Druga szansa - będzie łatwiej zbankrutować?

analityk Bankier.pl

Przepisy o upadłości konsumenckiej wprowadzono w Polsce w 2009 roku. Od tego czasu z możliwości ogłoszenia bankructwa skorzystało zaledwie kilkaset osób. Restrykcyjne zapisy ustawy i konieczność posiadania środków na przejście procedury upadłości skutecznie odstraszają potencjalnych zainteresowanych. Wkrótce może się to zmienić.

Główną wadą obecnie obowiązujących przepisów są bardzo ostre wymogi stawiane wnioskującym o ogłoszenie upadłości. Na pozytywne rozpatrzenie sprawy mogą liczyć dłużnicy, którzy stali się niewypłacalni w wyniku niezawinionych przez nich okoliczności. W praktyce największą szansę na uzyskanie statusu upadłego mają np. ofiary wypadków tracące zdolność do zarobkowania, a nie osoby, które popadły w kłopoty w wyniku np. obniżenia się dochodów.

Konsekwencje ogłoszenia upadłości są dotkliwe. Dłużnik traci cały swój majątek, łącznie z posiadanymi nieruchomościami. W trakcie trwania tzw. planu spłaty nie ma również możliwości zarządzania swoim mieniem i zaciągania większości typów zobowiązań. Jest obywatelem drugiej kategorii. Ostatecznie zakończenie całej procedury nie oznacza, że upadły automatycznie rozpoczyna nowe życie z czystą kartą. Umorzenie pozostających do spłaty zobowiązań jest możliwe, ale nie pewne.

Polityka drugiej szansy

Od kilku lat, w nieśpiesznym tempie, powstaje projekt zmian w prawie upadłościowym, który ma zrewolucjonizować również upadłość konsumencką. Koło ratunkowe dla dłużników ma być przede wszystkim bardziej dostępne, a efektem upadłości powinien być nowy start dla osób, które znalazły się w poważnych finansowych tarapatach.

Główne założenia projektu Ministerstwa Sprawiedliwości zawierają przede wszystkim liberalizację wymogów wobec potencjalnych bankrutów. Kryterium wyjątkowych i niezawinionych okoliczności ma zostać zastąpione przez znacznie luźniejszy wymóg, aby upadły nie doprowadził do niewypłacalności w wyniku rażącego niedbalstwa.

Drugą istotną zmianą jest umożliwienie wszczęcia postępowania upadłościowego, w sytuacji, gdy dłużnik ma tylko jednego wierzyciela. Obecnie konieczne jest istnienie co najmniej dwóch takich podmiotów, co nie pozwala na bankructwo osobom, które posiadają tylko jedno nieregulowane zobowiązanie, np. kredyt hipoteczny.

Interwencje Bankier.pl

Po trzecie, ograniczony ma zostać zakres dokumentów dołączanych do wniosku. Konieczność zgromadzenia dokumentacji powodowała, że znacząco rosły koszty ogłoszenia upadłości. Przyczyniał się do tego również wymóg zamieszczania w prasie obwieszczeń o bankructwie. Doprowadzało to do paradoksalnej sytuacji, że aby upaść trzeba było mieć znaczącą kwotę pieniędzy. Prasowe ogłoszenia ma zastąpić publikacja w CRU - internetowym Centralnym Rejestrze Upadłości.

Bardzo istotną zmianą jest także dopuszczenie bankructwa w wersji "soft", na wzór rozwiązań stosowanych w różnych krajach. Postępowanie będzie mogło przybrać formę układu z wierzycielami. Wówczas możliwa będzie np. częściowa likwidacja majątku, w tym zatrzymanie nieruchomości, jeśli zgodę na takie rozstrzygnięcie wyrażą wierzyciele.

