Możemy dojść do momentu, w którym poprzemy nowe sankcje przeciwko Rosji, jeśli faktycznie nie będzie ona zainteresowana pokojem - powiedział we wtorek w Senacie sekretarz stanu USA Marco Rubio. Dodał, że administracja pracuje nad dostarczeniem Ukrainie kolejnych systemów Patriot.


Rubio odpowiedział w ten sposób na pytania senatorów Partii Demokratycznej, czy poprze zgłoszoną w Senacie ustawę o sankcjach przeciwko Rosji, w tym przeciw jej sektorowi naftowemu oraz państwom kupującym rosyjską ropę.
"Tak, może do tego dojść, jeśli faktycznie okaże się, że Rosjanie nie są zainteresowani porozumieniem pokojowym i po prostu chcą dalej prowadzić wojnę, bardzo możliwe, że (wtedy - PAP) do tego dojdzie" - powiedział szef amerykańskiej dyplomacji. Mówił też, że ostrzegał stronę rosyjską, że administracja nie ma kontroli nad Kongresem i nie może zagwarantować, że nie dojdzie do nałożenia dodatkowych sankcji, jeśli Moskwa nie będzie skora do zakończenia wojny.
W bardziej lakoniczny sposób do pytania odniósł się prezydent USA Donald Trump, który podczas wizyty na Kapitolu we wtorek odpowiedział jedynie: "Zobaczymy".
Podczas wystąpienia przed senacką komisją spraw zagranicznych Rubio odpierał zarzuty Demokratów, że Ameryka pozbyła się środków nacisku na Rosję, a Trump jest "ogrywany jak dziecko" przez Władimira Putina i "wrzucił Ukrainę pod jadący autobus". Szef dyplomacji argumentował, że administracja nie zniosła dotąd żadnych sankcji, nie poczyniła żadnych ustępstw wobec Rosji i kontynuuje wysyłanie pomocy wojskowej Ukrainie. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy pomoc ta będzie kontynuowana, gdy obecne środki przeznaczone na ten cel się wyczerpią. Rubio zaznaczył, że pracuje nad dostarczeniem Ukrainie dodatkowych systemów Patriot.
"Szczerze mówiąc, my ich nie mamy, ale ściśle współpracujemy z naszymi sojusznikami z NATO. Są sojusznicy z NATO, którzy mają pewne baterie pocisków Patriot, które mogliby dostarczyć (...) Ukraińcom, aby broniły na przykład przestrzeni powietrznej Kijowa i innych miejsc" - powiedział. Dodał jednak, że żaden z tych krajów nie chce rezygnować ze swoich Patriotów, biorąc pod uwagę, że nowe nie są produkowane wystarczająco szybko.
Ocenił też, że obecnie główny problem negocjacji polega na tym, że "Rosja chce tego, czego nie posiada i co jej się nie należy, a Ukraina chce tego, czego nie może odzyskać militarnie". Stwierdził jednak, że wciąż "otwartym pytaniem" jest, czy Rosja negocjuje w dobrej wierze. Powiedział, że wyzwaniem jest fakt, że cała rosyjska gospodarka oparta jest na produkcji wojennej i Moskwie bardziej opłaca się kontynuować walkę.
Jednocześnie zaznaczył, że Trump chce "jak najdłużej zachować możliwość wpływania na obie strony (wojny - PAP) w kierunku pokoju", sugerując, że to dlatego nie nałożył on dotąd dodatkowych sankcji na Rosję.
"Rozumiemy, że Rosjanie wymienią teraz swoje warunki (...) osiągnięcia zawieszenia broni, co umożliwi szersze negocjacje. Czekamy na te warunki, (...) będę miał znacznie lepsze zrozumienie kalkulacji pana Putina, gdy zobaczymy, jak te warunki wyglądają" - powiedział Rubio.
Wiceszefowa komisji, Demokratka Jeanne Shaheen skrytykowała Rubio i jego politykę, w tym radykalne ograniczenie pomocy zagranicznej, twierdząc, że w ten sposób oddaje pole Chinom i podkopuje wizerunek USA na świecie. Jak przykład podała anegdotę ze swojej wizyty w Polsce przy granicy z Ukrainą.
Jak relacjonowała, w Polsce, "jednym z najbardziej proamerykańskich krajów na świecie", spotkała się z przedstawicielem organizacji pozarządowej zajmującej się pracą z ukraińskimi uchodźcami. Jak powiedziała, po wstrzymaniu pomocy humanitarnej przez administrację Trumpa jej rozmówca powiedział jej, że choć Polacy zawsze podziwiali USA, to "jego zaufanie do (tego kraju - PAP) zostało zawiedzione".
Inni senatorowie opozycji wyrażali żal, że zagłosowali za zatwierdzeniem Rubio na stanowisku sekretarza obrony, i pytali retorycznie, czy "jest dumny ze zniszczenia globalnego przywództwa USA".
Rubio odpowiedział, że mimo zredukowania pomocy zagranicznej o 80 proc. USA dostarczają jej więcej niż 10 kolejnych państw razem wziętych. Zapewnił też, że pomoc zagraniczna będzie kontynuowana, a programy, które ograniczono, "nie miały sensu" lub były nieefektywne.
