Wrocław przeszedł w ostatnich dekadach potężną transformację, zmieniając się z dostawcy prostych rozwiązań w jeden z kluczowych europejskich ośrodków technologicznych i badawczo-rozwojowych. O kulisach budowania unikalnego ekosystemu, w którym globalne korporacje przenikają się z innowacyjnymi startupami i światem nauki, a także o tym, dlaczego polscy inżynierowie muszą wreszcie uwierzyć we własne siły i głośniej mówić o swoich sukcesach, rozmawiamy z Mateuszem Jarzombkiem z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej (ARAW).


Nowa skala i historyczne miejsce
Dziesiąta edycja wrocławskiego spotkania biznesu to moment symboliczny. Wydarzenie przeniosło się, bowiem do architektonicznej ikony regionu - Hali Stulecia. Decyzja ta podyktowana była nie tylko chęcią uświetnienia jubileuszu, ale i czystym pragmatyzmem. Skala wydarzenia z każdym rokiem rośnie - przekonuje Mateusz Jarzombek.
- W tym roku mamy cztery i pół tysiąca zarejestrowanych uczestników. To przestrzeń, gdzie spotykają się biznesy duże i małe, świat akademicki oraz decydenci, by wspólnie rozmawiać i dyskutować o tym, co dzieje się w biznesie i geopolityce.
Synergia biznesu i ukryte innowacje
Siła lokalnej gospodarki opiera się na nieustannym sieciowaniu i budowaniu relacji, które nierzadko owocują zaawansowanymi, technologicznymi projektami. Wydarzenia takie jak Made in Wrocław pozwalają mieszkańcom i partnerom zajrzeć za mury biurowców oraz fabryk, by na własne oczy zobaczyć sprzęt i innowacje, które na co dzień są przed nimi ukryte. Co więcej, efektem tych bezpośrednich spotkań, jest często spontaniczne łączenie komercyjnych potrzeb z badawczymi możliwościami lokalnych uczelni, o czym wspomina przedstawiciel ARAW-u:
ReklamaZobacz także
„Często przypadkowo dowiadujemy się o synergiach i współpracach, które zostały nawiązane podczas Made in Wrocław. Na przykład Politechnika Wrocławska nawiązała współpracę, bo miała ludzi czy narzędzia, którzy skutecznie te produkty rozwijali”.
Z korporacji na swoje? Ewolucja wrocławskiego rynku
Dwie dekady funkcjonowania Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej to czas potężnej ewolucji lokalnych kompetencji i zmiany profilu zagranicznych inwestorów. Zamiast prostych zakładów produkcyjnych, na Dolny Śląsk trafiają dziś zaawansowane centra kompetencji oraz działy badawczo-rozwojowe. Ten intensywny rozwój zbudował potężny rynek specjalistów, a wiedzę zdobytą w międzynarodowych korporacjach pracownicy coraz częściej wykorzystują do tworzenia własnych, innowacyjnych przedsiębiorstw. Ta zmiana ambicji, jak przekonuje Mateusz Jarzombek, to dowód na dojrzałość rynku:

„Obserwujemy tę zmianę paradygmatu. Trochę też myślenia ludzi, którzy pracują w korporacjach od wielu lat, nabyli już różnych kompetencji i doświadczeń i decydują się przejść na swoje; myślą o swoich produktach, o swoich firmach, swoich startupach”
Koniec z fałszywą skromnością. Czas na self-PR
Dalszy rozwój i przyciąganie projektów technologicznych najwyższej jakości wymaga od krajowego ekosystemu nie tylko kompetencji, ale i odważniejszej komunikacji. Polscy inżynierowie na co dzień bez kompleksów rozwiązują niezwykle skomplikowane problemy techniczne dla globalnych gigantów, jednak na arenie międzynarodowej wciąż brakuje im śmiałości w promowaniu własnych osiągnięć. Kluczem do utrzymania pomyślnego kursu gospodarczego ma być zatem zdecydowana poprawa wizerunku, co diagnozuje na koniec Mateusz Jarzombek:
„We Wrocławiu jest niesamowity ekosystem ludzi, którzy pracują w nowych technologiach i są w tym świetni. Jeszcze nie potrafimy się tym chwalić jako Polacy. [...] Myślę, że to jest świetny punkt, czyli taki lepszy PR, self-PR nawet, bo mamy świetnych inżynierów. [...] bardzo często trudne zadania są rozwiązywane przez polskich inżynierów. Natomiast za cicho o tym mówimy”.
Przed wrocławskim i polskim biznesem otwierają się kolejne lata dynamicznego rozwoju, które będą wymagały nie tylko cierpliwości, ale przede wszystkim odwagi w prezentowaniu swoich możliwości na arenie międzynarodowej. Jeśli ten unikalny, technologiczny ekosystem utrzyma swój dotychczasowy kurs, a jego twórcy oraz wszyscy interesariusze zaczną śmielej budować swój wizerunek, Polska ma szansę trwale umocnić się w pierwszej lidze europejskich innowatorów.
Oprac. AO.
































































