REKLAMA
WAŻNE

Co zrobić z pieniędzmi z 500+?

Krzysztof Kolany2019-07-01 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2019-07-01 06:00
Co zrobić z pieniędzmi z 500+?
Co zrobić z pieniędzmi z 500+?
fot. Tomasz Adamowicz / / FORUM

1 lipca ruszają zapisy po polską wersję dochodu bazowego. Rodzic będzie mógł zgłosić się po 500 złotych miesięcznie za każde posiadane dziecko. Niezależnie od tego, czy popierasz politykę rządu, warto się zastanowić, jak wykorzystać dodatkowy zastrzyk gotówki.

Dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej, nowym podatkom i wzrostowi deficytu budżetowego rząd będzie mógł wydawać ok. 41 mld złotych rocznie na program „Rodzina 500+”.  Będą to pieniądze uzyskiwane za nic. Bez pracy, bez oszczędności, bez wysiłku i ryzyka. Tyle, że władza tak naprawdę rozdaje nasze pieniądze, wcześniej odebrane nam w postaci podatków.

Abstrahując od długofalowej społecznej szkodliwości „darmowej kasy”, pracujący rodzice powinni potraktować program 500+ jako swoisty zwrot zapłaconego podatku. Jeśli bowiem zarabiasz 3000 złotych miesięcznie (netto), to w ramach samego tylko PIT-u i ZUS-u państwo zabiera ci ok. 2072 zł miesięcznie (Nie wierzysz? Sprawdź na kalkulatorze płacowym Bankier.pl). Zatem zwrot 500 zł lub 1000 zł jest de facto ulgą podatkową przysługującą z tytułu posiadania potomków.

Socjał źródłem finansowej wolności?

Gdy już ponarzekamy, jak to rządowe rozdawnictwo jest nieefektywne i demoralizujące, warto zastanowić się nad tym, co od nas zależy. Czyli: jak spożytkować nagły przypływ gotówki w skali przynajmniej 6 000 złotych rocznie?

Najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, jest wydanie tych pieniędzy na bieżącą konsumpcję, jakby tego sobie życzyła władza licząca na jak najwyższe wpływy z VAT-u i akcyzy. Jeśli byłeś w stanie wyżyć bez tych dodatkowych pięciuset złotych, to znaczy, że nie musisz tych pieniędzy wydawać. A skoro nie musisz ich wydać, to możesz je oszczędzić lub zainwestować. Uważam, że warto skorzystać z tej szansy, aby rozpocząć (lub kontynuować) budowę własnej finansowej niepodległości, czyli osiągnąć stan wolności finansowej, a więc stan, gdy pieniądze (a raczej ich brak) nie będą zmuszały cię do robienia czegoś, czego nie chcesz. Zatem od czego zacząć?

Po pierwsze, zbuduj poduszkę finansową, jeśli jej jeszcze nie posiadasz. Poduszka finansowa to oszczędności na tzw. czarną godzinę, pozwalającą spokojnie przeżyć kilka miesięcy po utracie podstawowego źródła dochodu. Zgromadzenie w bezpiecznym miejscu równowartości kilkumiesięcznych wydatków znacznie poprawi twój komfort psychiczny, pozwoli podjąć większe ryzyko zawodowe (np. zmienić pracę na lepszą, albo odejść z toksycznej firmy), ale też uchroni twoje długoterminowe oszczędności (np. emerytalne) przed uszczupleniem w sytuacjach awaryjnych. 500 złotych miesięcznie pozwoli ci w 3-4 lata zbudować całkiem satysfakcjonujący bufor finansowy.

Zadbaj o finansową niepodległość

Po drugie, spłać długi. Z punktu widzenia finansów osobistych nie ma większego zła niż kredyty i pożyczki konsumpcyjne czy trwale utrzymujący się debet na karcie lub rachunku bankowym. To wysoko oprocentowane zobowiązania zaciągnięte na rzeczy, bez których spokojnie mógłbyś się obejść. Nie da się uzyskać wolności finansowej bez odcięcia się od złych długów. Jeśli więc masz tego typu długi, to pieniądze z 500+ warto przeznaczyć na ich jak najszybszą spłatę.