Bankructwo raz na 10 lat

Wymienione zmiany to nie jedyne propozycje zawarte w projekcie, które ułatwią skorzystanie dłużnikom z upadłości konsumenckiej. Przewiduje się m.in. 10-letni okres zakazu ogłoszenia upadłości od poprzedniego umorzenia zobowiązań, liberalizację reguł obowiązujących upadłego podczas planu spłaty (ma on wyłącznie nie dopuszczać do znacznego pogorszenia się zdolności do spłaty), uelastycznienie podejścia do uchylania planu spłaty. W wyjątkowych sytuacjach sąd będzie mógł uchylić plan spłaty i jednocześnie umorzyć niezaspokojone zobowiązania. Dotyczyć to będzie sytuacji, gdy pojawią się trwałe przeszkody niepozwalające na realizowanie planu (np. ciężka choroba dłużnika).

Na pilną reformę upadłości konsumenckiej czekają osoby, które znalazły się w różnego typu finansowych pułapkach. Dziś często nie mają one żadnego wyjścia - stoi przed nimi perspektywa powolnego spłacania do końca życia nie dających się całkowicie uregulować zobowiązań. W tej grupie znajdują się zarówno dłużnicy, którzy swoje położenie zawdzięczają wyłącznie własnej niefrasobliwości, ale także osoby, które zostały dotknięte przez los i tylko w części ponoszą winę za swoją sytuację. Można mieć tylko nadzieję, że prace nad ustawą będącą obecnie na etapie "obróbki" w Stałym Komitecie Rady Ministrów, przyspieszą tak, aby jak najszybciej upadłość konsumencka przestała być w Polsce wyłącznie fikcją.

Michał Kisiel
Analityk Bankier.pl

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~endi

....można na łeb dostać jak się to czyta Panie Tomku ...tragedia

! Odpowiedz
0 0 ~dfdsgfdsfds

I widzisz Tomuś, trzeba było się tak przygotować przed podpisaniem umowy, to byś teraz nie musiał się do mojego sumienia odwoływać :(

! Odpowiedz
0 0 ~antek

Rozumiem konieczność takiej upadłości, rzeczywiście sytuacje losowe mogą dobić gwoźdź...,a i wierzyciel po takiej upadłości może skorzystać z ubezpieczenia i zlikwidować zalegającą pozycję, ale......10lat.....niby długo, ale to dla wielu może okazać się niezły biznes.Pożyczamy od banku 1mil na inwestycję wartą 0,5mil (niższy standard materiałów, przeszacowane wartości prac i działki) ogłaszamy upadłość, bank ma gniota nie do sprzedania, my 4166zł/ miesięcznie....i za 10 lat abarot to samo.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Kredyciarz w PLN

A za Pana Sadlika błędy i innych mu podobnych zapłaci reszta bardziej rozsądnych obywateli.
Pana roszczenie jest wbrew konstytucji.

! Odpowiedz
0 0 ~Tomasz Sadlik

Dotyczy: projektu zmiany ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze w sprawie
upadłości konsumenckiej - w ramach konsultacji społecznych