Senator Republikanów: Już dawno powinniśmy wprowadzić nowe sankcje przeciwko Rosji
Uważam, że już dawno powinniśmy wprowadzić nowe sankcje przeciwko Rosji i wielu innych senatorów chce wysłać w tej sprawie jasny przekaz - powiedział PAP republikański Mike Rounds. Senator przyznał jednak, że los projektu ustawy "miażdżących" sankcji przeciwko Rosji zależy od kierownictwa partii i prezydenta Trumpa.
Rounds odniósł się w rozmowie z PAP do zgłoszonego jeszcze w kwietniu i obecnie zalegającego w komisji ds. bankowości projektu ustawy nakładającej "miażdżące" sankcje przeciwko Rosji, jeśli ta nie będzie negocjować w dobrej wierze. Zgłoszony przez republikańskiego senatora Lindseya Grahama projekt zakłada m.in. 500 proc. cła dla państw kupujących rosyjską ropę naftową, a także sankcje blokujące na rosyjski sektor bankowy i naftowy. Ustawa wzywa też do zapewnienia Ukrainie dalszej pomocy wojskowej. Jednak choć dokument zyskał już podpisy aż 80 senatorów obydwu partii, dotąd nie podjęto nad nim dalszych prac.
Rounds, członek komisji stwierdził, że jego zdaniem należało przyjąć go już dawno.
"Osobiście uważam, że powinno to zostać zrobione już wcześniej. Myślę też, że powinniśmy okazywać Ukrainie więcej wsparcia niż to, co robimy" - powiedział PAP polityk z Dakoty Południowej. "Jest wielu członków Senatu, którzy chcieliby, aby wysłać w tej kwestii jasny sygnał: że jeśli nie zostanie ustalony plan pokojowy - a jasno widać, że przeszkodą jest pan Putin - i jeśli on nie jest gotowy zaangażować się teraz w powstrzymanie tej wojny, będą poważne konsekwencje" - powiedział. Jak zaznaczył, przewidziane w projekcie sankcje są "niezwykle agresywne". Przyznał jednak, że to, czy zostaną one wcielone w życie, zależy od kierownictwa partii oraz prezydenta Donalda Trumpa.
W podobnym tonie wypowiedział się jeden z czołowych senatorów partii, John Cornyn z Teksasu, który we wtorek podczas wysłuchania przed komisją spraw zagranicznych pytał sekretarza stanu USA Marka Rubio o to, czy Rosja negocjuje w dobrej wierze. Rubio odparł, że jest to wciąż "otwarte pytanie", lecz sugerował, że Moskwie dalsze walki się opłacają, bo jej gospodarka stała się uzależniona od produkcji wojennej.
Pytany o tę wypowiedź, Cornyn powiedział PAP, że zgadza się z Rubio, że "jury wciąż nie wydało wyroku" w sprawie intencji Rosji, choć dodał, że on wątpi w szczerość deklaracji Władimira Putina o pożądaniu pokoju.
"Nie sądzę, aby sankcje były szczególnie skuteczne w przypadku kogoś takiego jak Władimir Putin, ale musimy wykorzystać wszelkie dostępne zasoby, by wywrzeć na nim presję, a może to wymagać od nas zastosowania sankcji. Ale nie sądzę, aby były one jedynym wyjściem" - powiedział.
Rubio we wtorek nie wykluczył poparcia projektu ustawy, jeśli administracja uzna, że Rosja nie negocjuje w dobrej wierze.
"Może do tego dojść, jeśli faktycznie okaże się, że Rosjanie nie są zainteresowani porozumieniem pokojowym i po prostu chcą dalej prowadzić wojnę. Bardzo możliwe, że (wtedy - PAP) do tego dojdzie" - powiedział szef amerykańskiej dyplomacji. Mówił też, że ostrzegał stronę rosyjską, że administracja nie ma kontroli nad Kongresem i nie może zagwarantować, że nie dojdzie do nałożenia dodatkowych sankcji, jeśli Moskwa nie będzie skora do zakończenia wojny.
W powodzenie inicjatywy Kongresu wątpi jednak John Hardie, analityk think-tanku Foundation for Defense of Democracies (FDD) John Hardie. Jak stwierdził, choć presja ze strony Kongresu jest cenna i nie jest wykluczone, że ustawa zostanie przyjęta, to ostatecznie i tak wszystko będzie zależeć od woli Donalda Trumpa. Jak zauważył, zapisy w projekcie umożliwiają prezydentowi odejście od sankcji. Dodał też, że jeśli Trump da Republikanom jasno do zrozumienia, że nie chce sankcji, to przeciwko prezydentowi nie wystąpi tak duża liczba polityków tej partii, by wystarczyło to do odrzucenia weta głowy państwa. Hardie przypomniał, że choć Trump wielokrotnie groził nałożeniem sankcji w przypadku braku postępów w rokowaniach, za każdym razem szybko się z tego pomysłu wycofywał.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ akl/



























