Po trzecie, jeśli dysponujesz poduszką finansową i nie jesteś obciążony długami konsumpcyjnymi, zacznij nadpłacać kredyt mieszkaniowy. To z reguły największe i w długim terminie najbardziej kosztowne zobowiązanie gospodarstwa domowego. Jak najszybsza redukcja tego brzemienia, to nie tylko wymierne oszczędności liczone w tysiącach złotych, ale przede wszystkim skrócenie drogi do finansowej niezależności. Każda nadpłata „hipoteki” oznacza skrócenie czasu bankowej niewoli. To także bezpieczna inwestycja „oprocentowana” na poziomie Wibor + marża powiększona o podatek Belki, którego w tym wypadku nie zapłacisz. Poza rynkiem akcji lub ryzykownych obligacji korporacyjnych z reguły trudno o wyższą stopę zwrotu.

Po czwarte, jeśli jesteś wolny od długów i masz już podstawowe oszczędności, to kasę z 500+ w moim przekonaniu warto przeznaczyć na budowę długoterminowego portfela inwestycyjnego. Portfela, który w przyszłości może zapewnić ci finansową niezależność na wiele lat przed ustawowym wiekiem emerytalnym.

To zdecydowanie najtrudniejszy etap, wymagający już nie tylko umiejętności oszczędzania, ale też podejmowania ryzyka (czyli inwestowania). Dlatego niekoniecznie trzeba się od razu rzucać w wir lewarowanych rynkowych spekulacji. Jeśli nie jesteś inwestorem z kilkuletnim stażem, to może na początek zacznij od czegoś prostego i (względnie) bezpiecznego.

Obligacje skarbowe?

Stałych Czytelników Bankier.pl może zaskoczy pierwsza propozycja, ale zasadniczo jest to oferta, którą trudno z miejsca skreślić. Specjalnie z myślą o beneficjentach programu „Rodzina 500+” Ministerstwo Finansów przygotowało dwie serie „rodzinnych obligacji skarbowych”. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z Państwa oddanie rządowi pieniędzy dopiero co od tego rządu otrzymanych, może wydawać się skrajną głupotą, ale w reżymie realnie ujemnych stop procentowych to całkiem niezła oferta.

MF oferuje 6- i 12-letnie obligacje detaliczne indeksowane inflacją. Oznacza to, że w każdym roku rząd oferuje oprocentowanie równe inflacji CPI plus marża. W przypadku papierów 6-letnich marża wynosi 1,75%, a dla 12-latek - 2,00%. Kapitalizacja odsetek jest roczna, a podatek Belki zapłacimy na końcu okresu inwestycji. W pierwszym roku aktualna emisja oferuje 2,8% dla obligacji 6-letnich i 3,2% dla 12-letnich. Obecnie (czerwiec 2019) żadna 12-miesięczna lokata bankowa nie oferuje takiego oprocentowania. Wartość nominalna każdej obligacji wynosi 100 zł. Obligacje dostępne są w serwisie internetowym oraz w oddziałach PKO BP, ale tylko dla beneficjentów programu „Rodzina 500+”. Zainwestować można najwyżej tyle, ile się otrzymało w ramach 500+. Nie trzeba przy tym zamrażać kapitału na wiele lat. Istnieje opcja przedterminowego wykupu, której zrealizowanie będzie nas jednak kosztowało 2 zł na każdej obligacji 12-letniej i 0,7 zł w przypadku 6-letniej. Także w tym przypadku rentowność naszej inwestycji obniży podatek Belki.

A może akcje?

