Po dwóch dniach zdecydowanych wzrostów na nowojorskich parkietach odnotowaliśmy dwie, umiarkowanie spadkowe sesje z rzędu. Na wieloletnich rekordach znalazły się rentowności amerykańskich obligacji skarbowych.


S&P500 na czwartkowym zamknięciu osiągnął pułap 3 665,78 pkt., co przekładało się na spadek o 0,80%. Nasdaq obniżył się o 0,61%, do 10 614,84 pkt. Dow Jones utracił tylko 0,30% i utrzymał się powyżej 30 000 punktów.
Podobnymi rezultatami zakończyła się sesja środowa, którą z kolei poprzedziły dwa dni solidnego odbicia, jakie pojawiło się po zeszłotygodniowej, czwartkowej wolcie. Widać więc niechęć do dynamicznego pogłębienia tegorocznej bessy, ale też nie za bardzo widać chęć do wypracowania jakiegoś poważniejszego odbicia. A takie dłuższe odreagowanie po trwającej od połowy sierpnia spadkowej fali rynkowi po prostu „się należy”.
ReklamaZobacz także
W ostatnich dniach w centrum uwagi znajdują się wyniki kwartale spółek, co w pewnym stopniu zmniejszyło zainteresowanie rynkiem długu. A tam sytuacja wciąż obraca się na niekorzyść posiadaczy akcji. W oczekiwaniu na listopadowe posiedzenie Fedu cały czas w górę idą rentowności długu USA. 10-letnie Treasuries w czwartek płaciły ponad 4,23% - czyli najwięcej od 2010 roku. Dochodowość papierów 2-letnich podniosła się do 4,62% i była najwyższa od 2007 roku. Wzrost rentowności sygnalizuje spadek ceny rynkowej obligacji stałokuponowej.
Rosnące rynkowe stopy procentowe w konsekwencji powinny się też przełożyć na obniżenie wycen akcji. Wszakże wartość spółki to w dużym uproszeniu suma zdyskontowanych przepływów pieniężnych generowanych przez wyceniany biznes. A ten maleje przy wzroście stopy dyskontowej, co objawia się przez redukcję wskaźników c/z.
Nastrojów nie poprawiły także publikowane dziś dane makro. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych obniżyła się z 226 tys. do 214 tys. przy oczekiwaniach na poziomie 230 tys. Sygnalizuje to siłę rynku pracy w USA i otwiera drogę ku jeszcze wyższym stopom procentowym w Rezerwie Federalnej. Rynek terminowy jest w zasadzie pewny, że 2 listopada Fed dokona czwartej z rzędu 75-punktowej podwyżki i że do wiosny stopa funduszy federalnych zawędruje w okolice 5%.
Na froncie wynikowym uwagę skupiały przede wszystkim przecenione o 6,6% walory Tesli. Producent samochodów na baterię pobił rekordy produkcji i sprzedaży, ale i tak rozczarował poziomem przychodów. Ponadto CEO Elon Musk przyznał, że Tesli nie uda się w tym roku dostarczyć tyle aut, ile planowała.
IBM rósł o 5 proc., gdyż spółka podniosła całoroczne prognozy przychodów. AT&T zwyżkował prawie 8 proc., a wyniki w trzecim kwartale były lepsze od oczekiwań. Według danych Refinitiv IBES analitycy spodziewają się teraz, że zysk spółek z indeksu S&P 500 wzrośnie o 3 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem, znacznie mniej niż 11,1 proc. spodziewane na początku lipca.
KK
























