Szanowni Państwo
Jako przedstawiciel tysięcy osób z całej Polski, poszkodowanych przez banki prowadzące działalność gospodarczą w Polsce, które w latach 2004- 2011 udzieliły nam kredytów złotówkowych, lecz do spłacania denominowanych na franki szwajcarskie (CHF) stwierdzamy, iż były to produkty wadliwe gdyż w rzeczywistości nie dochodziło pomiędzy nami a bankami do żadnych transakcji walutowych, ponieważ banki w ogóle nie pożyczały nam waluty szwajcarskiej lecz PLN.
Zaciągnięte kredyty przeliczane na CHF dotyczą aż około 700.000 klientów w naszym kraju, z których około 250.000 jest bliskich bankructwa, ponieważ od dawna borykają się z dużymi kłopotami przy spłacaniu rat kredytowych, a w związku z tym potencjalnie mogą być zmuszonymi do ogłoszenia upadłości konsumenckiej.
Faktem jest bezspornym, że raty kredytowe społeczności, którą reprezentuję co najmniej podwoiły się od czasu powstania zobowiązań kredytowych, a rynkowa wartość nieruchomości, na których ustanowiono hipoteki zabezpieczające spłatę kredytów, radykalnie zmniejszyła się w związku z ogólną sytuacją na rynku nieruchomości i najczęściej już nie wystarcza na spłatę zobowiązań kredytowych.
Tworząc projekt zmian w ustawie z dnia 28.02.2003 r. – Prawo upadłościowe i naprawcze (Dz. U. Nr 60 poz. 535 z późn zm.), w części dotyczącej upadłości konsumenckiej, która została wprowadzona ustawą z dnia 5.12.2008 r., pragniemy zwrócić uwagę, że proponowane rozwiązania są z naszego punktu widzenia wadliwe, niewystarczające i krzywdzące reprezentowaną przeze mnie grupę społeczną.
Proponowane nowe kryteria upadłości konsumenckiej mają pozwolić sądom odmawiać prawa do upadłości tylko w przypadku, gdy dług powstał na skutek rażącego niedbalstwa lub dłużnik celowo stał się niewypłacalny, a Skarb Państwa miałby (wskutek planowanej noweli) zapłacić zaliczkę na koszty syndyka dla sfinansowania procesu upadłościowego za osoby niedysponujące takimi środkami.
Nadmieniam, iż sytuacja klientów, których kredyty są przeliczane wg wysokiego kursu CHF, nie została przez nas w żaden sposób zawiniona, a banki i doradcy finansowi sprzedali nam po prostu wadliwy oraz o najwyższym stopniu ryzyka produkt finansowy, porównywalny raczej do „gry w kasynie”, a nie do optymalnego i bezpiecznego produktu bankowego.
Niektóre z reprezentowanych przeze mnie osób, były już zmuszone przez banki do sprzedania swoich nieruchomości za zaniżoną cenę, w stosunku do rynkowej ich wartości, a niektórzy klienci-kredytobiorcy są już w trakcie bankowej egzekucji.
Natomiast zdecydowana większość spośród nas, członków i sympatyków Stowarzyszenia Pro Futuris, jest aktualnie na etapie sporządzania pozwów przeciwko różnym bankom kredytującym, o naprawienie wyrządzonej nam szkody, w tym pozwów zbiorowych, a przesłanki obiektywnego i racjonalnego uzasadnienia naszych roszczeń są następujące:
1. Banki nie pożyczały nam na cele mieszkaniowe waluty CHF, lecz wyłącznie PLN, a przeliczanie przez banki rat kredytu na CHF miało charakter czysto spekulacyjny – w celu osiągnięcia większych korzyści finansowych.
2. Przecież Banki to „instytucje zaufania publicznego”, znajdujące się pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego, a w dodatku „gwarantujące stabilność i bezpieczeństwo ekonomiczne naszej gospodarki”. To one zapewniały nas przecież, że kredyty denominowane w CHF są „bardzo bezpiecznym instrumentem”, który w praktyce przyniósł największe zyski właśnie i jedynie bankom, będąc najbardziej dochodowym elementem ich działalności. Kredyty te wyniszczają powstającą w naszym kraju klasę średnią młodego i starszego pokolenia, które chciało w Polsce, a nie za granicą ułożyć swoje życie i swoich rodzin.
3. Z przepisów prawa polskiego wyłania się cała gama możliwości zakwestionowania zawartych z nami umów kredytów hipotecznych, m.in. poprzez wykazanie działania kredytobiorców pod wpływem błędu co do treści czynności prawnej, stwierdzenie wystąpienia nadzwyczajnej zmiany stosunków (rebus sic stantibus), a także kontrolę poszczególnych postanowień umowy kredytu pod kątem klauzul niedozwolonych. Sądy dokonując oceny postanowień umów kredytowych będą zapewne kierować się – oprócz zapisów umownych – również zamiarem stron i celem zawartych umów. Zgodnie z przepisami art. 3581 § 3 Kodeksu cywilnego: „W razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub w umowie.”
4. W Chorwacji, Hiszpanii, Austrii, Francji, Belgii, Wielkiej Brytanii, na Węgrzech oraz w Czarnogórze, niektóre sądy już zadecydowały, że kredyty w obcych walutach udzielano z naruszeniem obowiązującego prawa. Teraz zostaną one przewalutowane na lokalny pieniądz, a użyty do tego celu kurs ma pochodzić z dnia zaciągnięcia takich pożyczek. Na Węgrzech premier Viktor Orbán nie ustaje w swojej „krucjacie” i obiecuje, że w ciągu kilku lat kredyty walutowe w ogóle znikną z ich rynku.
5. Również Sąd Okręgowy w Łodzi uznał w br., że BRE Bank ma zapłacić grupie 1247 klientów odszkodowanie za zawyżone raty kredytu hipotecznego. Z wyrokiem sądu nie zgadzają się władze banku, które zapowiedziały apelację. Pozew zbiorowy przeciw BRE Bankowi o ustalenie jego odpowiedzialności odszkodowawczej wobec członków grupy wniósł do łódzkiego sądu Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie. Zarzucił on bankowi nienależyte wykonywanie umów o kredyt hipoteczny waloryzowany kursem franka szwajcarskiego, zawartych w latach 2005-2006. Klienci banku uważali, że w umowach tzw. starego portfela znajduje się budzący zastrzeżenia zapis regulujący zmiany oprocentowania. Wskazywali, że przy niekorzystnej dla nich zmianie pewnych parametrów ekonomicznych bank podnosił oprocentowanie kredytu, a przy zmianie korzystnej – nie obniżał go lub obniżał w niewystarczającym zakresie. Ich zdaniem, od stycznia 2009 roku do końca lutego 2010 r. stracili w sumie ok. 5 mln zł. Pełnomocnik członków grupy zwrócił uwagę, że zapis dotyczący zmian oprocentowania kredytu jest niezgodny z dobrymi obyczajami i rażąco godzi w interes konsumentów. Jego zdaniem ta klauzula jest niejasna i pozwala bankowi nadużywać swojej pozycji.
6. Informacja przekazana klientom przez banki w związku z ich angażowaniem w stosunek prawny o długoterminowych konsekwencjach finansowych (niejednokrotnie życiowych) powinna umożliwiać klientowi realną ocenę najistotniejszych cech produktu finansowego, który nabywa. Do takiego realnego informowania konsumenta obligował banki art. 355 § 2 Kodeksu cywilnego oraz dwie ważne instytucje prawa finansowego: Regulacja S (niewiążąca rekomendacja KNF) i MIFID (Dyrektywa UE wprost obowiązująca w Polsce).
7. Umowa kredytu bankowego ma charakter wzajemny, więc stosuje się do niej postanowienia art. 355 § 1 Kc., który wymaga od stron umowy należytej staranności. Przy czym inna jest miara poziomu należytej staranności po stronie banku, a inna dla kredytobiorcy. Zgodnie z art. 355 § 2 Kc.: „Należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności”. Z art. 355 § 2 Kc. można wywieść wniosek, że ze względu na systemowe uprzywilejowanie banków (prawo do emisji pieniądza) oraz fakt, że prowadzą one działalność ściśle koncesjonowaną przez państwo i w najwyższym stopniu regulowaną, należy od banków oczekiwać najwyższych standardów staranności zawodowej.
8. Najwyższy poziom staranności zawodowej zobowiązywał banki do rzetelnego i skutecznego informowania klientów o ryzyku walutowym. Brak skutecznego i wyraźnego przekazania kredytobiorcy informacji o tym ryzyku należy w świetle art. 355 § 2 Kc. uznać za niedołożenie należytej staranności zawodowej przy zawieraniu umowy kredytu „frankowego”.
9. Punkt 5.1.7 Rekomendacji S (strona 27) wydanej przez Komisję Nadzoru Finansowego w roku 2006 wskazywał bankom: „Rekomenduje się, aby bank przedstawiając klientowi ofertę kredytu, pożyczki lub innego produktu, w walucie obcej lub indeksowanego do waluty obcej informował klienta o kosztach obsługi ekspozycji kredytowej w wypadku niekorzystnej dla klienta zmiany kursu walutowego. Informacje takie mogą być przekazane na przykład w postaci symulacji wysokości rat kredytu”.