Drugą – i bardziej ryzykowną opcją – którą pozwolę sobie zasugerować, jest konstrukcja portfela spółek dywidendowych realizowana w oparciu o Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego. W ramach IKZE prowadzonego w domu maklerskim inwestor jest zwolniony z podatku od zysków kapitałowych, a ponadto otrzymuje ulgę w podatku PIT. „Zatrudnienie” przepływów z tytułu 500+ przy obecnym limicie wpłat na IKZE (w 2019 r. wynosi on 5 718 zł rocznie, czyli 476,5 zł miesięcznie) wygląda wyjątkowo kusząco i dodatkowo oferuje ok. tysiąca złotych dodatkowej ulgi podatkowej przy przyszłorocznym rozliczeniu PIT-a.

Minusów tego wehikułu podatkowo-inwestycyjnego jest kilka. Po pierwsze, jesteśmy dotkliwie karani za likwidację IKZE przed ukończeniem 65. roku życia – wtedy cały kapitał (a nie tylko zyski) opodatkowany zostanie na zasadach ogólnych (obecnie według stawki 18% lub 32%). Nie ma też opcji wcześniejszej, częściowej wypłaty. Po drugie, jest to strategia długoterminowa, obliczona na przynajmniej 20 lat inwestowania. I po trzecie, wiąże się ona ze zdecydowanie wyższym niż w przypadku obligacji skarbowych ryzykiem i wymaga poświęcenia znacznie większej ilości czasu.

Co, jeśli nie akcje i obligacje?

A co zrobić, jeśli nie ufasz państwu (wtedy raczej nie pożyczysz mu pieniędzy), nie znasz się na giełdzie lub nie akceptujesz wyższego ryzyka inwestycyjnego związanego z rynkiem akcji? Wtedy doradca finansowy zapewne zasugeruje ci lokatę bankową. Ale ja bym odradzał. W Polsce panuje bowiem represja finansowa - oprocentowanie lokat jest niższe od inflacji CPI. Zatem pieniądze ulokowane w banku będą realnie tracić na wartości. A strata to nie jest to, co inwestorzy lubią najbardziej.

Tak samo odradziłbym większość oferowanych w Polsce funduszy inwestycyjnych.  Po pierwsze, bo zdecydowana większość z nich osiąga wyniki gorsze od rynku (benchmarku). Po drugie, są one zwyczajnie za drogie. Fundusze akcji polskich pobierają 3-4% rocznej opłaty za zarządzanie, podczas gdy 20-letnia średnia stopa zwrotu z polskiego rynku akcji wynosi ok. 7%.  W ostatnim czasie złą sławą okryły się też obligacje korporacyjne, które oferowały „zysk wyższy niż na lokacie” przy pozornie wysokim bezpieczeństwie. Z ryzykiem niewypłacalności niektórych dużych emitentów (patrz: GetBack) nie poradzili sobie nawet profesjonaliści zarządzający funduszami.

Część inwestorów może potraktować fundusze otrzymane w ramach 500+ jako „łatwe pieniądze”. Czyli takie, które łatwo przyszły i… łatwo poszły. Ekonomia behawioralna pokazała, że niespodziewane pieniądze wydaje się łatwiej niż te ciężko zarobione. Istnieje więc pokusa zainwestowania w bardzo ryzykowne aktywa: kryptowaluty czy różnego rodzaju zbiórki crowdfundingowe. Ten rodzaj inwestowania też bym odradził, bo szanse na zarobek przy projektach crowdfundingowych z reguły są minimalne. Jeśli nie dysponujesz dużym (przynajmniej 100 tys. zł) i dobrze zdywersyfikowanym portfelem inwestycyjnym, lepiej omijaj też wszelakie „inwestycje alternatywne” w stylu wino, whiskey czy dzieła sztuki. To terytorium dla znawców i kolekcjonerów, na którym inwestor bez odpowiedniej wiedzy w zasadzie skazany jest na pożarcie.

