki występuje w styczniu. W czasie dobrej koniunktury liczba firm spełniających warunek (powyżej 9 zatrudnionych) mocno rośnie, stąd w styczniu mamy zwykle mocny wzrost zatrudnienia m/m. W czasie spowolnienia ten efekt jest słabszy (wtedy wzrost zatrudnienia m/m w styczniu jest mniejszy)" - zaznaczyli. Podkreślili, że tym razem nastąpił spadek zatrudnienia.
Przypomnieli, że ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2004 r., a więc w czasie, kiedy rynek pracy był istotnie słabszy. "Te dane traktujemy ostrożnie z uwagi na techniczny charakter dostosowania, niemniej jednak to raczej sygnał ostrzegawczy, wskazujący że dostosowanie zatrudnienia w warunkach przedłużających się lockdownów może jeszcze potrwać" - ocenili. Wskazali, że zima i wczesna wiosna będą nieciekawe na rynku pracy, a druga połowa roku dużo lepsza.
Według analityków ING całoroczne tempo zatrudnienia będzie zależeć od tempa otwierania, a potem odbicia gospodarki, oraz sytuacji najbardziej wrażliwych sektorów. "Pozostajemy optymistyczni, jeżeli chodzi o wzrost wynagrodzeń w tym roku" - napisali.
Krzysztof Kolany/PAP


























