10. Kredyt w CHF nie jest wymieniony wprost na liście produktów inwestycyjnych objętych Dyrektywą UE obowiązującą w Polsce zwaną MIFID (Sekcja C Załącznik I). Należy jednak podkreślić, że Dyrektywa MIFID wskazywała bankom modelową metodę formowania stosunku prawnego z nieprofesjonalnym klientem w przypadku oferowania mu ryzykownego produktu inwestycyjnego. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, czym powinny być obowiązki informacyjne przy oferowaniu produktów inwestycyjnych mogących narazić ich nieprofesjonalnego adresata na straty, powinien nawet pobieżnie spojrzeć na rozwiązania stosowane na publicznym rynku kapitałowym akcji. Emitent instrumentów finansowych obarczonych ryzykiem, kierowanych publicznie do nieprofesjonalnego adresata, jest zobowiązany do przygotowania i udostępnienia zainteresowanym osobom przed podjęciem przez nie decyzji wyczerpującego dokumentu (prospekt emisyjny) opisującego wszystkie cechy oferowanego produktu i szczegółową listę ryzyk, jakie się z nim wiążą. Przemilczenie informacji istotnych dla podjęcia decyzji może oznaczać dla osób odpowiedzialnych za sporządzenie prospektu nie tylko karę finansową, ale nawet karę pozbawienia wolności. Celem rozwiązań zaproponowanych przez Regulację S i wdrożonych w ramach MIFID było umożliwienie nieprofesjonalnemu adresatowi ryzykownego instrumentu finansowego podjęcie w pełni świadomej, dokonanej po uzyskaniu kompletnej informacji, decyzji o akceptacji ryzyka. Powyższy model wykonywania obowiązków informacyjnych wobec klienta masowego został dodatkowo potwierdzony w Zaleceniu Europejskiej Rady Ryzyka Systemowego dotyczącego udzielania kredytów w walutach obcych oraz w Dyrektywie Hipotecznej.
11. Sprywatyzowanie polskich i zagranicznych banków oraz wprowadzenie ich akcji do obrotu na GPW wywołało pomiędzy tymi podmiotami silne działania konkurencyjne. Celem banków jest osiąganie stale rosnących zysków dla akcjonariuszy – najlepiej wyższych, niż zyski innych porównywalnych banków notowanych na GPW. Rosnące zyski banków wynikają nie tylko z prowizji, odsetek, spreadu walutowego dodatkowych opłat, ale także z przerzucania coraz większego zakresu ryzyka na otoczenie gospodarcze i społeczne. Ten niekończący się pościg za zyskami i konkurencja sprawiają, że banki zaszły zbyt daleko w eksplorowaniu nisz rynkowych, na których można stosunkowo dużo zarobić.
12. W przypadku kredytów „frankowych” udzielanych w latach 2004-2008 banki wyraźnie nadużyły zaufania kredytobiorców i ponoszą znaczną odpowiedzialność za zaistniałą sytuację, jako podmioty wyposażone przez państwo w status instytucji zaufania publicznego. Przeciętny Kowalski idąc do banku, miał prawo czuć się bezpiecznie – świadomość, że bank to instytucja zaufania publicznego usypiała jego czujność i dociekliwość w analizowaniu umowy. Osoba obsługująca go w banku legitymowała się wizytówką z nazwą stanowiska „Doradca klienta”, co pogłębiało wiarę ufnego kredytobiorcy w to, że osoba ta działa w jego – KLIENTA interesie. W rzeczywistości tzw. „Doradca klienta” znajdował się w sytuacji głębokiego konfliktu interesów i nie mógł działać na rzecz klienta. Pracownik instytucji finansowej miał narzucony odgórnie „plan sprzedaży”, który wiązał stabilność jego etatu i wysokość jego wynagrodzenia opartego w dużej części na prowizji, z wartością umów kredytowych, do których zawarcia się przyczynił. Tak zbudowany system motywacji pracowników w istocie prowadził do działania na szkodę klienta, poprzez brak skutecznego informowania o ryzyku walutowym i zadłużania osób, które nie posiadały stabilnej zdolności kredytowej. Dla sprzedawców zatrudnionych przez pośredników finansowych wysoka jakość informowania o ryzyku walutowym oznaczałaby przecież niższą sprzedaż produktów kredytowych.
13. Oferowanie przez banki kredytów tzw. frankowych klientowi masowemu przekroczyło granice odpowiedzialnych praktyk bankowych. Należy zwrócić uwagę na to, że banki skrupulatnie zabezpieczyły własne ryzyko kursu walutowego, a oferowały bardzo ryzykowny produkt klientom, którzy nie posiadali takiej możliwości zabezpieczenia.
14. Stwierdzono w ostatnich latach liczne spekulacje naszą walutą na światowych rynkach finansowych. Zatem dlaczego nasz NBP nie podjął wcześniej interwencji dotyczących par walutowych PLN/EUR i PLN/CHF? Interwencje Rządu i NBP zostały dokonane niestety zbyt późno. Odpowiedzialne państwo powinno bardziej zdecydowanie chronić bezpieczeństwo ekonomiczne swoich obywateli przed szkodami wywołanymi agresywną spekulacją złotówką inwestorów londyńskiego City.
15. Winą za zaistniałą sytuację w kwestii kredytów „frankowych” należy obarczyć co najmniej kilka podmiotów, a nie tylko „lekkomyślnych kredytobiorców”. Odpowiedzialność za tę sytuację ponoszą przede wszystkim banki, jako podmioty świadczące szczególną usługę systemową, jaką jest udzielenie kredytu – nie dochowały bowiem najwyższej staranności zawodowej przy przekazywaniu klientowi istotnych informacji. Nie bez winy są też inne podmioty: KNF, polskie państwo, Parlament, nierzetelne media, a dopiero na końcu kredytobiorcy, którzy kierując się zaufaniem do banków lub (zdecydowanie rzadziej) motywem zysku (korzyści), bezkrytycznie podpisywali umowy podsuwane im przez pośredników finansowych. Natomiast banki z premedytacją realizowały swoje plany sprzedażowe, ulegając pokusie intensywnego zwiększania zysków, a teraz ich lobbyści przerzucają winę na kredytobiorców. Jakość kredytowania w CHF w latach 2004-2008 była zdecydowanie poniżej standardów, jakich oczekiwali klienci – nie spełniała wymogów obowiązującego prawa, nie odpowiadała zaleceniom KNF oraz uczciwym praktykom rynkowym.
16. Banki na ogół nie proponowały kredytobiorcom ubezpieczenia utraty wartości
nieruchomości zabezpieczającej kredyt, które na Zachodzie, zwłaszcza w
Wielkiej Brytanii, jest powszechnie wykorzystywane do ograniczania ryzyka banku, co oznacza, że to banki są odpowiedzialne za różnicę pomiędzy pozostałym do spłaty zadłużeniem a ceną, jaka została lub zostanie uzyskana po sprzedaży nieruchomości lub wartością odzyskanych po rozbiórce materiałów budowlanych.
17. Umowy kredytu hipotecznego denominowanego w CHF najczęściej przewidują, iż zmiana tabeli oprocentowania, opłat i prowizji banku nie stanowi zmiany umowy, a więc dopuszczona jest możliwość arbitralnej zmiany istotnych warunków przez sam bank, pozostawiając kredytobiorcę w sytuacji bez wyjścia. Zapis ten stanowi klauzulę niedozwoloną i uniemożliwia określenie szacunkowego kosztu całego kredytu, co jest wymogiem niezbędnym, dla ustalenia wysokości ryzyka kredytowego, jakiego podejmuje się kredytobiorca.
18. Komisja Europejska wszczęła już dochodzenie w sprawie manipulacji kursem franka szwajcarskiego. Komisarz [UE] Joaquín Almunia: „kary te [za manipulacje LIBOREM] to nie koniec historii. Komisja „bada obecnie kwestię ewentualnych manipulacji kursem franka szwajcarskiego i nie wyklucza innych podobnych dochodzeń w zakresie manipulacji innymi wskaźnikami referencyjnymi” – ostrzegł. W tej sprawie „są ludzie, którzy powinni iść za kratki” po raz kolejny powtórzył Michel Barnier, komisarz UE ds. usług finansowych.
19. KNF wprowadzając dopiero w 2013 roku surową rekomendację SIII, działa w dobrym kierunku, jednak jest to działanie zdecydowanie zbyt późne. Co z tego, że zakazuje się udzielania kredytów walutowych, których i tak już nikt nie udziela, trzeba było to zrobić 7 lat temu! Ograniczenie KNF w kwestii minimalnych wymagań wkładu własnego klienta, zakaz udzielania kredytów w walucie innej niż klient uzyskuje dochody, okres kredytowania itp., są dobrym posunięciem, jednak do tej pory udzielono tak dużej liczby kredytów z wysokim ryzykiem, że będą one stanowić zagrożenie dla klientów i banków jeszcze przez wiele lat.
20. My jako klienci kredytowi banków nie mogliśmy przewidzieć, to oczywiste, ostatniego stosunkowo dużego i dotkliwego w skutkach kryzysu finansowego, który rozpoczął się w dniu 15.09.2008 r. ogłoszeniem upadłości czwartego co do wielkości na świecie banku inwestycyjnego Lechman Brothers, a następnie wielu innych firm i instytucji finansowych na świecie, a także wprowadzenia w dniu 18.09.2008 r. w USA „Planu Paulsona”, za zgodą FED, który kosztował ponad 814 miliardów USD. Te właśnie wydarzenia spowodowały wielki spadek wartości nieruchomości na świecie, a także w Polsce oraz wielki napływ kapitału (często spekulacyjnego) do Szwajcarii, jako państwa bezpiecznego dla finansów, będącego w dodatku poza strefą euro.
21. Dopiero we wrześniu 2011 r. Narodowy Bank Szwajcarii wprowadził limit 1,20 CHF za 1 EURO, aby ograniczyć niekontrolowany napływ kapitału ze strefy euro. NBSz planuje ten wskaźnik (limit) ostrożnościowy utrzymać aż do 2105 roku.

Jestem głęboko przekonany, iż w cywilizowanym i europejskim państwie, jakim jest Polska nie można oczekiwać, że klient-kredytobiorca „frankowy” powinien być EKSPERTEM od: produktów bankowych, finansów, inflacji, zmian kursów walut oraz manipulacji i spekulacji z tym związanych, przewidywania wszelkich kryzysów gospodarczych oraz finansowych itp. Zatem to działanie banków kredytujących (poprzez indeksację do CHF), a także KNF i ówczesnego Parlamentu, w kwestii tego „nieobliczalnego” w skutkach kredytowania, były całkowicie sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa oraz z zasadami współżycia społecznego, a w związku z tym nie powinny korzystać z ochrony – zgodnie z przepisem art. 5 Kodeksu cywilnego.

Mając więc na uwadze powyższe argumenty bardzo niesprawiedliwym i społecznie nieuzasadnionym byłoby, abyśmy po ogłoszeniu „upadłości konsumenckiej” oraz po utraceniu na rzecz banków dorobku często niemal całego naszego życia, mielibyśmy jeszcze przez kilka lat spłacać nasze „zobowiązania” bankom.

Dlatego też proponujemy przy nowelizacji przepisów o „upadłości konsumenckiej”:
Wyłączyć grupę kredytobiorców banków, które sprzedały wadliwy produkt w PLN (indeksowany do CHF), do osobnej kategorii, a po ogłoszeniu „upadłości konsumenckiej” oraz po wydaniu bankom nieruchomości, które były przedmiotem kredytowania, klienci zostaliby oczyszczeni (uwolnieni) z wszelkich długów, w tym zaciągniętych w innych bankach po to, by ratować sytuację oraz zapewnić spłatę spekulacyjnego kredytu hipotecznego.

Zgodnie z art. 71, art. 75 oraz 76 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej jest zobowiązane uwzględniać dobro rodziny, a władze publiczne mają obowiązek prowadzić politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli. Władze publiczne ponadto mają obowiązek ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.


Z poważaniem


Tomasz Sadlik,

Pokaż cały komentarz !

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.