Co zatem zostaje na placu boju? Nasi stali Czytelnicy zapewne już wiedzą co. Tak, tak. Jeśli nie ufasz państwu, boisz się rynku akcji i nie chcesz dać się oskubać inflacji, to pozostaje tylko złoto. Ewentualnie też srebro, ale z powodu podatku VAT inwestowanie w srebro fizyczne w Polsce nie jest optymalną inwestycją. A skoro złoto, to pamiętajmy, że w grę wchodzi tylko i wyłącznie anonimowy zakup fizycznego złota inwestycyjnego (monet lub sztabek) pewnego pochodzenia za gotówkę i tylko u renomowanego dilera, mogącego zaoferować natychmiastową dostępność towaru, możliwie niską marżę oraz profesjonalną obsługę.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (39)

dodaj komentarz
ewazmka
w inPZU można "przytulić" ekstra 500 PLN za oszczędzanie po 500 PLN co miesiąc przez rok. Tu fajnie gość napisał - https://emeryturaonline.pl/fundusz-obligacji-skarbowych-na-ponad-10-w-15-miesiecy/
luckow
Nie akcje,obligacje czy spłacanie długów . 500+ jest dla dzieci , na ich pielęgnację , naukę i ew.oszczędzanie na przyszłe studia .I tylko tak opłaca się inwestować ich pieniądze .
prs
Ci wszyscy - ktorzy narzekaja na 500+ - posylaja swoja energie nie tam gdzie trzeba, nie rozumiejac nawet, ze nic z tego nie maja..
szlachta-nie-pracuje
a co z tymi którzy dzisiaj mają po 30 lat oni też byli dziećmi państwo Polskie powinni wyrównać 500+ do 100 lat wstecz !!! konstytucja mówi jasno wszyscy jesteśmy równi wobec prawa !!! nie można jednej grupy stawiać ponad inną.
prs
108 tysiecy zlotych.
Ktorzy rodzice sa tacy madrzy by wycisnac dla dzieciaka milion, dwa, czy pięć milionow?
Wszystko mozliwe..
bigwit
Rozumiem LEMINGI że bierzecie pieniądze od rządu żeby miał ich mniej ,tak jak LECH "BOLEK" WAŁĘSA brał od komunistów..... też brał żeby mieli ich mniej (tak walczył z komuną). Muszę przyznać że robicie to bardzo skutecznie , aż się serwery pozawieszały . BUAHAHA :)
pull_up_terrain_ahead
To raczej zwolennicy, przecież suweren w większości popiera dobrą zmianę.
marclim
Dzieci to najlepsza inwestycja Panie Kolany, a nie jakieś śmieciowe akcje czy obligacje
zenonn
Za dużo ludzi na świecie. Wystarczy kilkaset milionów. 6mld zbędnych.
Niebawem Indie będą największą populacją ludzi. Czeka ich wojna domowa, podział.
Dzieci były inwestycją w dawnych czasach. Dzisiaj dzieci już nie pracują na rzecz gospodarstwa domowego. Były "wypadkiem przy pracy". Dziś są planowane,
Za dużo ludzi na świecie. Wystarczy kilkaset milionów. 6mld zbędnych.
Niebawem Indie będą największą populacją ludzi. Czeka ich wojna domowa, podział.
Dzieci były inwestycją w dawnych czasach. Dzisiaj dzieci już nie pracują na rzecz gospodarstwa domowego. Były "wypadkiem przy pracy". Dziś są planowane, po osiągnięciu sukcesu zawodowego. Są marzeniem posiadania kolejnego gadżetu.
Doprowadzenie dziecka do samodzielności kosztuje co najmniej ćwierć miliona współczesnych złotych. Współczesne dzieci nie odwdzięczą się rodzicom podobną kwotą.
Dziecko wcześnie opuszcza dom rodzinny. Rodzina wielopokoleniowa to ewenement.

zenonn
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,18895305,dystrybutorzy-szczescia.html?disableRedirects=true

Powiązane: 500 zł na dziecko

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki